fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Zły moment na podwyżki

Coraz bardziej rosną koszty utrzymania mieszkań
AdobeStock
Mimo pandemii ceny za ciepło szybują w górę, a razem z nimi rachunki za mieszkanie. Sprzeciwiają się temu spółdzielnie mieszkaniowe.
Do Najwyższej Izby Kontroli trafiło zawiadomienie Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielsku-Białej w sprawie wysokich podwyżek opłat za ciepło. A na biurko premiera apel w tej sprawie Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.
– Nie wolno w czasie pandemii wprowadzać podwyżek. Z jednej strony rząd chce pomóc Polakom przetrwać ten najtrudniejszy okres, wprowadza kolejne przepisy antykryzysowe, a z drugiej strony rosną koszty utrzymania nieruchomości, gdzie tu logika – zastanawia się Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Dziś to luksus

– 18 maja czeka nas kolejna podwyżka cen ciepła. Wyniesie prawie 12 proc. Obecnie ciepło stanowi przeszło 34 proc. wszystkich kosztów utrzymania nieruchomości. To bardzo dużo – mówi Tomasz Jórdeczka, prezes Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielsku-Białej.
– Najgorsze jest to, że staramy się ograniczyć zużycie ciepła i to się udaje. Bloki zostały ocieplone. Okna wymienione. Ale co z tego, skoro rachunki idą w górę. To, ile płacimy za ciepło, wcale nie zależy od nas. Decyduje o tym jedna pozycja w taryfie cen za ciepło, mianowicie koszty uzasadnione. To może być praktycznie wszystko – twierdzi prezes Jórdeczka.
– Postanowiliśmy więc zwrócić się do NIK-u oraz rządu. Mam nadzieję, że nas usłyszą. Rośnie bezrobocie, znacznie spadają dochody naszych mieszkańców, wzrastają zadłużenia w opłatach za mieszkania oraz rośnie liczba osób objętych opieką miejskiego ośrodka pomocy społecznej. A Tauron Ciepło jak gdyby nigdy nic wprowadza wysokie podwyżki. Jest to sprzeczne z intencjami tzw. tarcz antykryzysowych – twierdzi prezes Jórdeczka.

Winien dwutlenek węgla

Okazuje się jednak, że raczej ceny ciepła będą szybować w górę. Zdaniem spółki Tauron Ciepło za podwyżkami stoją bowiem unijne wymogi i podwyżki czekają raczej wszystkich.
– Bezpośrednią przyczyną zmian taryfy dla ciepła jest znaczący wzrost kosztów wytwarzania ciepła sieciowego, spowodowany kilkukrotnym wzrostem cen uprawnień do emisji CO2, który miał miejsce w ostatnich latach. Ze zmianami stawek należy liczyć się w całym segmencie ciepłowniczym – wyjaśnia Małgorzata Kuś z Tauron Ciepło.
– Koszty praw do emisji CO2 stanowią istotną częścią kosztów wytwarzania ciepła sieciowego. Pomiędzy 2017 a 2019 r. ceny praw do emisji CO2 wzrosły wielokrotnie i miały znaczący wpływ na wzrost całości kosztów produkcji ciepła dla odbiorców. O ile w latach 2017–2019 koszty paliwa węglowego utrzymywały się na relatywnie stałym poziomie, w przedziale pomiędzy 190 mln a 220 mln zł, o tyle w tym samym czasie koszty, jakie spółka poniosła na nabycie praw do emisji CO2, wzrosły z poziomu 40 mln zł w 2017 r. do poziomu ponad 110 mln zł w roku 2019. W 2020 r. spodziewany jest dalszy wzrost tego składnika kosztów wytworzenia energii – tłumaczy Małgorzata Kuś.
– Wzrost cen praw do emisji CO2 jest niezależny od działań naszej spółki. Opłaty za prawa do emisji CO2 to narzędzie polityki klimatycznej Unii Europejskiej, a zgodnie z obowiązującymi przepisami to firmy ciepłownicze opłacają bieżące koszty emisji. Zaniechanie działań związanych ze zmianą taryfy dla ciepła i utrzymywania sytuacji, w której to Tauron Ciepło bierze na siebie wzrost kosztów wytwarzania, w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa i ciągłości dostaw ciepła na obszarze działania spółki – tłumaczy Małgorzata Kuś.
Co na to Urząd Regulacji Energetyki, który zatwierdza taryfy?

Naturalny monopol

Według URE sektor usług ciepłowniczych charakteryzuje się niskim poziomem konkurencji i funkcjonuje w warunkach monopolu naturalnego.
– Naszym zadaniem jest ochrona wszystkich uczestników rynku, w tym przypadku zarówno dostawców, jak i odbiorców ciepła. Należy też zaznaczyć, że relacja pomiędzy regulatorem a przedsiębiorstwem energetycznym opiera się na kategorii kosztów uzasadnionych, a nie kosztów finansowych czy księgowych, i nie należy tych kategorii utożsamiać – wskazuje Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.
– Nasza rola nie polega na bezrefleksyjnym potwierdzaniu zgodności kosztów widniejących w kontraktach czy fakturach, które firmy energetyczne chcą następnie przenosić na taryfy – dodaje.
– Koszty przedstawiane przez firmy energetyczne nie zawsze uznajemy za w pełni uzasadnione. Dokonując takiej oceny, bierzemy pod uwagę np. możliwość zwiększenia efektywności działania poszczególnych firm. Funkcjonowanie na rynkach regulowanych nie zwalnia przedsiębiorstw z normalnego ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej i związanego z nim sposobu kontraktowania – podsumowuje Rafał Gawin.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA