fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Polscy poeci na szczycie Parnasu

Janusz Drzewucki, Muzyka sfer. Teksty o poetkach i poetach. PIW, Warszawa 2020
fot. mat.pras.
Szymborska, Hartwig, Różewicz i Miłosz, których wiersze Janusz Drzewucki podawał do druku na łamach „Rzeczpospolitej”, są bohaterami jego książki „Muzyka sfer”.

Janusz Drzewucki, krytyk, poeta, w styczniu otrzymał Nagrodę im. Kazimierza Wyki za wybitne osiągnięcia w krytyce literackiej. Teraz możemy jego eseje przeczytać w zbiorze „Muzyka sfer. Teksty o poetkach i poetach”, odsłaniających tajemnice warsztatu najwybitniejszych. Bo jak pisze we wstępie autor, „Od tego, gdzie czytam poezję, rychło ważniejsze okazało się to, że czytam ją codziennie”. Praktyka czyni mistrza i mało kto jak Drzewucki wyjaśni nam dziś „w jaki sposób jeden poeta odróżnia się od drugiego”.

O noblistce, autorce „Wołania do Yeti”, czytamy: „Wiedza i niewiedza, pewność i niepewność – oto główne dychotomie organizujące świat poetycki Wisławy Szymborskiej; bohaterowie jej wierszy żyją cały czas pomiędzy”. W „Dworcu” napisała: „Nieprzyjazd mój do miasta N./odbył się punktualnie (…) Zdążyłeś nie przyjść/ w przewidzianej porze”. Zaś rzekoma realność zderzona z autentyczną niepewnością jest nam dziś coraz bardziej znajoma.

Twórczość Julii Hartwig nie poddaje się łatwo opisowi. Autor „Muzyki sfer” definiuje ją paradoksalnie. Poetka przekonuje, że zburzyliśmy ustanowiony przez Boga porządek wszechświata i aby mógł być wypowiedziany w pełni dramat ludzkiego istnienia, trzeba sobie uświadomić, że również ludzki chaos jest widziany jako „zrządzenie boskie, jako nieodzowny element porządku”. Tak opisuje ludzką tragedię. A może groteskę?

Jak by nie było, jest to „życie w którym cierpienie/nigdy nie może sprostać utracie”. Ale jest też remedium: „Nie idźmy jeszcze spać/ póki tak pięknie gra muzyka”. Muzyka sfer jest remedium na cierpienie.

Czytając Urszulę Kozioł, Drzewucki uwrażliwia nas na „opozycję kultury i biologii”, zaś w twórczości Ewy Lipskiej -„domu i podróży”. A część II książki otwiera esej „Potrzeba ładu, rytmu i formy” o poezji Czesława Miłosza – „jednego z najwybitniejszych poetów XX wieku w skali światowej”, który wszakże swojej pozycji nie mitologizował.

Pisał o tym tak: „Sługa ja tylko jestem niewidzialnej rzeczy/ Która jest dyktowana mnie i kilku innym”. Ale swoje zadanie pojmował również następująco: „doświadczyć/wszystkiego, co jest/ udziałem człowieka, przemienić co doznane/ w czarodziejski rejestr i zanieść tam skąd/przyszedłem”. Prawda, że jest nić łącząca Hartwig z Miłoszem?

Zamiast cytować kilka zdań wysupłanych z eseju o Tadeuszu Różewiczu, od razu polecam całą książkę Drzewuckiego „Lekcje u Różewicza”. A ponieważ pisząc o Herbercie, wspomina jego temperament polityczny, warto pochylić się nad poezją Jarosława Marka Rymkiewicza. Sam sobie przyszył polityczną łatkę, zresztą na łamach „Rzeczpospolitej”, drukując wiersz „Do Jarosława Kaczyńskiego”. A przecież polityka nie wyczerpuje jego talentu, o czym przekonuje rozległe „Abecadło”.

Bohaterami końcowej części są poeci Nowej Fali – Leszek Szaruga, Krzysztof Karasek, Jan Polkowski, Julian Kornhauser. Ale jeśli Janusz Drzewucki rozpoczyna zbiór, powołując się na portugalskiego poetę Fernando Pessoę, czas publicznie postawić pytanie, kiedy nareszcie skończy książkę o Portugalii, bo w tej kwestii też jest erudytą, jakich niewielu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA