fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Amerykański urząd proponuje ważne zmiany w Boeingach 737 MAX

AFP
Amerykański urząd lotnictwa FAA ogłosił, że zamierza zaproponować Boeingowi 4 kluczowe zmiany w koncepcji i funkcjonowaniu B737 MAX, aby spełniały wymogi bezpieczeństwa tych samolotów.

Urząd opublikował projekt dyrektywy żeglowności, w którym domaga się uaktualnienia oprogramowania systemu kontroli lotu, zmiany wyświetlania sygnałów ostrzegawczych, zmiany niektórych procedur obowiązujących pilotów oraz zmian w rozmieszczeniu niektórych wiązek przewodów elektrycznych — pisze Reuter. Te wymagania są zgodne z oczekiwanymi od miesięcy przez Boeinga i analityków sektora lotniczego, a informacja FAA pojawiła się po serii opóźnień i pozwala przewidywać ostatnią prostą prowadzącą do możliwego zniesienia w tym roku zakazu lotów MAXów.

Nadal istnieją jednak pewne przeszkody, w tym okres 45 dni publicznej konsultacji żądanych modyfikacji oraz wdrożenie nowej procedury szkolenia pilotów. Ze względu na konieczność wykonania takiej pracy nie jest pewne, czy amerykańskie linie wznowią loty przed końcem roku. Ponadto kanadyjski urząd Transport Canada i europejski EASA mają własne zastrzeżenia i uwagi.

W reakcji na propozycję urzędu z Waszyngtonu Boeing ogłosił (standardowo), że „nadal osiąga stały postęp w bezpiecznym powrocie samolotów do pracy, współpracuje z FAA i z innymi globalnymi regulatorami".

FAA w odrębnym raporcie liczącym 96 stron poinformował, że „wstępnie ustalił, iż proponowane przez Boeinga zmiany w rozwiązaniach projektowych (dizajnie) B737 MAX, w procedurach postępowania załóg i w procedurach serwisowych skutecznie zmniejszają kwestie związane z bezpieczeństwem tych samolotów".

Urząd potrzebował ponad 18 miesięcy na dokonanie ocen, zatrudnił na pełnym etacie 40 inżynierów, inspektorów, pilotów i pracowników technicznych, którzy do dziś dokonali przeglądu, przeprowadzili testy na certyfikację, ocenę dokumentów w ciągu ponad 60 tys. godzin. FAA zaproponował ponadto, by użytkownicy tych samolotów przetestowali system czujników kąta natarcia i sprawdzili w lotach ich operacyjną gotowość przed powrotem samolotów do pracy.

Żądane zmiany mają zapobiec błędnej aktywacji systemu zapobiegania przeciągnięciu MCAS i ostrzegania o tym pilotów, jeśli dwa czujniki kąta natarcia odbierają sprzeczne dane, mają zapewnić załodze możliwość zareagowania na błędne ruchy stabilizatora. Zdaniem urzędu, te zmiany minimalizują zależność od działań pilota i skutki możliwych pojedynczych błędnych odczytów.

Europa czeka na własne loty próbne

Europejski urząd bezpieczeństwa lotniczego EASA stwierdził, że nie ustalił konkretnej daty wznowienia lotów przez MAXy i dodał, że ich producent ma jeszcze trochę pracy do wykonania przed zniesieniem w Europie uziemienia obowiązującego od 17 miesięcy. Odmówił bezpośredniego skomentowania dokumentów FAA, ale poinformował, że nadal czeka na przeprowadzenie własnych lotów próbnych, zanim zniesie zakaz lotów komercyjnych.

„Nadal pracujemy nad własnymi lotami testowymi, ich harmonogram uległ zakłóceniom z powodu ograniczeń w podróżach na skutek COVID-19. Próbne loty są dla EASA warunkiem wstępnym zatwierdzenia powrotu B737 MAX do pracy w Europie. Generalnie doszło do postępu, ale nadal Boeing musi dokończyć pewnej pracy. Zgodnie z tym stanowiskiem i w uzgodnieniu z FAA nie możemy jeszcze przewidzieć ostatecznego harmonogramu ich powrotu do pracy i zniesienia ich uziemienia w Europie" — cytuje Reuter emaila rzeczniczki EASA.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA