fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Lindsey Stirling: Od zawsze kocham skrzypce, muzykę popularną i kinematografię

materiały prasowe
- Niestety nie mogę być we wszystkich miejscach, w których chcę od razu, dlatego też tak bardzo się cieszę, że wracam do Polski! Jestem podekscytowana tym powrotem i mam nadzieję, że już wkrótce znowu się zobaczymy! – mówi serwisowi rp.pl Lindsey Stirling, która 18 i 19 września wystąpi w Polsce – najpierw w Krakowie, a potem w Warszawie.

Dźwięki skrzypiec, hip-hop, a może dubstepu królują w pani sercu?

Elektroniczna muzyka taneczna (EDM) jest moim motorem, ale zanim to odkryłam, wykonywałam sporo stylów na przestrzeni lat.  Kiedy po raz pierwszy zaczęłam wyruszać daleko od muzyki klasycznej, dołączyłam do niektórych moich znajomych z liceum, którzy byli wokalistami i wykonywali utwory w stylu punk rock, Stomp na Melvin.  Musiałam nauczyć się tworzyć melodie skrzypcowe, aby na tym instrumencie wykonywać piosenki; to był mój pierwszy prawdziwy trening w improwizacji.  Później wybrałam popularne piosenki z radia i zrobiłam to samo, co przyjaciele. Dotarłam do punktu, w którym zdecydowałam, że nie chciałam już improwizować i zmieniać piosenek zasłyszanych w radiu... Wkrótce po tym zaczęłam pisać własne utwory z gatunków, które kochałam. Skrillex miał na mnie bardzo duży wpływ.

Jak zrodził się pomysł, by połączyć te gatunki ze sobą?

To proste... Zawsze kochałam skrzypce. Zawsze kochałam kinematografię i muzykę popularną, więc pomyślałam... Dlaczego nie połączyć tego w jedną rzecz? Muzyka klasyczna jest niesamowita! I właśnie taki styl wykonywania utworów wyobrażałam sobie. Wyobrażałam sobie różnych artystów, tak by nie słyszeć tylko swoich wykonów. I żeby było śmieszniej, byłam w stanie wykorzystać „szkolenia”, jakie otrzymałam od obu gatunków w całej mojej karierze muzycznej.

„Pocieszał się jednak myślą, że dla ludzi przyszedł na świat za późno, a dla siebie – za wcześnie” – jak słowa Romulusa Vulpescu z „Niezwykłego koncertu” pasują do Lindsey Stirling?

Na pewno mogę odnosić tę sentencję do siebie.  Na początku mojej kariery usłyszałam: „Wokół jest wiele menedżerów i innych agentów. Dla nich nie liczy się wartość rynkowa muzyki klasycznej. Oni nie rozumieją tego, że ja łączę taką muzykę i taniec”. Poczułam się, jak obca, źle zrozumiana i niedoceniona... Ale w tamtym czasie wydarzyło się coś równie ważnego... Zdecydowałam się nie wierzyć w to, co ci ludzie mówili.  Wierzyłam, że nie było dla mnie miejsca, ale wybrałam uczenie się, rozwijanie własnego stylu, a nie stanie się źle zdefiniowaną osobą. Wiedziałam, że w mym sercu znajdowało się coś wspaniałego, coś czym chciałam się podzielić ze światem. Na szczęście pojawili się ludzie, którzy pomogli wizję wcielić w życie. YouTube był platformą, która sprawiła, że wszystko stało się możliwe. 

„Zasłaniamy się muzyką po to, by się odsłonić” – jak słowa Jerry’ego Hopkinsa z „Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona” pasują do Lindsey Stirling?

Muzyka jest jednym z najpotężniejszych katalizatorów, które znam; potężną siłą do zmiany. Słyszałam, że my - ludzie, jesteśmy kombinacją pięciu osób, które spędzają ze sobą najwięcej czasu.  Myślę, że dotyczy to również przepisu na dobrą muzykę. Muzyka niesie energię, na dobre i gorsze czasy. Ma moc, aby wpłynąć i zmienić nas na poziomie komórkowym, jak również duchowo. To właściwie ta koncepcja jest tą, która stała się inspiracją do utworu: „Crystallize”. Tę energię chciałam zawrzeć nawet w kryształach z wody. W konsekwencji, muzyka, której słuchamy może pokazać kim jesteśmy i, ostatecznie, kim możemy się stać. 

Choć już w 2012 roku płyta „Lindsey Stirling” pokryła się złotem w Polsce, do kraju nad Wisłą przyjeżdża pani siedem lat później. Czytając komentarze w internecie, pojawiają się pytania: Dlaczego tak późno?

I to pokrył się złotem już w 2017 roku! Niestety nie mogę być we wszystkich miejscach, w których chcę od razu, dlatego też tak bardzo się cieszę, że wracam do Polski! Było dużo logistyki, planowania i dodatkowych kosztów związanych z wyjazdem za granicę, które sprawiły, że trochę trudniej przyszło mi podjęcie decyzji o przyjeździe tutaj. Ale teraz mogę powiedzieć: jestem podekscytowana tym powrotem i mam nadzieję, że już wkrótce znowu się zobaczymy!

„Ach, muzyka (…) To magia większa od wszystkiego, co my tu robimy!” – pisała J.K. Rowling w książce „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. W przytoczonych słowach odnajdujemy odpowiedź, dlaczego Lindsey Stirling zajęła się tworzeniem muzyki?

Muzyka naprawdę ma zdolność do takiego przenoszenia nas, jak żadna inna dziedzina kultury. Wspaniała muzyka wykracza poza zrozumienie, przemawia do naszej duszy, przenika nas. Walka dobra ze złem jest tu bardzo realna. Harry Potter miał rację! Moim celem w tworzeniu muzyki jest wypełnienie tego świata większą ilością „światła”. Muzyka może na nas oddziaływać w bardzo potężny sposób, dlatego uważam, że ważne jest to, aby być selektywnym przy wyborze tego, czego słuchamy. Muzyka może mieć również związek ze skutecznością podejmowania decyzji np. oszałamiające spotkanie z kinematografią może mieć na nas potężny wpływ, ale jeśli dodamy odpowiednią muzykę i wizualizację, możemy mierzyć się z wyzwaniami na zupełnie innym poziomie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA