fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Autobiografia Eltona Johna. Tajemnice Rocketmana

Po latach Elton John z dystansem patrzy na swój estradowy image
Shutterstock
Autobiografia Eltona Johna to rzadki przykład szczerości artysty, który pokazuje swoje wzloty i życiowe upadki.

W miniony weekend był gwiazdą koncertu „One World” na rzecz walki z koronawirusem i pomógł zebrać Lady Gadze 130 mln dolarów. Pisze o niej z sympatią, bo to matka chrzestna jego dzieci. Przede wszystkim zaś opowiada o sobie szczerze i pełniej niż w musicalowym filmie „Rocketman” (do obejrzenia w Netflix i HBO GO), za którego w lutym dostał Oscara.

W wydanej przez Wydawnictwo Otwarte książce„Ja Elton John” mamy też obraz kilku muzycznych dekad. „Dorastałem w Wielkiej Brytanii lat pięćdziesiątych – pisze – a przed Elvisem i rock and rollem był to bardzo ponury kraj (…) Był to świat zgorzkniałych ludzi wyglądających ukradkiem zza firanek i dziewczyn odsyłanych do domu, gdy wpadły w kłopoty”.

Pierwszy idol

Najwcześniejszym objawieniem stał się Elvis Presley, jego zdjęcie obejrzał w czasopiśmie u fryzjera. Wyglądał „jak kosmita”. A gdy matka kupił płytę z „Heartbreak Hotel”, pomyślał, że brzmi „jakby pochodził z innej planety”.

W latach 70. poznał idola młodości po koncercie w Maryland. „Był gruby, siwy i spocony. Zamiast oczu miał pozbawione wyrazu ziejące czernią dziury. Poruszał się jak człowiek, który dopiero co wybudził się z narkozy”.

Wiele gwiazd i mniej sławnych muzyków pojawia się w książce. Z niektórymi starał się zaistnieć, grając w klubach i pubach lub bezskutecznie próbował sprzedać im własne piosenki.

Byli też artyści, partnerzy alkoholowo-narkotykowych imprez. Na jednej z nich naćpany wziął Boba Dylana za ogrodnika i na siłę chciał przebrać w swoje ciuchy.

Wspomina też prawdziwych przyjaciół, Freddiego Mercury’ego i Roda Stewarta, z którymi, jak pisze, połączył go ten sam rodzaj zwariowanego, gejowskiego humoru, mimo że Rod jest zdeklarowanym heterykiem. Umierający Freddie wiedząc, że nie dożyje Bożego Narodzenia, zdołał kupić na aukcji gwiazdkowy prezent dla przyjaciela: obraz jednego z impresjonistów.

Do swojej twórczości ma trzeźwy stosunek: „nieważne, jak wielki sukces odniosłeś, zawsze możesz się wyłożyć”. Na swoje nagrania i koncerty patrzy więc z dystansu. Oceniając każdy album, wskazuje te, które były jak papier toaletowy: „szare, długie i do dupy”.

Spadki artystycznej formy były wynikiem uzależnienia od narkotyków, alkoholu oraz bulimii. Dzięki kokainie czuł jednak, że stał się wreszcie pełnoprawnym członkiem elitarnego artystycznego grona. Ciągle bowiem miał uczucie wyobcowania.

Kokaina zaprowadziła go na dno. Długo trwało, nim to zrozumiał i z trudem w latach 90. udało się znaleźć ośrodek, który podjął się wyleczenia z trzech uzależnień jednocześnie. A potem zaczął pomagać innym, namówił na odwyk Rufusa Wainwrighta, z Eminemem chodził na spotkania AA. Tylko. George Michael odpowiedział mu, by się odp…ł.

Seks i rodzina

W 1966 r. jako muzyk zespołu Bluesology występował w klubie przy Reeperbahn w Hamburgu, gdzie wcześniej grali Beatlesi. I jak twierdzi, był zapewne jedynym angielskim muzykiem lat 60., który pracował w tej jaskini rozpusty, będąc prawiczkiem.

Czym jest seks, dowiedział się dopiero, gdy uległ urokowi Johna Reida, z którym połączył go burzliwy związek. Uczucia zgasły szybciej niż interesy, jako że John został menedżerem Eltona. A on wdał się w serię krótkotrwałych, rozpaczliwych przygód. Albo podobali mu się mężczyźni heteroseksualni, albo młodzi jasnowłosi chłopcy, którzy szybko go nudzili.

Szczególnie zabawna jest opowieść o występach w Leningradzie, gdzie hotel okazał się wielką imprezownią alkoholowo–erotyczną z chętnymi na wszystko pokojówkami oraz żołnierzem Saszą. Gdy Elton John przypomniał mu, że ma żonę i dzieci, odparł: „W wojsku, z dala od żon, wszyscy mężczyźni robią to z innymi mężczyznami”.

Zmiana w życiu nastąpiła, dopiero gdy poznał Davida Fletchera, z którym zawarł związek małżeński i wychowuje dwóch synów urodzonych im przez surogatkę. Bez popadania w egzaltację Elton John pokazuje, jak rodziły się ich wzajemne relacje. Początki nie były łatwe, David miał własne życie zawodowe i nie zamierzał być atrakcją dla paparazzich jako kochanek gwiazdora.

Przeszli niełatwą drogę do dnia, w którym David dał mu kartkę z wypisanymi na najbliższe lata zdarzeniami ze szkolnego życia synów. „W ilu z nich chcesz uczestniczyć?” – zapytał. „We wszystkich” – odpowiedział Elton, i zrozumiał, że musi do minimum ograniczyć trasy koncertowe.

Ta część zwierzeń jest także opowieścią o tworzeniu nietypowej, ale prawdziwej rodziny. Sam nigdy jej nie miał, wzrastając u boku kapryśnej, zapatrzonej w siebie matki i z ojcem, który synowi nie dał odrobiny ciepła. Zaważyło to na dorosłym życiu Eltona Johna, co zrozumiał, dopiero gdy urodzili się jego synowie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA