fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Projekt ważny dla myśliwych schowany w Sejmie

AdobeStock
Obywatelska inicjatywa miesiącami nie przechodzi pierwszego czytania. Nieoficjalnie jej przeciwnikiem jest Jarosław Kaczyński.

Nawet rok więzienia grozi za polowanie z udziałem osoby poniżej 18. roku życia. To efekt zmian w prawie łowieckim, wprowadzonych w 2018 roku. I przepis ten szybko nie zostanie zmieniony. Od miesięcy w zamrażarce sejmowej leży projekt w tej sprawie, podpisany przez ponad 100 tys. osób.

Pod koniec października złożyli go w Sejmie myśliwi. Domagają się, aby udział dzieci w polowaniu był karany, ale tylko wówczas, gdy nie będą miały zgody rodzica albo opiekuna prawnego. – Zakazu udziału dzieci w polowaniach nie ma nigdzie w Europie, a w Polsce od 15. roku życia można uczyć się zawodu rzeźnika. Chcemy więc tylko równego traktowania – mówi „Rz" Rafał Malec, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i przedstawiciel komitetu inicjatywy ustawodawczej. Dodaje, że sam brał udział w polowaniach jako dziecko i wierzy w rozsądek rodziców. – Żaden rodzic nie chce źle dla dziecka. Jeśli chłopak ma kilka czy kilkanaście lat, to najczęściej nie idzie na ambonę po to, by strzelać do zwierząt, lecz je obserwować – podkreśla.

Malec deklaruje, że jest gotowy do przeprowadzenia pierwszego czytania, choć nie ukrywa, że są obecnie ważniejsze sprawy dla kraju. – Priorytetem jest ochrona życia i zdrowia obywateli. My możemy poczekać – uspokaja.

Inne głosy można usłyszeć od myśliwych anonimowo. Ich zdaniem tak długie przetrzymywanie obywatelskiego projektu świadczy o lekceważeniu środowiska łowieckiego, szczególnie że zgodnie z prawem powinien przejść pierwsze czytanie w Sejmie w ciągu trzech miesięcy od jego wniesienia.

Ten termin minął 31 stycznia. Dlaczego wciąż nie jest procedowany? Spytaliśmy o to Centrum Informacyjne Sejmu, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Niewykluczone, że marszałek Elżbieta Witek z PiS korzysta z furtki prawnej, którą daje jeden z artykułów o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. Głosi on, że jeśli projekt został wniesiony pod koniec kadencji Sejmu i nie zdążył przejść pierwszego czytania, termin wydłuża się z trzech do sześciu miesięcy. I w dodatku jest liczony od daty daty pierwszego posiedzenia w nowej kadencji.

Cezary Wyszyński z prozwierzęcej fundacji Viva! twierdzi, że powody zwłoki mogą być polityczne. – Projekt jest niewygodny dla każdej partii, bo jakąkolwiek decyzję by podjęła, narazi się na krytykę którejś ze stron. Jednak w PiS sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana – mówi.

Chodzi o to, że spora część klubu solidaryzuje się z myśliwymi, jednak nie prezes PiS Jarosław Kaczyński, zadeklarowany przeciwnik polowań. Świadczyć może o tym przebieg prac w 2018 roku.

Wówczas o zakaz udziału dzieci w polowaniach jako szkodliwego dla ich psychiki walczyły m.in. Komitet Ochrony Praw Dziecka, Fundacja Dzieci Niczyje i UNICEF Polska. Poprawce sprzeciwiały się połączone komisje sejmowe. – Uzyskała ostatecznie poparcie bezpośrednią inicjatywą prezesa PiS. To on przychylił się do wniosku opozycji – wspomina Paweł Suski, były poseł PO, który w ubiegłej kadencji stał na czele Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

O tym, jak podzielony się obecnie PiS i rząd, może świadczyć to, że przed kilkoma miesiącami ówczesny minister środowiska Henryk Kowalczyk zmienił rozporządzeniem definicję polowania, czego skutkiem jest dopuszczenie dzieci do niektórych czynności łowieckich. Z kolei zastępca prokuratora generalnego Bogdan Święczkowski wysyłał w lutym do Sejmu opinię, w której bez słowa uzasadnienia pisze, że propozycja przywrócenia polowań z udziałem dzieci nie zasługuje na akceptację.

Z naszych rozmów wynika, że projekt obywatelski prawdopodobnie po pierwszym czytaniu trafi do kolejnej zamrażarki, tyle że w komisji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA