fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wyrok NSA ws. pozwolenia na rozbiórkę zabytku

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
NSA oddalił skargę kasacyjną właściciela zabytku, który domagał się pozwolenia na jego rozbiórkę.

Właściciel budynków – mieszkalnego oraz dwóch gospodarczych – wystąpił do starosty z wnioskiem o zezwolenie na ich rozbiórkę.

Budynki widniały w gminnej ewidencji zabytków, więc zgodnie z ustawą – Prawo budowlane pozwolenie na ich rozbiórkę wydaje organ administracji architektoniczno-budowlanej w uzgodnieniu z wojewódzkim konserwatorem zabytków.

Czytaj także:

Wnioskodawca, nie czekając na zgodę, rozpoczął prace rozbiórkowe. W tym czasie nadeszła odpowiedź odmowna od konserwatora zabytków. Obywatel złożył zażalenie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jednak podtrzymało ono decyzję konserwatora zabytków. W uzasadnieniu minister przyznał, że biegły architekt stwierdził, iż wszystkie obiekty objęte wnioskiem znajdują się w stanie zagrażającym bezpieczeństwu, niepozwalającym na wykonanie remontu. Obliczono też, że koszt prac remontowych byłby nieopłacalny. Decydujące znaczenie miało jednak to, że wnioski specjalisty opierały się wyłącznie na badaniach makroskopowych, niepopartych materiałem badawczym. W ocenie konserwatora i ministra czarno-białe fotografie nie dawały pełnego obrazu rzeczywistego stanu obiektów.

Właściciel wniósł skargę na decyzję ministra, zarzucając, iż organy nie podjęły wszystkich czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego. Stwierdził też, że decyzja skutkuje ograniczeniem jego prawa do dysponowania własnością.

WSA nie podzielił tej argumentacji. Zarzucił skarżącemu, że celowo doprowadził do fatalnego stanu nieruchomości, nie zabezpieczając posesji oraz wstrzymując się od jakichkolwiek prac remontowych. W ten sposób, zdaniem sądu, dążył do wywołania stanu budynków kwalifikującego je wyłącznie do rozbiórki. Podkreślił też, że prawo właściciela do inwestowania nie może pozostawać w konflikcie z innymi zasadami rządzącymi zagospodarowaniem terenu.

Mężczyzna zdecydował się na wniesienie skargi kasacyjnej do NSA. Tezę WSA o tym, że umyślnie zaniedbał swoją własność, uznał za nieuprawnioną. Sąd podtrzymał jednak orzeczenie sądu pierwszej instancji.

„Nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczność, czy skarżący został powiadomiony o wpisie należących do niego budynków do gminnej ewidencji zabytków. Od tego nie zależy bowiem ocena wartości zabytkowej tych budynków i konieczność ich ochrony" – uzasadnił swoje stanowisko NSA.

Sygnatura akt: IIOSK678/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA