fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wynagrodzenia za bezumowne korzystanie od lokatorów zwróconej kamienicy

Fotolia.com
Wynagrodzenia za bezumowne korzystanie można żądać nie od władz Warszawy, ale od lokatorów zwróconej kamienicy.

Wynagrodzenia za bezumowne korzystanie można żądać nie od władz Warszawy, ale od lokatorów zwróconej kamienicy.

W środę Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów podjął bardzo ważną uchwałę w sprawie nieruchomości warszawskich. Przesądził, że dekretowiec czy handlarz roszczeń może żądać wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości od lokatorów zwracanych kamienic, a nie od władz Warszawy. Do tej pory orzecznictwo było rozbieżne.

Obecnie od miasta dekretowiec czy handlarz roszczeniami będzie się mógł domagać tylko zwrotu pobranych pożytków, głównie czynszów.

– Oznacza to, że miasto będzie płaciło grosze albo wcale. Przez wiele lat wysokość stawek czynszowych wynosiła 2,40 zł za mkw., co często nie pokrywało nawet bieżących kosztów utrzymania kamienicy, nierzadko miasto dokładało – wyjaśnia Marek Nałęcz, radca prawny.

Dziś za bezumowne korzystanie władze Warszawy płacą od kilkuset złotych do kilku milionów. Po uchwale SN może się okazać, że zapłacą najemcy, choć to też nie będzie takie proste.

– W praktyce będzie bardzo trudno wystąpić z roszczeniem przeciw lokatorowi o wypłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Trzeba bowiem mu udowodnić, że był w złej wierze, tzn. wiedział, że kamienica jest własnością dekretowca – uważa mec. Nałęcz. Dodaje, że roszczenie to może być wykorzystywane przez osoby, które odzyskały kamienicę, do wywierania nacisku na lokatorów, by się wyprowadzili.

Uchwała SN jest odpowiedzią na pytanie prawne. Zwrócił się z nim Sąd Apelacyjny w Warszawie. Ze względu na jego wagę SN postanowił rozpatrzyć je w poszerzonym składzie.

W sporze chodziło o kamienicę przy ul. Sandomierskiej w Warszawie. Rodzina dekretowca odzyskała w niej dziesięć lokali, pozostałe sześć wykupili lokatorzy.

Ratusz ociągał się z jej zwrotem. W końcu oddał ją spadkobiercom dawnych właścicieli, a ci wystąpili z roszczeniem o zapłatę 600 tys. zł za bezumowne korzystanie z nieruchomości za dziesięć lat (na tyle pozwala kodeks cywilny).

Miasto odmówiło wypłaty pieniędzy, a pozew trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie, który powództwo oddalił. Tak sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego, a ten zadał pytanie SN.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA