Według informacji Bloomberga, Wizz Air ma zrewidować także swój kontrakt z Airbusem. Chodzi zwłaszcza o maszyny długiego zasięgu A321 XLR. Miały one obsługiwać europejskie połączenia na Bliski Wschód. Rejsy Londyn – Abu Zabi wystartowały zaledwie kilka tygodni temu.
Zdaniem prezesa Wizz Aira Jozsefa Varadiego te maszyny będą znacznie bardziej przydatne w Europie Środkowo-Wschodniej, największym rynku tego przewoźnika, który w tej chwili jest mocno niedoinwestowany. Varadi zapewnia, że wszyscy zatrudnieni w Wizz Air Abu Zabi otrzymają ofertę pracy w Europie.
Czytaj więcej
Największe zakłócenia lotów są odczuwalne w połączeniach wewnątrz Bliskiego Wschodu. Przestrzeń powietrzna nad Iranem, Irakiem, Jordanią, Syrią i I...
Na Bliskim Wschodzie Wizz Air miał te same problemy, co reszta przewoźników
Chodzi o kłopoty z silnikami produkcji amerykańskiego Pratt&Whitney (P&W), co uziemiło część z jego operacji. Do tego doszły regulacje utrudniające funkcjonowanie przewoźników w regionie Zatoki Arabskiej. Nie bez znaczenia dla tej decyzji był także konflikt między Izraelem i Iranem, który nie tylko spowodował czasowe zamknięcie części bliskowschodniej przestrzeni powietrznej, ale i zniechęcił do podróży w ten region. Do tego doszły ekstremalne temperatury, które poważnie ograniczają rozkład.
– Niestety dzisiaj jest tak, że im więcej operujemy z Abu Zabi, tym więcej silników musimy uziemiać – przyznał Jozsef Varadi w rozmowie z mediami w Londynie. – Wycofanie się z Abu Zabi poprawi naszą zyskowność, ponieważ będziemy mieli więcej samolotów gdzie indziej. Jak nieoficjalnie wiadomo, Wizz Air planuje zwiększenie operacji m.in. w Polsce i po 13 latach nieobecności rozważa powrót na lotnisko w Modlinie.
Czytaj więcej
Węgierski Wizz Air poszedł w ślady Ryanaira. Nie ma już pobłażania dla niesfornych pasażerów. Brytyjka, która wypiła za dużo i zrobiła awanturę na...
Wizz Air nie jest już ulubieńcem inwestorów. Szokiem były dla nich wyniki ogłoszone w czerwcu, które ujawniły potężne wydatki przewoźnika. Cena akcji zjechała wtedy o 29 proc.
Węgierski przewoźnik ucierpiał również z powodu przedłużających się remontów silników P&W, które uziemiły jego 40 maszyn. Węgrzy podali wówczas także informacje o kosztach, które mają rosnąć także jeszcze w 2026 r. Wtedy także Jozsef Varadi powiedział, że linia ograniczy operowanie na rynkach, gdzie występują ekstremalne temperatury, bo wtedy silniki zużywają się szybciej. W Abu Zabi latem 50 stopni Celsjusza nie jest niczym wyjątkowym.
Kontrakt z Airbusem do przemyślenia
W tej sytuacji Varadi postanowił także dobrze przemyśleć swój kontrakt z Airbusem, który przewidywał dostawy 47 sztuk A321XLR, które są w stanie pokonać dystans 8,7 tys. km, czyli na przykład przewieźć pasażerów ze Stambułu do Nowego Jorku. Zostały one zamówione z myślą o połączeniach Europy z Bliskim Wschodem. Pierwsza taka maszyna zaczęła latać z londyńskiego Gatwick do Abu Zabi.
Czytaj więcej
Zaostrzenie konfliktu między Izraelem a Iranem i groźba jego eskalacji spowodowała potężne zakłócenie transportu lotniczego. Zamknięcie przestrzeni...
Wizz Air chciał tymi samolotami latać także do Indii i Pakistanu, ale Abu Zabi nie dało Węgrom zezwolenia na takie rejsy. Wiadomo jednak, że A321XLR bez problemu doleciałyby np. z Modlina do Delhi. Otwarcie takiego połączenia rozważał w przeszłości indyjski przewoźnik Indigo.
W Abu Zabi nie ma zaskoczenia
Wizz Air zaczął swoją arabską przygodę w 2020 r., czyli jeszcze w czasie pandemii i stopniowo ją rozwijał, ale bez spektakularnych sukcesów.
Cytowany przez dziennik „Gulf News” ekspert rynku lotniczego Linus Benjamin Bauer uważa, że oprócz oczywistych powodów, o których mówi Varadi, jest jeszcze jeden: linie niskokosztowe w tej chwili starają się skoncentrować na stabilnych rynkach, gdzie przewidywalność operacji jest łatwiejsza. A zapytany, czy przewiduje powrót Węgrów do Abu Zabi, powiedział, że raczej nie chociaż Jozsef Varadi tego nie wykluczył.
Czytaj więcej
W związku z konfliktem zbrojnym Izraela z Iranem, loty w tym rejonie świata, do Dubaju i Abu Zabi, mogą potrwać dłużej niż zwykle - uprzedza linia...
Kto zyska na decyzji Wizz Aira o wycofaniu się z Abu Zabi? Oczywiście arabskie linie niskokosztowe, np. operujące do Polski flydubai i Air Arabia. – Przede wszystkim będzie to flydubai ze swoim modelem hybrydowym. Ten przewoźnik ma dzisiaj przewagę flotową, bo operuje Boeingami – mówił Linus Bauer.
Gdzie Wizz Air popełnił błąd?
Saj Ahmad, Chief Analyst ze StrategicAero Research uważa, że Węgrzy słabo rozpoznali rynek Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a przede wszystkim samego Abu Zabi. Bo dla przewoźników żyłujących koszty, a takim jest Wizz Air, na arabskich rynkach jest naprawdę niewiele miejsca. – Jest jakiś powód, dla którego Etihad nie zdecydował się na stworzenie takiego przewoźnika – uważa Saj Ahmad.
Czytaj więcej
Budowa lotniska to bardzo kosztowne hobby. Znacznie rozsądniej jest zainwestować w istniejącą infrastrukturę – mówi József Váradi, prezes Wizz Airu.
Jego zdaniem wskazywanie na geopolitykę jako jeden z głównych powodów porażki w tym przypadku jest chybione, bo Wizz Air poniósł straty nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i na swoich europejskich rynkach. Nie mówiąc o tym, że oferta Wizz Aira wcale nie była lepsza od tego, co gwarantują lokalni przewoźnicy.
Czy lokalne linie po wyjściu Wizz Aira podniosą teraz ceny? Otóż raczej nie – uważają analitycy. Bo Arabowie wolą zapłacić więcej za lepszy serwis. Chociażby różnica w cenie biletu powrotnego Wizz Aira z Abu Zabi do Katowic i luksusowego Etihadu latającego z Abu Zabi do Warszawy, a wkrótce także do Krakowa, to zaledwie kilkaset zł, a komfort podróży nieporównywalny.