fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Kosztowna pułapka na autostradzie

Autostrada Wielkopolska obiecuje dodatkowe oznakowanie na A2, by zapobiec nieporozumieniom
Fotorzepa, Marta Bogacz
Kierowcy jadący A2 z Warszawy do Poznania powinni uważać, na której stacji tankują.
Autostrada Wielkopolska tak uszczelniła pobór opłat na A2 między Warszawą i Poznaniem, że niektórzy kierowcy jadący tą trasą muszą teraz płacić podwójnie. Nowy system jest też niesprawiedliwy, bo tyle samo płacą kierowcy jadący kilka, jak i 50 kilometrów. – To skandal – mówi nam przedsiębiorca z Warszawy, który wpadł w jedną z takich pułapek.
W tym roku głośno było o szwankującym e-mycie (błędy w nim potwierdziła w niedawnym raporcie NIK). Ale problemy mają też kierowcy jadący A2 trasą Warszawa-Poznań, którzy za przejazd nie płacą w systemie viaTOLL, lecz na bramkach.
Problem dotyczy płatnego odcinka od Lądka (okolice Konina) do Nagradowic (pod Poznaniem). – Jadąc z Warszawy, zapłaciłem za przejazd tym odcinkiem 15 zł, a więc prawie do Poznania. Ale srogo się zawiodłem, bo musiałem po drodze zapłacić drugi raz – opowiada pan Sylwester, który niedawno wybrał się do stolicy Wielkopolski.
Po przejechaniu ok. 9 km od Lądka natrafimy na zjazd do miejscowości Pyzdry i Słupcy. – Tym zjazdem można wjechać na dwie stacje benzynowe, które są widoczne z autostrady i usytuowane w odległości ok. 400 m od niej w prostej linii. Zjechałem, by zatankować. Wjeżdżając na autostradę, musiałem ponownie zapłacić za opłacony już odcinek do Nagradowic, tym razem 6 zł – mówi.
Jego zdaniem w całej Europie w systemach autostradowych taki przypadek rozwiązuje się tak, że na wjeździe na dany odcinek autostrady pobiera się bilet, a przy zjeździe płaci się dopiero za liczbę przejechanych kilometrów.
Przedsiębiorca próbował interweniować na bramkach, pokazał ważny bilet. Na nic się to jednak zdało. – Bogu ducha winna pani, która pobiera tę dublującą się opłatę, powiedziała, że wszyscy kierowcy mają pretensje i ona uważa, że słusznie, „ale tu tak jest" – opowiada.
Rzeczniczka Autostrady Wielkopolskiej SA Zofia Kwiatkowska tłumaczy, że stacje Lotos i Shell, które leżą niedaleko zjazdu, nie są stacjami przyautostradowymi i należy traktować je „jako obsługujące ruch lokalny". – Znajdują się poza pasem drogowym autostrady. Obie te stacje i firmy były wielokrotnie informowane o planach uszczelnienia autostrady i budowy stacji poboru opłat na węźle Słupca oraz o skutkach i terminach – mówi. I podkreśla, że autostradowe stacje paliw rozmieszczone są średnio co 50 km i to z nich należy korzystać.
Pan Sylwester jest zdziwiony takim tłumaczeniem: – O tym, że obie stacje nie należą do systemu autostradowego, kierowca dowiaduje się po ich opuszczeniu.
Rzeczniczka podkreśla, że wszystko jest zgodnie z regulaminem korzystania z płatnej autostrady A2 Świecko–Konin. – Jeśli kierowca decyduje się opuścić autostradę, musi liczyć się z tym, że wjeżdżając na nią znowu, będzie podlegał ponownemu pobraniu opłaty za przejazd. Nie ma znaczenia, że opuścił autostradę i wjechał na nią tym samym węzłem. Tak działa otwarty system poboru opłat – tłumaczy.
Bramki na węźle Słupca na płatnej autostradzie A2 to nowość. Zostały postawione dopiero w tym roku, by, jak twierdzi Autostrada Wielkopolska, uszczelnić system, jaki obowiązuje na tym odcinku.
– System jest wadliwy, złodziejski i powoduje konieczność podwójnej opłaty za ten sam przejechany odcinek autostrady – piekli się pan Sylwester.
– Nikogo nie oszukujemy – zapewnia  Kwiatkowska. – Takie rozwiązanie zostało zatwierdzone umową z GDDKiA – dodaje.
Przyznaje, że w związku z zastrzeżeniami kierowców obecnie opracowywany jest projekt organizacji oznakowania informującego kierowców o konsekwencjach wyjazdu z autostrady na węźle Słupca. Tyle że jeszcze nie wiadomo, kiedy zostanie ono zamontowane.
Kierowcy narzekają też na niesprawiedliwy system opłat na A2. Autostrada Wielkopolska pobiera bowiem taką samą opłatę 15 zł od kierowców jadących 50 km od Lądka do Nagradowic i tych, którzy z Lądka zjeżdżają po zaledwie 9 km w Słupcy.
– System otwarty nie daje innych możliwości – tłumaczy jednak Zofia Kwiatkowska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA