fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Medycyna: Innowacje tworzą rzeczywistość

?Organizatorem debaty „Wpływ innowacji w medycynie na dłuższe, zdrowsze i bardziej aktywne życie pacjentów” była firma Eli Lilly
mat. pras.
Jakie jest znaczenie innowacji w różnych obszarach medycyny? Jakie faktyczne korzyści mogą przynosić pacjentom? Jak mogą wpłynąć na koszty leczenia i los pacjentów?

Rola innowacji w systemie ochrony zdrowia była tematem panelu dyskusyjnego zorganizowanego w ramach gali jubileuszowej „Żyć dłużej, zdrowiej, bardziej aktywnie – 40 lat innowacji Lilly i Elanco w Polsce”. Zdaniem uczestników innowacje w medycynie mają zdecydowany wpływ na dłuższe, zdrowsze i bardziej aktywne życie pacjentów.

W opinii prof. Bolesława Samolińskiego, eksperta ds. zdrowia publicznego, powinno się kontynuować i zwiększać inwestycje w innowacje w systemie ochrony zdrowia.

Nie tylko produkt

Prof. Samoliński podkreślał, że innowacje to nie tylko konkretne produkty lecznicze i wyroby medyczne, ale także rozwiązania systemowe. – Celem strategicznym jest osiągnięcie dwóch parametrów – uważa ekspert. – Pierwszy to dążenie do tego, aby system ochrony zdrowia był bardziej efektywny z punktu widzenia pacjenta i jego potrzeb zdrowotnych. Z drugiej strony ważne jest to, żeby nie było to kosztochłonne. Jednocześnie dla każdego projektu należy wyznaczać cele pośrednie, które pozwolą zweryfikować, czy idziemy w dobrą stronę. Profesor podkreślał, że zdumiewające jest to, jak niezwykłe jest obecnie tempo wdrażania kolejnych nowych koncepcji w obszarze ochrony zdrowia.

Prof. Samoliński zwracał także uwagę, że firmy zajmujące się innowacjami odegrały przez ostatnie kilkadziesiąt lat niezwykłą rolę w rozwoju medycyny. – Dzięki nim jesteśmy w innym świecie – podkreślał ekspert. – Dziś jest to jednak postrzegane przede wszystkim jako przymusowa obecność biznesu w ochronie zdrowia. Tymczasem, zdaniem profesora, to dzięki firmom możliwa jest edukacja, organizacja spotkań profesjonalistów i wymiana doświadczeń podczas sympozjów.

Punkt widzenia pacjenta i lekarza

Dagmara Samselska, przewodnicząca Unii Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę, wskazała, że kilka lat temu pacjenci z chorobami dermatologicznymi w Polsce nie mieli w ogóle świadomości istnienia innowacyjnych terapii. Jeszcze pięć–sześć lat temu dowiadywaliśmy się o tym z zagranicznych forów.

– Wspólnie z profesorami, ekspertami i parlamentarzystami udało nam się takie leczenie wywalczyć, ale np. w programie biologicznego leczenia łuszczycy jest w tej chwili ok. 400 pacjentów, podczas gdy chorych jest w Polsce ok. miliona. Dzięki programom i badaniom klinicznym chorzy odzyskują życie, mogą normalnie funkcjonować i wyglądać jak zdrowa osoba. – Chorzy na łuszczycę i łuszczycowe zapalenie stawów chcą pracować, nie chcą pobierać zasiłków i rent, nie chcą być wykluczeni – mówiła Dagmara Samselska.

Prof. Krzysztof Strojek, konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii, przypomniał, że od 1923 r., kiedy wprowadzono insulinę, chorzy na cukrzycę przestali umierać z powodu śpiączki cukrzycowej, ale ich życie wciąż skracały powikłania. Dopiero 60 lat później dowiedzieliśmy się, jak z tymi powikłaniami walczyć – mówił prof. Strojek. – Wciąż pojawiały się także nowe preparaty insulinowe. Z jednej strony znajdowały się nowe narzędzia do walki z chorobą, a z drugiej strony lekarze uczyli się, jak je stosować, żeby pomagać pacjentowi. Przełom wieku XX i XXI to czas pojawiania się nowych substancji i preparatów insulin, możliwość redukcji powikłań sercowo-naczyniowych. Osoby, które dziś zapadają na cukrzycę, mają przed sobą lepszą perspektywę niż ci, których choroba dotknęła 20–30 lat temu.

Anna Śliwińska, prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, podkreśliła, że dostęp do innowacji w przypadku chorych z cukrzycą typu 1 i chorych z cukrzycą typu 2 jest skrajnie różny. – Chorzy z cukrzycą typu II czują, że nie mają dostępu do innowacji – mówiła prezes. – Część z nich jest w Polsce refundowana, ale występują pewne obwarowania, a na nierefundowane pacjenci często nie mogą sobie pozwolić. Zwłaszcza że na ten typ cukrzycy zapadają przeważnie osoby w wieku starszym, często emeryci i renciści, mający szereg chorób współistniejących. Świat idzie naprzód, rozwijają się insuliny: od tych najprostszych, które kiedyś tylko umożliwiały przeżycie, do tych innowacyjnych, które dają chorym prawdziwą nadzieję na całkowite wyleczenie.

Czy to się da wycenić?

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego nie ma wątpliwości: – Jako ekonomistka uważam, że wszystko da się policzyć. Innowacje zmieniają rzeczywistość, codzienne życie. Mówi się, że o rozwoju świata decydują dwa czynniki: innowacje i kapitał ludzki. A przecież innowacje są niezbędne do tego, żeby mógł się rozwijać kapitał ludzki – czyli przede wszystkim zdrowie.

Ekspertka podkreślała także, że są takie kraje, które mierzą efektywność systemu ochrony zdrowia poziomem zadowolenia i szczęścia obywateli. – Może to jest dobry pomysł? Jestem pewna, że przy takim instrumencie obywatele bardzo szybko podejmowaliby decyzje o inwestowaniu w innowacje, bo dzięki nim jesteśmy w stanie wydłużyć życie. Taką strategię przyjmują zaawansowane cywilizacyjnie i gospodarczo kraje i dlatego właśnie wydają tak dużo na zdrowie i na innowacje. Bo one nie tylko wydłużają życie, ale i podnoszą jego jakość i poprawiają zdolność funkcjonowania, zmniejszając tym samym koszty krótko- i długotrwałej niezdolności do pracy. A to przekłada się na standard socjalny. Dr Gałązka-Sobotka jest przekonana, że stosowanie innowacyjnych technologii w systemie jest opłacalne, nawet jeśli są one jednostkowo drogie, bo wpływają na zwiększenie produktywności, zdolności do pracy, a przez to na płacenie przez obywateli podatków. Zwycięzcą w tej walce może więc być też państwo.

– Przedstawicielki środowisk pacjenckich widzą jednak niedostatki w polityce państwa w tym zakresie. Najważniejsze z punktu widzenia polskiego pacjenta, szczególnie jego stanu psychicznego wynikającego z dostępu do skutecznej terapii, jest to, że w Polsce terapie są często przerywane – mówiła Dagmara Samselska. – W tym czasie pacjent znów się rozchorowuje i idzie na zwolnienie. Czasem musi czekać cztery miesiące, by mógł być ponownie włączony do leczenia.

Anna Śliwińska wskazywała, że w cukrzycy wiele innowacji dotyczy różnego typu wyrobów medycznych, jak np. pompy insulinowe. W kontekście cukrzycy typu II Polska często jest nazywana „dinozaurem Europy”. – Nic dziwnego – jesteśmy ostatnim krajem w UE, w którym niektóre nowoczesne rozwiązania wciąż nie są refundowane. Od wielu lat pacjenci i lekarze rozmawiają z decydentami, ale na rozmowach się kończy, mimo świadomości, że brak innowacji sprzyja rozwijaniu się powikłań. Trzeba pamiętać, że jeśli dziś zdecydujemy się oszczędzać na innowacjach, to za 10 czy 15 lat wydamy ogromne pieniądze z tytułu utraty produktywności pacjentów, konieczności wypłacania zasiłków i rent lub też finansowania protez.

Dr Gałązka-Sobotka przyznała, że mimo iż obecnie Polska nie jest liderem innowacji, to znajdujemy się na drodze intensywnego wzrostu. Przed nami jest dobry czas na finansowanie inwestycji w związku z polepszającą się sytuacją finansową kraju – mówiła ekspertka.

Podsumowując dyskusję, prof. Samoliński przypomniał, że zdrowie jest często definiowane jako dobrostan i do tego pojęcia powinny się odnosić wszelkie innowacje. – Należy jednak pamiętać, że te przełomowe terapie trzeba jeszcze odpowiednio wdrożyć.

Profesor wskazał także, że koszty pośrednie w niektórych chorobach są czasem pięciokrotnie wyższe niż zauważalne koszty bezpośrednie. I to jest, jego zdaniem, zasadniczy element w ocenie, czy innowacje są nam potrzebne. – Naszą zmorą nie jest bowiem nieobecność w pracy sama w sobie, tylko spadek wydolności zawodowej. Dla przykładu, chorych na reumatoidalne zapalenie stawów można podzielić na dwie grupy: tych, którzy popadają w chorobę i idą na rentę, i tych, którzy walczą, by być obecnymi na rynku pracy. I dobrostan tych drugich jest znacznie wyższy, bo zarabiają pieniądze, bo stać ich na godne życie. To, gdzie jesteśmy, w jakim stanie – to przecież właśnie efekt innowacji. Im bliżej wieku senioralnego, tym ważniejsze są innowacje. Bez nich nie ma dobrostanu społeczeństwa wysoko rozwiniętego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA