Reklama

Gdy kończą się włosy i rozmiar M. Literacki debiut gwiazdy rocka

Gwiazdor rocka Tomasz Organek napisał całkiem udaną powieść, choć nie uniknął mielizn typowych dla debiutanta.
Tomasz Organek, (ur. 1976), muzyk, wokalista, kompozytor, autor tekstów, zdobywca dwóch Fryderyków 2

Tomasz Organek, (ur. 1976), muzyk, wokalista, kompozytor, autor tekstów, zdobywca dwóch Fryderyków 2017 w kategoriach: utwór roku i rockowy album roku. Debiutuje wydaną właśnie powieścią

Foto: Maciej Zienkiewicz/W.A.B.

Znany muzyk, z dwoma platynowymi płytami na koncie, pisze książkę. Powieść, trzeba zaznaczyć, nie autobiografię czy wywiad rzekę. Tytuł zaczerpuje z popularnej teorii psychologicznej, którą opisuje na ostatniej stronie, podając definicję za Wikipedią. Do tego wydawca reklamuje książkę jako „powieść pokoleniową opisującą ważne etapy przemiany duchowej dzisiejszych trzydziestokilku- i czterdziestolatków”. Czy można bardziej zniechęcić czytelników, którzy z daleka omijają księgarskie produkty?

Jednak wbrew pozorom Tomasz Organek napisał rzecz ciekawą, choć w „Teorii opanowywania trwogi” popełnia wiele błędów. Debiut niedoskonały, ale jednak znamionujący pewne zdolności. A do tego, jak na gwiazdę rocka Organek jest całkiem nieźle wykształcony i co ważniejsze – oczytany. Rocznik 1976, wychowany w Raczkach pod Suwałkami, absolwent szkół muzycznych oraz studiów anglistycznych. Zanim zaczął żyć z muzyki, przez dwa lata uczył w szkole języka angielskiego.

Poppsychologia

Człowiek od chwili gdy tylko zrozumie, że jest istotą śmiertelną, zaczyna się bać i od najwcześniejszych lat próbuje ten lęk na różne sposoby łagodzić bądź zagłuszać. Jednym ze sposobów radzenia sobie z tym jest wtopienie się w kulturę, rozumianą szeroko. Człowiek przestrzega norm społecznych, przyswaja ogólnie akceptowane życiowe cele oraz dąży do maksymalnego podniesienia samooceny. Nie zawsze ma to sens, ale w większości przypadków jest skuteczne. Jak by to powiedział coach czy inny trener mentalny – człowiek szuka sensu życia i stara się go realizować.

Tyle, jeśli chodzi o poppsychologiczną, nieco nadmuchaną nadbudowę „Teorii opanowywania trwogi”. Trochę zbędną, bo można by to ująć prościej – Tomasz Organek napisał powieść drogi. A przecież wiadomo, że każda droga w wymiarze geograficznym jest także drogą w głąb siebie. Z punktu A do punktu B, w którym to ma dokonać się – jeśli dobrze pójdzie – przemiana wewnętrzna bohatera.

Dziady w trasie

W punkcie A 39-letni Borys mieszka w Warszawie i jest pracownikiem portalu plotkarskiego o nazwie SEE/Ty!, czyli że city – miasto. Nie jest zbyt szczęśliwy, bo nie spełnia się w codziennym przegrzebywaniu wyszukiwarki internetowej w poszukiwaniu plotek o celebrytach. Na dodatek podpadł szefowi i jego lizusom, którzy chcą go wykurzyć z redakcji. Wtedy spotyka swą wielką i niespełnioną miłość ze studiów – Anetę, którą z goryczą nazywa Nie Tą.

Reklama
Reklama

W trakcie pijackiej nocy dowiaduje się, że dziewczynie zmarł ojciec, a ona go prosi, żeby pojechał z nią na pogrzeb. Aż na odległą wyspę Wolin. Rano Borys trzeźwieje i trochę żałuje złożonej obietnicy, ale jedzie. Na dodatek para wyrusza ze stolicy w przededniu 1 listopada. Podróż Borysa i Anety zamieni się więc w rodzaj mobilnych dziadów, w których przewiną się różne dziwaczne postaci, m.in. sprzedawcy na szemranych stacjach benzynowych, prowincjonalni gangsterzy, policjanci-przebierańcy, a nawet repatrianci z Kazachstanu.

W tej debiutanckiej powieści ważna jest nie tylko historia, zwariowana, ale i dosyć prosta, zakończona nad wyraz sensacyjnie. Równie istotna jest forma, język, jakim Tomasz Organek się posługuje. Pachnie tu amerykańskimi bitnikami z Jackiem Kerouakiem na czele, ale i klimatem „Siódemki” Ziemowita Szczerka.

Pierwszoosobowy narrator jest rozgadany, przeplata opowieść cytatami z kultury popularnej, na każdym kroku zapada się w dygresje i rozpraszają go skojarzenia. Z ich jakością bywa różnie, czasami są zabawne i błyskotliwe, ale też niekiedy męczące i powierzchowne.

Jest ich pełno, nawet trochę zbyt dużo, co jednak nie dziwi u debiutanta, któremu wiele lat kiełkowały w głowie różne pomysły i trudno jest mu się z nimi rozstać. Zwłaszcza opisy postaci są nad wyraz barwne: „Wyglądał jak skin, który wybiera się na wycieczkę neonazistów do filharmonii, żeby w końcu posłuchać tego całego Wagnera” (o pracowniku stacji benzynowej), „Wszystko to było mroczne jak Lisbeth Salander na pogrzebie Stiega Larssona” (o Anecie), „Miałem trzydzieści dziewięć lat i zaczęły mi się sypać włosy. Kończyły się pieniądze i rozmiar M” (narrator sam o sobie).

Nie mogło też zabraknąć rytualnej karykatury prowincjonalnego konserwatyzmu. Tak, tak, chodzi o skacowanych „januszów” z popsutymi zębami, którzy co niedziela chodzą do kościołów, zionąc wódką i cebulą. Spuśćmy na to zasłonę milczenia.

Bez sodówy

Oczywiście ma Organek tę przewagę, że jest znanym muzykiem. Któremu debiutantowi poświęca się w mediach tyle uwagi? W wywiadach prezentuje się jednak raczej skromnie, bez sodówy, z sensem mówi o literackich inspiracjach, choćby wtedy, gdy dystansuje się od zwietrzałej prozy amerykańskich bitników, a z podziwem opowiada o Wiesławie Myśliwskim.

Reklama
Reklama

To nie kolejny celebryta, który przeczytał kilka książek i sądzi, że pozjadał wszystkie rozumy. Przekonuje, że opisywany świat prowincji zna z rodzinnej Suwalszczyzny, a także miesiąc w miesiąc obserwuje małomiasteczkową Polskę, jeżdżąc w trasy koncertowe. Ciekawie charakteryzuje swoich rówieśników, pokolenie rozgoryczonych 30- i 40-latków, którzy próbują nadążyć za pędzącym światem mediów społecznościowych.

Te przemyślenia znajdują również odzwierciedlenie w „Teorii opanowywania trwogi”, która jest podszyta tęsknotą za zwyczajnym życiem i równowagą, które okazują się nieosiągalną fatamorganą.

Może to wszystko tylko poza, marketingowe kreowanie wizerunku „chłopaka z sąsiedztwa”. Paradoksalnie jednak to go wyróżnia na tle jednodniowych sław, sezonowych influencerów i cudaków z YouTube’a. Zresztą, czy można komuś robić zarzuty z tego, że lansuje się na zwyczajnego gościa? I że chciało mu się napisać całkiem ciekawą powieść?

Literatura
Laureat Pulitzera'25: rozliczenie z Ameryką z Trumpem w tle
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama