fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Kibice Manchesteru w Polsce bez kwarantanny. Dlaczego?

Jeśli kibice z Wielkiej Brytanii nie mieliby ze sobą testu, mogliby go zrobić na lotnisku
PAP/EPA, Adam Warżawa
Polski rząd zluzował obostrzenia dla kibiców Manchesteru United na finał LE.

2 tys. kibiców hiszpańskiego Villarrealu CF i 800 fanów Manchesteru United (dane Portu Lotniczego w Gdańsku) przyleciało na środowy na finał Ligi Europy do Gdańska. By Brytyjczycy, którzy po brexicie nie są już w strefie Schengen, nie musieli robić dodatkowego testu na Covid-19 i nie trafić do kwarantanny, polski premier na jeden dzień, 26 maja, zwolnił brytyjskich kibiców z dodatkowych obostrzeń. Jednodniowym wyjątkiem zostały objęte tylko osoby posiadające bilet na mecz w Gdańsku.

Czytaj także:

Finał Ligi Europy w Gdańsku. Bask może mieć pomnik

– Warunkiem jest, że osoby te będą posiadały negatywny wynik testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego przed przekroczeniem granicy państwowej, na terytorium Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, w okresie 48 godzin, licząc od momentu wyniku tego testu – informuje „Rzeczpospolitą" ppor. Anna Michalska, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej.

Liczy się bilet na mecz

Osoby przyjeżdżające do Polski muszą przedstawić funkcjonariuszowi Straży Granicznej bilet na mecz lub imienne zaproszenie i negatywny wynik testu.

W wyniku brexitu obywatele Zjednoczonego Królestwa od 1 stycznia 2021 r. stali się automatycznie obywatelami państw trzecich, jak np. obywatele Ukrainy czy USA. – Podlegają od 1 stycznia 2021 r. standardowi odprawy szczegółowej – tłumaczy nam ppor. Anna Michalska.

– Wszyscy kibice, zarówno z Hiszpanii, jak i Wielkiej Brytanii, przylecieli z wykonanymi w swoich krajach testami z wynikiem negatywnym. Choć byliśmy przygotowani, by w przypadku braku takiego testu zrobić go na miejscu – mówi „Rzeczpospolitej" Agnieszka Michajłow, rzeczniczka Portu Lotniczego w Gdańsku.

Miasto Gdańsk po raz drugi starało się o organizację finału Ligi Europy. Tegoroczny został z powodu pandemii przełożony o rok. Tysiące kibiców, także z Polski, spędzało dzień przed meczem na ulicach Gdańska i całego Trójmiasta. Dla miasta wydarzenie transmitowane na cały świat jest ogromną promocją miasta.

„Kibice, którzy przybędą do Gdańska, będą mieli okazję poznać piękny, tysiącletni gród Neptuna. Żaden mecz nie byłby kompletny bez świętowania (lub rozważania, że mogło być tak pięknie) z kolegami i koleżankami, a Gdańsk, zwłaszcza w regionie Głównego Miasta, stwarza setki okazji swoimi niezliczonymi restauracjami, pubami i kafejkami (choć działającymi jeszcze w ograniczonym zakresie)" – czytamy na stronie Urzędu Miasta Gdańsk. Dla fanów piłki nożnej przygotowano wiele atrakcji ze zniżkami lub za darmo jak np. wejście do Europejskiego Centrum Solidarności czy Muzeum II Wojny Światowej.

Eksperci sceptyczni

Po trwającym od końca grudnia do maja czteromiesięcznym lockdownie w Wielkiej Brytanii i szybkiej akcji szczepień na Wyspach, Brytyjczycy mogą się dziś pochwalić niskim stopniem zakażeń, jednak większym problemem staje się coraz powszechniejszy „indyjski wariant" koronawirusa. Czy więc nie ma obaw, że część kibiców może – mimo wyników testów – jednak zakażać? – Wolałbym, by sprawdzano, czy kibice są zaszczepieni, a jeśli tak, to sprowadzałbym tu każdą ilość – mówi pół żartem, pół serio prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. Gest premiera dla brytyjskich kibiców określa „pomysłem pod publiczkę". – Czyli dajemy sygnał, że zawsze możemy zrobić dla kogoś wyjątek, taki akt łaski, a potem choćby potop. Moim zdaniem skończy się to źle, bo wyniki testu dają gwarancję „na chwilę", a żeby ktoś był pod prawdziwą kontrolą sanitarną, testy muszą być wykonywane co kilka dni – wyjaśnia wirusolog.

Podobnego zdania jest Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, poseł PiS. – Wynik testu mówi nam tylko to, że w danej chwili, kiedy go wykonujemy, nie zarażamy. Ale ta sytuacja za godzinę może się zmienić – dodaje poseł Piecha. Jak podkreśla, rozumie „ważne wydarzenie eventowe", jednak kibice muszą zachować wstrzemięźliwość. – Dystans i maseczki – podkreśla.

Prawie wszystkie kraje UE i spoza niej (np. Wielka Brytania) żądają od przewoźników, by zabierały na pokład samolotu tylko osoby dysponujące negatywnym testem na Covid-19. Polska takiego wymogu nie wprowadziła do dziś. Wielka Brytania bez wyjątku od grudnia stosuje jedne z największych restrykcji dla podróżnych przylatujących do ich kraju. Trzeba wykonać aż cztery testy na Covid-19 w ciągu dziesięciu dni, a żaden negatywny wynik nie zwalnia osoby z kwarantanny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA