fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

725 zł dla koronera za stwierdzenie zgonu

123RF
Koroner dostanie 725 zł, a lekarz rodzinny 156 zł za orzeczenie śmierci pacjenta. Dziś nie ma komu jeździć do zmarłych śmiercią naturalną, resort postanowił więc rozwiązać problem ustawowo.

Na ten dokument lekarze, samorządowcy i ratownicy medyczni czekali od lat. Projekt ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów, zwanej potocznie „ustawą o koronerach", zakłada powołanie opłacanych z budżetu państwa urzędników z tytułem lekarza, którzy zajmą się orzekaniem śmierci.

Dziś w myśl ustawy z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych zgon stwierdza lekarz, który udzielał zmarłemu ostatniego świadczenia zdrowotnego. W szpitalu jest to lekarz prowadzący albo dyżurujący na oddziale, a gdy pacjent umiera w domu – lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), do którego jest zapisany. Kłopot w tym, że ponieważ nikt nie płaci za orzekanie zgonu, trudno namówić zajętego przyjmowaniem chorych medyka na oderwanie się od obowiązków i przyjazd do mieszkania zmarłego. Do zgonów nie przyjeżdża także pogotowie – po pierwsze dlatego, że zostało powołane do ratowania żywych, a nie zajmowania się nieboszczykami, a po drugie w większości karetek jeżdżą dziś zespoły podstawowe, złożone z samych ratowników medycznych. A tylko osoba z tytułem lekarza może orzec zgon.

Resort zdrowia postanowił rozwiązać ten problem, powołując koronera, czyli lekarza, który za pieniądze z budżetu państwa pojedzie stwierdzić zgon i zadba o transport zwłok do najbliższego prosektorium lub zakładu medycyny sądowej (gdy trzeba ustalić przyczyny śmierci). Koronerem będzie mógł zostać lekarz ze specjalizacją z medycyny sądowej, patomorfologii, anestezjologii i intensywnej terapii albo medycyny ratunkowej lub mający co najmniej trzyletni staż w zawodzie lekarza i szkolenie w zakładzie medycyny sądowej uczelni medycznej.

Czytaj także:

Za stwierdzenie zgonu oraz sporządzenie protokołu zgonu i karty zgonu wojewoda ze środków z budżetu państwa zapłaci mu 15 proc., a za samo stwierdzenie śmierci, bez wypełnienia pozostałych dokumentów – 10 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w roku kalendarzowym poprzedzającym przeprowadzenie badania. Dziś to, odpowiednio, 725 zł i 483,9 zł.

W razie podejrzenia zabójstwa koroner będzie mógł skonsultować się z medykiem sądowym, który za pozostawanie w gotowości do konsultacji za pośrednictwem systemu teleinformatycznego dostanie 97 zł, a za każdą konsultację – 242 zł.

Pozostałym lekarzom przysługiwać będzie odpowiednio 156,6 zł i 78,3 zł, co stanowi równowartość i połowę rocznej stawki kapitacyjnej, jaką lekarz POZ otrzymuje za każdego zapisanego pacjenta.

Doktor Jacek Krajewski, prezes skupiającej lekarzy POZ Federacji Porozumienie Zielonogórskie, pozytywnie ocenia pomysł wynagradzania medyków za orzekanie zgonu. Również prof. Juliusz Jakubaszko, były prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, uważa, że uregulowanie tych kwestii było potrzebne. Zastrzega, że orzekanie zgonu musi zostać w gestii lekarzy, którzy jako jedyni są do tego kształceni.

Projekt dopuszcza wprawdzie, że kierownik zespołu ratownictwa medycznego będzie mógł odstąpić od ratowania w przypadku stwierdzenia śmierci po przybyciu na miejsce wezwania, ale dotyczy to tylko sytuacji ewidentnych, np. dekapitacji (czyli oddzielenia głowy od ciała) czy rozczłonkowania ciała przez pociąg.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, były wiceminister administracji i cyfryzacji

Projekt w takim kształcie zdecydowanie wymaga korekty, ponieważ w ogóle nie uwzględniono w niej kosztów samorządów i źródeł finansowania. Transport zwłok czy do zakładu medycyny sądowej, czy do prosektorium, wymagał będzie znacznych nakładów – inwestycji w specjalny samochód, który potem trzeba będzie utrzymać, sprzątać i dezynfekować. Uważam także, że szacowane koszty tej regulacji są znacznie zaniżone. Jeśli blisko 32,6 mln zł, jakie na koszty stwierdzania zgonów zamierza rocznie wydawać projektodawca, podzielić przez blisko 400 tys. zgonów, do jakich, zgodnie z danymi GUS, dochodzi co roku w Polsce, wyjdzie 80 zł. A to nie starczy nawet na samo orzeczenie zgonu przez lekarza, który nie jest koronerem, nie mówiąc już o transporcie zwłok czy wypełnienie dokumentacji. Wydaje się, że tworząc podobne zapisy, resort powinien uwzględnić głos strony społecznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA