fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Marcin Szołajski: Co orzekł Trybunał 29 kwietnia 2021 r.

Adobe Stock
Wyrok TSUE jest dla frankowiczów korzystny i umacnia ich pozycję w sporach z bankami. Ponadto będzie miał pozytywny wpływ na nadchodzące Uchwały SN w sprawach frankowych. Oznacza to, że od połowy maja walka z bankami będzie jeszcze prostsza niż do tej pory.

Na dzisiejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej czekali konsumenci posiadający kredyty frankowe oraz cały sektor bankowy. Jest już drugie orzeczenie TSUE w polskiej sprawie frankowej. Wyrok TSUE jest ważny także w kontekście nadchodzących uchwał Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych.

Jak odpowiedział TSUE na pytania zadane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku? Przedstawiamy analizę każdego z pięciu pytań prejudycjalnych.

Wyrok z 29 kwietnia 2021 r. w sprawie C-19/20, dotyczy kredytu frankowego zawartego przez polskich konsumentów z Bankiem GE Money Bank (obecnie BPH S.A. z siedzibą w Gdańsku).

Czytaj także: W czwartek Luksemburg znów o frankowiczach

„Uleczenie” umowy przez aneks

Pytanie pierwsze dotyczy nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich i praktyki ich poprawiania poprzez aneks. Sprowadza się do kwestii, czy umowa kredytu frankowego może dalej obowiązywać, jeżeli pierwotnie posiadała nieuczciwe zapisy, a następnie zostały one zmienione aneksem? (treść wszystkich pytań Sądu znajduje się na końcu artykułu)

Orzecznictwo TSUE jest bardzo mocno prokonsumenckie. Z tego też powodu Trybunał nie pozwolił na utrzymywanie w mocy umowy, która została niejako uzdrowiona poprzez aneks. Jedyna sytuacja, kiedy postanowienia aneksu będą wiązać strony jest sytuacji, kiedy to, konsument wiedząc, że zmieniane aneksem postanowienie jest niedozwolone dobrowolnie zgodził się na jego zmianę i zrezygnował z możliwości przywrócenia umowy do stanu sprzed aneksu. W praktyce oznacza to, że tylko w wyjątkowych sytuacjach aneksy będą obowiązywały, gdy Frankowicze podpisywali je będąc uświadomionymi przez Bank, że poprzednie zapisy były niedozwolone i świadomie rezygnowali z możliwości przywrócenia umowy do stanu sprzed aneksu.

Warto również wskazać na orzeczenie C – 51/17 z 20 września 2018 r., w którym TSUE orzekał w sprawie węgierskiej. Jak stwierdził Trybunał, badając czy warunki umowy były dla konsumenta zrozumiałe należy brać pod uwagę ich treść w dniu zawarcia umowy, gdyż w tym właśnie momencie konsument podejmował decyzję o związaniu się z Bankiem.

Dzisiejszy wyrok jest więc kolejnym wyrokiem, wzmacniającym dotychczasową linię orzeczniczą TSUE.

Usunięcie tyko części abuzywnej zapisu umowy

Chcąc zrozumieć brzmienie drugiego pytania do TSUE warto przypomnieć, że w części kredytów frankowych oferowanych przez GE Money Bank waloryzacja była dwuskładnikowy. Odnosiła się do miernika obiektywnego – średniego kursu NBP oraz miernika zależnego od banku, czyli marży banku. Stąd pytanie, czy eliminacja zapisu dotyczącego ustalanej jednostronnie i w niejasny sposób marży banku, a pozostawienie jednoznacznego postanowienia odnoszącego się do średniego kursu banku centralnego pozwoli na utrzymanie umowy. Innymi słowy, czy miernik obiektywny może funkcjonować samodzielnie.

Z punktu widzenia Dyrektywy 93/13 oraz orzecznictwa TSUE, takie rozwiązanie jest chybione. Celem dyrektywy jest ochrona konsumentów, a nie interesu przedsiębiorców, w tym wypadku banków. Nie ma więc powodu, dla którego, po stwierdzeniu nieważności zapisu umowy Sąd miałby go tak modyfikować, że stawałby się on ważny.

Jest to bardzo mocna ingerencja Sądu w stosunek między bankiem a konsumentem, która zdaje się wychodzić poza rolę, jaką ma pełnić Sąd. Znowu wracamy do orzecznictwa TSUE, które podkreśla, że w przypadku abuzywności zapisów umowy jej dalszy los zależy od decyzji konsumenta, nie od zmian wprowadzanych przez Sąd.

W orzecznictwie TSUE podział przepisu na cześć uczciwą i nieuczciwą określany jest jako blue pencil test i jest on dopuszczany tylko w sytuacji, kiedy zmiana zapisu przepisu nie zmienia jego istoty, co w praktyce nie ma miejsca w przypadku umów frankowych. Dlatego podział klauzuli waloryzacyjnej na dwa składniki i utrzymanie w mocy tylko jednego z nich nie jest zgody z prawem UE. Wystarczy przyjrzeć się sytuacji przedstawionej powyżej: Bank mógłby świadomie stosować abuzywne przepisy wiedząc, że w przypadku pozwania go, Sąd zmieni ich treść ale sama umowa pozostanie w mocy. W takim przypadku przepisy mówiące o nieważności zapisów nie miałyby charakteru odstraszającego.

 W dzisiejszym wyroku TSUE podtrzymał te argumenty, przez co praktycznie nie jest możliwe podzielenie abuzywnych zapisów na część uczciwą i nieuczciwą i podtrzymaniu w mocy tylko tej pierwszej.

Aneksy antyspreadowe

Trzecie pytanie dotyczyło tzw. aneksów antyspreadowych, które były wprowadzane ze względu na ustawę z dnia 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (ustawa antyspreadowa).

Zatem sposób rozumowania jest tutaj podobny jak w pytaniu drugim, czy można oddzielić zapisy wprowadzone na podstawie ustawy antyspreadowej i ich uczciwą część pozostawić w mocy.

Odpowiedź na to pytanie jest prosta i znajduje się już w orzecznictwie TSUE. W przytaczanym wyroku C-51/17 Trybunał stwierdził, że zapisy wprowadzone do umowy odgórnie poprzez ustawodawcę lub na podstawie wydanych przez niego przepisów w celu zastąpienia nieważnego warunku znajdującego się w umowie, należy rozumieć jako niewynegocjowane indywidualnie postanowienia umowne. Takie postanowienie nie jest dla Frankowiczów wiążące i umowa powinna być rozpatrywana w brzmieniu z dnia jej zawarcia. W tym właśnie duchu orzekł TSUE, odrzucając koncepcję blue pencil test w stosunku do postanowień wprowadzonych aneksami ze względu na zmiany ustawodawcy.

Podobnie zresztą orzekają polskie sądy z Sądem Najwyższym na czele, który w uchwale siedmiu sędziów z 20 czerwca 2018 r., sygn. akt III CZP 29/17 stwierdził, że ważność umowy należy badać na datę jej zawarcia bez względu na późniejsze zmiany wprowadzone poprzez aneksy.

Ze względu na zbliżenie problemu poruszonego w pytaniu trzecim do tego poruszonego w pytaniu drugim TSUE odpowiedział na obydwa pytani łącznie a więc i w przypadku zmian wprowadzonych aneksem praktycznie nie jest możliwe podzielenie zapisów na uczciwe i nieuczciwe i unieważnienie drugiego z nich. 

Nieważność Umowy

Pytanie to należy rozumieć następująco, czy nieważność umowy jest stwierdzana przez Sąd wyłącznie na wyraźne żądania konsumenta czy też zależy od czynników obiektywnych?

TSUE wskazało jednoznacznie, że nieważność umowy zależy od czynników obiektywnych, czyli sprzeczności umowy z prawem i jest niezależna od żądania konsumenta.

W zakresie tego pytania oczekiwano, że TSUE wypowie się również w kwestii momentu, od którego liczymy okres przedawnienia roszczeń w związku unieważnieniem Umowy. Jednakże pytanie było zbyt ogólne i TSUE nie zajęło stanowiska w sprawie przedawnienia roszczeń.

Warto wspomnieć o wyroku TSUE w rumuńskiej sprawie połączonej C-698/18 i C – 699/18, w której Trybunał dopuścił możliwość, aby termin przedawnienia roszczeń konsumentów o zwrot nienależnie zapłaconych kwot był liczony od momentu, w którym konsument powziął wiedzę lub powinien był powziąć wiedzę o nieuczciwym charakterze warunku umowy łączącej go z przedsiębiorcą przywołanego na poparcie wniesionego przez niego powództwa o zwrot.

W praktyce oznacza to, że za moment rozpoczęcia biegu przedawnienia jest rozpatrywana chwila, w której konsument dowiedział się, że umowa przez niego zawarta jest obarczona zapisami niedozwolonymi. W najbardziej prokonsumenckiej wykładni chwilą tą jest ogłoszenie wyroku stwierdzającego nieważność umowy, i wiele wskazuje na to, że właśnie w tym kierunku pójdzie Sąd Najwyższy w Uchwale z dnia 11 maja 2021 roku.

Zakres informowania konsumenta o skutkach wyroku

Ostatnie pytanie zadane TSUE dotyczyło tego, w jaki sposób sąd musi informować konsumenta o skutkach unieważnienia umowy. Mowa tutaj w pierwszej kolejności o skutkach finansowych. Niejednokrotnie unieważnienie umowy oznacza, że choć Frankowicz uwolnił się z kredytu, musi on jednorazowo zwrócić Bankowi kwotę, która pozostała mu do spłaty. Takie zobowiązanie może oznaczać zaciągnięcie kredytu w innym Banku.

Zgodnie z wyrokiem TSUE, to na sądzie spoczywa obowiązek dokładnego poinformowania konsumenta o skutkach jego decyzji. Zakres informacji, jaki ma być przedstawiony Frankowiczowi przez Sąd nie jest uzależniony od faktu, czy jest on reprezentowany przez profesjonalnego prawnika czy też nie.

W tym pytaniu pojawia się również kwestia kontrowersyjnego pomysłu banków na żądanie od konsumentów wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Obecnie trudno znaleźć podstawę, która pozwalałaby bankom na wnoszenie takiego roszczenia. Należy na nie patrzeć jak na straszak, który ma zniechęcać Frankowiczów do spraw sądowych.

Autor jest radcą prawnym w Szołajski Legal Group

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA