fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Sąd: były mąż straci służebność mieszkania, bo mieszka z kochanką

123RF
Były mąż straci służebność mieszkania w domu byłej żony, jeśli potrzeby mieszkaniowe zaspokaja w inny sposób.

Tak wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie z 22 czerwca 2016 r. (sygn. akt VI Ca 409/16).

Urszula T. rozwiodła się z mężem po tym, gdy dowiedziała się o jego zdradzie. Zanim zapadł wyrok rozwodowy, Piotr T. zgodził się przekazać żonie w darowiźnie swój udział w prawie własności nieruchomości: działki z domem, w którym oboje mieszkali wraz z dwoma synami. Na rzecz męża ustanowiono jednak dożywotnią bezpłatną służebność mieszkania - miał prawo zajmować jedną izbę, korzystać z przedpokoju, kuchni i łazienki oraz poruszać się w obejściu.

Rok po rozwodzie Piotr T. podjął decyzję o wyprowadzce z domu. Mieszkał najpierw u rodziców, potem u nowej partnerki Joanny G., w wynajmowanym przez nią lokalu. Z Urszulą T. był w mocnym konflikcie, w który zaangażowani byli także synowie. Doszło do tego, że przeciwko byłej żonie zostało wszczęte postępowanie karne, bo w furii uszkodziła kasę fiskalną i komputer należący do Piotra T. Sąd warunkowo umorzył postępowanie z uwagi na fakt, że „motywacją oskarżonej była ogólna bezradność i bezsilność w zaistniałej dla niej bardzo trudnej sytuacji życiowej, gdy została sama z dwójka dzieci, z których jedno jest bardzo chore".

Urszula T. nie wyobrażała już sobie mieszkania z ich ojcem pod jednym dachem. Dlatego wniosła pozew o zniesienie służebności mieszkania uzasadniając, że ta utraciła dla Piotra T. wszelkie znaczenie - nie korzysta z niej i ma gdzie mieszkać.

Piotr T. chciał oddalenia powództwa. Tłumaczył, że z domu wyprowadził się dla dobra dzieci, ale nadal chce korzystać ze służebności. Na dowód wniósł pozew o ochronę służebności, który zarejestrowano w oddzielnej sprawie. Twierdził też, że jego relacja z Joanną G. nie mają charakteru bliższej znajomości. Podjął nawet próby dostania się do domu, ale Urszula T. go nie wpuszczała, musiał wzywać policję.

Sąd I instancji przesłuchał strony, świadków, przeanalizował akta sprawy rozwodowej, karnej i o alimenty. W jego ocenie umowa darowizny, jaką zawarli Urszula i Piotr T., stanowiła po części formę rekompensaty dla powódki, a częściowo była faktycznie podziałem małżeńskiego majątku. Mąż przejął sklepy, które wcześniej prowadzili wspólnie i - najwyraźniej z uwagi na dobro synów - zdecydował o dokonaniu darowizny swojej części domu na rzecz żony. Sąd doszedł do wniosku, że ustanowiona służebność mieszkania w rzeczywistości nie była mu potrzebna, bo szybko się wyprowadził i przez długi czas nie próbował korzystać z przysługującego mu prawa.

Sąd Rejonowy przypomniał, że zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, właściciel nieruchomości obciążonej może żądać zniesienia służebności bez wynagrodzenia, jeżeli służebność utraciła wszelkie znaczenie. Z treści art. 298 k.c. wynika, że zakres służebności osobistej i sposób jej wykonania oznacza się w braku innych danych, według osobistych potrzeb uprawnionego z uwzględnieniem zasad współżycia społecznego i zwyczajów miejscowych. Zdaniem Sądu w tym przypadku służebność  utraciła dla  Piotra T. znaczenie służebności mieszkania, rozumianej jako miejsce pobytu. Nie budziło wątpliwości, że pozwany już z niej nie korzystał. Nie uwierzył Sąd w słowa pozwanego, że z Joanną G. nie łączy go bliska znajomość. Przeczyły temu fakty: pozwany zostawał u niej na noc i angażował w spory z byłą żoną. Próby wejścia do domu Urszuli T. nie wynikały, zdaniem Sądu, z rzeczywistych potrzeb mieszkaniowych, lecz były swego rodzaju próbą wymuszenia realizacji kontaktów z dziećmi.

- Trudno sobie wyobrazić, że przy tak nasilonym konflikcie pomiędzy stronami możliwe jest wspólne mieszkanie – stwierdził Sąd uwzględniając powództwo Urszuli T.

Piotr T. wniósł apelację, ale Sąd Okręgowy stwierdził, że nie jest zasadna. Lokal mieszkalny w domu byłej żony pozwany opuścił dobrowolnie, co wynika m.in. z decyzji administracyjnej o wymeldowaniu się ze stałego pobytu w tym lokalu. Bez wątpienia mężczyzna ma zaspokojone potrzeby mieszkaniowe: pomieszkuje u rodziców albo u obecnej partnerki życiowej.

- Nie budzi wątpliwości , że pozwany pozostaje w innym związku oraz to , że od lat zaspokaja swoje potrzeby mieszkaniowe nie realizując uprawnień wynikających z służebności. Służebność mieszkania jest obecnie swoistą karta przetargową , instrumentem wpływającym na relacje byłych małżonków oraz synów stron , którzy zamieszkują z matką na przedmiotowej nieruchomości i nadal są uwikłani w w konflikt rodziców. Pozyskanie przez pozwanego własnego mieszkania pozostaje w zakresie jego możliwości finansowych biorąc pod uwagę , że prowadzi on własną działalność gospodarczą - uważa Sąd Okręgowy.

W efekcie uznał, że służebność ma dla Piotra T. tylko emocjonalne znaczenie, a utraciła natomiast charakter mieszkania.To przesądziło o oddaleniu apelacji.

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA