fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

RPO wspiera frankowiczów

Franki szwajcarskie i polskie złote
Adobe Stock
Do Sądu Najwyższego wpłynęła skarga nadzwyczajna RPO, który postanowił wesprzeć w sądowej batalii jednego z kredytobiorców.

W 2007 r. małżeństwo wzięło kredyt na 290 tys. franków szwajcarskich na zakup nieruchomości. Zgodnie z umową spłata miała się zakończyć w 2037 r. Jednak już w 2013 r. bank rozwiązał umowę, argumentując to zaległościami w spłatach. Poinformował też, że będzie prowadził egzekucję z różnych źródeł majątku małżonków.

Mąż zdecydował się wnieść pozew przeciwko bankowi. Domagał się unieważnienia całej umowy, gdyż – jak twierdził – doszło do wprowadzenia ich w błąd w sprawie istotnych jej elementów. Przyznał, że podpisał z żoną oświadczenie o świadomości ryzyka walutowego, ale klauzule nie opisywały istoty tego ryzyka, a pracownik banku nie udzielił dodatkowych informacji. Ponadto małżonkowie mieli je podpisać w okolicznościach pośpiechu i stresu.

W marcu 2015 r. krakowski Sąd Okręgowy oddalił pozew. Orzekł, że nie ma podstaw do unieważnienia umowy, ponieważ kredytobiorca zaakceptował warunki i potwierdził podpisem ostrzeżenie o możliwości zmiany kursu waluty. W listopadzie 2015 r. krakowski Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczenie sądu niższej instancji.

„Sytuacja, w jakiej znalazł się powód oraz inne osoby, które zaciągnęły zobowiązanie we frankach, winna być rozstrzygnięta na szczeblu władzy ustawodawczej" – podano w uzasadnieniu.

Takiemu stanowisku sprzeciwił się rzecznik praw obywatelskich, podnosząc, iż Polska jako kraj członkowski UE jest zobowiązana stosować przyjęte przez nią normy prokonsumenckie. Ponadto zarzucił, że rozstrzygnięcie sądu naruszyło konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej i doprowadziło do pozbawienia powoda możliwości skutecznego dochodzenia swoich praw.

„Sąd powinien sprawdzić wszystkie klauzule umowy kredytu, zwłaszcza że powód zarzucał umowie nieważność w całości [...] Bank wykorzystał swoją przewagę informacyjną i negocjacyjną, aby doprowadzić konsumenta do zawarcia umowy" – przekonuje Adam Bodnar. Według rzecznika fakt wykonywania pracy tłumacza przez klienta mógł spowodować, że bank uznał go za osobę mało zorientowaną w kwestiach ekonomicznych i wykorzystał tę sytuację.

Ze względu na powyższe, RPO wniósł o uchylenie w całości wyroku z 2015 r. i przekazanie sprawy sądowi do ponownego rozpoznania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA