fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Sąd: nagana dla geodety za złe pomiary nieruchomości

123RF
Geodeta, który źle wytyczył granice działki, musi się liczyć z tym, że zostanie ukarany w postępowaniu dyscyplinarnym.

We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny wydał dwa wyroki dotyczące dyscyplinarnej odpowiedzialności geodety. W jednym przesądził, że kara nagany za błędy, jakie popełnił przy podziale nieruchomości, była słuszna. Dzięki drugiemu główny geodeta kraju nie musi płacić grzywny w wysokości ponad 6 tys. zł za to, że ociągał się z wykonaniem wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego wydanego w tej sprawie.

Lata na wokandzie

Sprawa toczyła się bardzo długo, bo od 2003 r. Do wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego wpłynęła skargę na geodetę Martę W. za to, że bezprawnie przesunęła granicę nieruchomości. Inspektor wszczął postępowanie wyjaśniające i stwierdził, że popełniła kilka błędów. Źle ustaliła granicę działki, nie zawiadomiła jej właściciela o podjęciu czynności ustalenia granicy etc.

Wojewódzki inspektor doszedł do wniosku, że nie dochowała należytej staranności i nie dostosowała się do obowiązujących przepisów. Tym samym przyczyniła się do powstania sporu granicznego. Dlatego postanowił nałożyć na nią karę nagany (teraz obowiązują nieco inne zasady prowadzenia tego rodzaju postępowań). Kara została wpisana do centralnego rejestru osób posiadających uprawnienia zawodowe geodety.

Marta W. odwołała się do głównego geodety kraju (GGK), ale ten utrzymał decyzję wojewódzkiego inspektora. Wówczas wystąpiła ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten aż trzykrotnie zajmował się jej sprawą. W dwóch pierwszych wyrokach uchylił decyzję GGK i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Dał też wytyczne, by GGK skontrolował, jak to się stało, że wadliwe opracowanie znalazło się w zasobach powiatowego ośrodka dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej (zanim ośrodek przyjmie dokumentację, jest ona sprawdzana przez osobę z odpowiednimi uprawnieniami).

Kontrole przeprowadzono, i to dwukrotnie. Wykazały, że doszło do nieprawidłowości, więc kara nagany została utrzymana. Ze zleceniem ostatniej kontroli, sugerowanej przez WSA, GGK bardzo długo zwlekał. Podobnie z wydaniem decyzji. Z tego powodu Marta W. wystąpiła po raz trzeci do WSA, tym razem żądając ukarania GGK za niewykonanie wyroku. WSA orzekł grzywnę – 6300 zł.

Racja po stronie organu

We wtorek NSA zajął się skargą Marty W. na decyzję GGK w sprawie nagany i skargą GGK dotyczącą nałożenia na niego grzywny. W pierwszym wypadku oddalił skargę, w drugim odrzucił, ale uchylił wyrok WSA w sprawie grzywny.

NSA uznał, że zalecenia WSA zostały wykonane prawidłowo. Skarga zaś opiera się na zarzutach czysto formalnych, mianowicie niewłaściwej weryfikacji opracowania geodety przez powiatowy ośrodek. Marta W. nie próbowała odpierać zarzutów, które jej bezpośrednio stawiano, np. złego wytyczenia granic, niepowiadomienia strony, której prace dotyczyły. A są to zarzuty bardzo poważne.

Sygn. akt II GSK 293/14, II GSK 299/14

Opinia dla „Rz"

Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu

Jeżeli na skutek błędu geodety została wydana wadliwa decyzja administracyjna zatwierdzająca podział nieruchomości, to zawsze istnieje możliwość jej unieważnienia. W tym celu należy się zwrócić do samorządowego kolegium odwoławczego, powołując się przy tym na art. 156 kodeksu postępowania administracyjnego. Pozwala on wszcząć postępowanie o stwierdzenie nieważności decyzji, jeżeli zawiera ona poważne wady. Kiedy uchyli się taką decyzję, można wystąpić do starosty o wydanie nowej. Jeżeli zaś starosta wydał decyzję na podstawie wadliwych materiałów geodezyjnych, można wystąpić przeciwko niemu do sądu cywilnego o odszkodowanie. Zawsze jest też możliwość ukarania dyscyplinarnego geodety.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA