fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

W wyobraźni modeluję miejsca

materiały prasowe
W każdym projekcie zawsze zostawiam cząstkę siebie. Czasami kruszę kopie o detale - mówi Dorota Jarodzka-Śródka, architekt, wiceprezes spółki Archicom.

Absolwentka architektury Politechniki Wrocławskiej. Prezes Wrocławskiego Oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Ma ponadtrzydziestoletnie doświadczenie w projektowaniu osiedli, kompleksów biurowych i obiektów użyteczności publicznej. Staże zawodowe odbyła we Francji, w Kanadzie i Niemczech. W 1996 r. prezentowała wraz z Kazimierzem Śródką swoje osiągnięcia na Światowym Biennale Architektury w Wenecji.

Ile mieszkań w całej swojej historii wybudowała firma? Od którego roku działa?

Lat firmie upłynęło już ponad trzydzieści, a od kiedy zostaliśmy deweloperem wybudowaliśmy ok. 8 tys. mieszkań, w których zamieszkało ok. 20 tys. mieszkańców. Dziś w samym tylko Wrocławiu oferujemy ponad 1,5 tys. lokali. W pozostałych miastach - kolejne 200 mieszkań.

Na którym osiedlu Archicomu najchętniej by pani zamieszkała?

Trudny wybór. Jak każdy autor, w projekcie zawsze zostawiam cząstkę siebie. Czasami kruszę kopie o detale, które wydają mi się istotne. Odbiorca może ich na pierwszy rzut oka nie zauważyć lub nie nazywać, ale wiem jak wpływają na funkcjonalność rozwiązań i jakość życia w danej przestrzeni.

Sentymentem darzę Lofty Platinum przy ul. Inowrocławskiej. Jako wrocławianka lubię tę część miasta i wyjątkowy klimat Szczepina, jego zieloną okolicę i bliskość centrum. Z każdym projektem wiąże się jakaś historia i emocje. Gdy w 2009 roku nasze biuro architektoniczne rozpoczęło pracę nad Loftami w starej destylarni, była to pierwsza we Wrocławiu loftowa inwestycja. Wyzwania, jakie się wiązały z odrestaurowaniem zabytkowego industrialnego budynku (i te projektowe, kosztowe i procesowe) były duże, a moment rynkowy (rok 2012) na dowiezienie obietnic wyjątkowo trudny.

Drugą taką inwestycją, która mogłaby stać się moim miejscem do życia, jest Olimpia Port. Dla mnie jako architekta projekt ten dawał i wciąż daje niezwykle duże pole do popisu i jest spełnieniem marzeń o realizacji założenia o tak dużej skali. Zaczęło się od tego, że mojego męża podczas jednej z wycieczek zainspirował podupadający postindustrialny teren nad Odrą.

Dodatkowo nasza pasja do żeglarstwa i wielu innych wodnych aktywności pozwoliła nam dostrzec ogromny potencjał tego miejsca. Poczuliśmy wakacyjny klimat tej przestrzeni, chociaż otoczenie starych niszczejących magazynów wielu osobom blokowało wtedy wyobraźnię.

To był rok 2009 i do dziś realizujemy tam kolejne etapy. Myślenie o tej przestrzeni całościowo w perspektywie kilkunastu lat rozwoju dzielnicy to dla mnie jako architekta, a także inwestora, ogromna przyjemność i satysfakcja. Zresztą nadrzeczna lokalizacja osiedla doskonale wpisała się w nabierający na przestrzeni ostatnich lat trend zwracania się Wrocławia ku rzece. Odra staje się inspiracją w naprawdę wielu aspektach - myślę tu nie tylko o inwestycjach mieszkaniowych, ale też o aspekcie kulturowo-społecznym.

A które osiedle konkurencji budzi pani największy podziw?

Jako projektant zawsze myślę o przestrzeni wieloaspektowo: od urbanistyki, poprzez architekturę, estetykę otoczenia, aż po genius loci. Cały czas nie tylko analizuję i oceniam, ale również w wyobraźni modeluję miejsca. Wbrew pozorom taka wielowątkowość nie utrudnia mi poszukiwań nowych inspiracji. One pojawią się cały czas - zarówno we Wrocławiu, całej Polsce, jak i za granicą.

Bardzo cenię np. koncept Soho Factory za umiejętne połączenie zrewitalizowanych budynków z nowoczesną architekturą, syntezę funkcji mieszkalnych, biurowych, usługowych, jak i aspekt kulturowo-społeczny. Uważam, że takie trendy pełnią niezwykle ważną funkcję miastotwórczą, ale też nadążają za oczekiwaniami współczesnych mieszkańców. Podobne założenia i wyzwania stoją na realizowanych we Wrocławiu Browarach Wrocławskich. Niezwykle satysfakcjonujące są dla mnie założenia, które przywracają miastom utracone lub zaniedbane tereny i dają im drugą szansę, drugie życie.

Jak polskie inwestycje mieszkaniowe wypadają w porównaniu z zagranicznymi?

To pytanie doskonale wpisuje się w moje ostatnie obserwacje po wizycie w Berlinie, zresztą podobne spostrzeżenia towarzyszą mi w podróżach do innych europejskich metropolii. Mimo że branża deweloperska w Polsce jest młoda, ma zaledwie 25 lat, to nie mamy się czego wstydzić. Szybko doganiamy zachodnią Europę i to zasługa nie tylko inwestorów, urbanistów i architektów, ale coraz bardziej świadomych i wymagających klientów, których oczekiwania kształtują jakość oferty mieszkaniowej.

Patrząc na przykłady berlińskiej architektury takie jak osiedla Schweizer Viertel, Fünf Morgen Dahlem - Urban Village, Viktoria Quartier, Möckernkiez, Friedrichswerder townhouses czy zabudowa Liebigstr oraz Zelterstraße 5, warto podkreślić, że inspiracją może być dla nas perfekcyjnie zaplanowana mała architektura oraz szczegółowo zagospodarowana zieleń.

W Niemczech widać, że wszystko dopracowane jest do ostatniego szczegółu. Architekci krajobrazu perfekcyjnie czują kompozycję i przestrzeń, a urbanistyka opiera się na funkcjonalnych i przyjaznych użytkownikom rozwiązaniach. Widać też, że proces planistyczny jest tam bardziej kompleksowy.

W Polsce mamy jeszcze sporo do zrobienia w zakresie partycypacji społecznych, które świetnie działają na Zachodzie. Dialog inwestora z mieszkańcami i samorządem owocuje wypracowaniem bardzo wielu funkcjonalnych i pożądanych przez mieszkańców rozwiązań. U nas te elementy też zaczynają odgrywać istotną rolę, ale wciąż możemy wzbogacać możliwości szkolenia się w tym zakresie.

Jeśli nie nieruchomości, to co?

Można powiedzieć, że w moje DNA od zawsze wpisany był proces twórczy. Architektura stała się dla mnie formą artystycznego wyrazu. Nie mam wątpliwości, że jest to mój kierunek. W pewnym momencie życia zdecydowałam, że powiążę tę pasję z drogą biznesową i tak zaczęła się moja przygoda z branżą deweloperską.

Zaczynając od projektów dla banków, poprzez inwestycje mieszkaniowe, aż po biurowce. Jest powiedzenie: „jeśli twoja pasja staje się pracą, to nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia".

Rzeczywistość jest jednak inna. Zarządzanie firmą, która z małego biura projektowego urosła do ogólnopolskiego dewelopera notowanego na giełdzie, odpowiedzialność za ludzi, rezultaty finansowe, pochłonęły ogromną część mojego czasu. Sam fakt, że dopiero po 30 latach przymierzamy się do podsumowania dorobku biura architektonicznego Śródków świadczy o tym, jak bardzo intensywny był ten czas. Zatem przewrotnie odpowiadając, chciałabym oddać większe pole działaniom twórczym i architektonicznym.

Prowadzenie dużej firmie deweloperskiej pozostawia czas na pasje?

Żeby zachować życiowy balans, staram się zawsze znaleźć chwilę na to, co pozwala mi się na chwilę oderwać od obowiązków zawodowych. Lubię wtedy aktywnie spędzić czas. Często podróżuję, odkrywając nowe miejsca, a w krótszych wypadach stawiam na narty, wspinaczki górskie, windsurfing. Wybieram się też z mężem na dłuższe motorowe eskapady.

Ulubiona książka, ulubiony film...

„O północy w Paryżu" - to piękna i prosta historia osadzona w czasach francuskiej bohemy. Obraz Paryża, melodia języka francuskiego, którego miałam przyjemność się uczyć, spotkanie ze znakomitymi legendami światowej kultury, tworzą dla mnie niezwykły klimat, do którego chętnie wracam. Ostatnio wielkie wrażenie zrobił na mnie też nietuzinkowy spektakl Teatr ZAR „Armine, Sister" o historii Ormian. Cięższa tematyka zmusza do refleksji nad tożsamością i naszą europejską historią. Jednym słowem, jest dzień na refleksję, na lżejszy klimat Paryża czy też wyjście do teatru, a czasami po prostu na dobry film akcji czy musical.

Firma zaskoczy nas jeszcze niezwykłą inwestycją?

Projektem, który będzie nas angażował przez najbliższe lata, są Browary Wrocławskie. To założenie urbanistyczne wymaga wielowątkowej współpracy (konserwator miejski, historycy sztuki, urbaniści, społeczność lokalna).

Naszym celem było podkreślenie ducha i historii tego miejsca, by w rezultacie w projekcie nie pominąć istotnych dla mieszkańców aspektów i detali, które udało się ocalić. Browary Wrocławskie powstające na postindustrialnym terenie starego browaru Piast. To dla wrocławian miejsce szczególne, dlatego zależy nam, żeby spełnić ich oczekiwania, a jednocześnie nasze ambicje.

Oszczędności lokuję w...

Zakup nieruchomości I nie jest to absolutnie marketingowy chwyt. Doświadczenie pozwala mi niwelować ryzyko. To najbliższe mi spośród popularnych narzędzi inwestycyjnych, choć innych tez nie wykluczam.

Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek dostałam, to...

Wiele takich rad znalazłam w książce „Jak przestać się martwić i zacząć żyć", która trafiła w moje ręce w odpowiednim momencie życia. Archicom wówczas mocno się rozwijał, rynek był wymagający i pojawiały trudne momenty. Mówiąc trudne momenty, mam na myśli takie, kiedy gorzej się sypia.

Ta lektura zmieniła mój sposób myślenia i pozwoliła się cieszyć codziennym życiem. W naszej historii było wiele momentów, w których dzięki uporowi i odważnym decyzjom, daliśmy radę. Oczywiście w biznesie trzeba mieć też zwrot ze szczęścia.

Często wbrew rynkowi i utartych schematom próbowaliśmy jako pierwsi inicjować pewne rozwiązania. Jeśli kończą się one sukcesem, są powodem satysfakcji, ale zawsze po drodze pojawia się szereg wyzwań i ludzkich zmartwień. Wtedy do „dobrych rad" wraca się jak do mantry.

Cenię osoby, które...

Są pełne życia i mają swoje pasje. Cenne jest dla mnie, gdy ludzie we wszystkich życiowych aspektach potrafią trzymać się tych samych, uniwersalnych wartości. Na takim podłożu zawsze można zbudować coś prawdziwego i to jest podstawą zaufania w sferze prywatnej jak i zawodowej.

Podziwiam zaś te, które potrafią dostrzegać innych. Cenię też „artystyczne dusze", które idą pod prąd i swoją twórczością i  się postawą wyrywają ze sztampowego myślenia i inspirują.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA