fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Konflikt w Libii. Putin nie przekonał zaprzyjaźnionego generała

Angela Merkel nie chce dopuścić do dyplomatycznej izolacji Władimira Putina 
afp
Pokojowa konferencja w Berlinie w sprawie Libii wisi na włosku. Miała być odpowiedzią na zarzuty, że Niemcy unikają zaangażowania w sprawy ważnego dla Europy regionu.

Angela Merkel przedstawiła ideę konferencji w sobotę na Kremlu, gdzie przez cztery godziny rozmawiała w cztery oczy z Władimirem Putinem. Libia nie była oczywiście jedynym tematem spotkania.

Spotkanie było znaczenie wcześniej zaplanowane, jednak sprawy regionu Bliskiego Wschodu zdominowały rozmowy na Kremlu. – Konferencja dotycząca Libii została pomyślana jako odpowiedź Berlina na pojawiającą się coraz częściej krytykę, iż Niemcy starają się trzymać na dystans od ważnych problemów międzynarodowych – mówi „Rzeczpospolitej” Gunter Mulack, szef Niemieckiego Instytutu Orientalnego. Problem w tym, że prezydent Putin nie przyjął propozycji Merkel z entuzjazmem. – To krok w dobrym kierunku – oznajmił jedynie na końcowej konferencji prasowej. Warunkiem zwołania berlińskiej konferencji miało być wstępne porozumienie w Moskwie walczących w Libii stron. Jednak te negocjacje Kreml trzymał w tajemnicy do ostatniej chwili. Kanclerz Merkel mogła posiadać wiedzę o tym jedynie ze źródeł wywiadowczych.

Libijscy przywódcy przybyli w poniedziałek do Moskwy rozmawiali jednak wyłącznie przez pośredników. Po wielu godzinach dyskusji okazało się, że gen. Chalifa Haftar, próbujący obalić uznawany przez społeczność międzynarodową rząd Fajiza Sarradża, nie jest gotów do kompromisu.

Zgodził się jedynie na krótki rozejm, który Putin uzgodnił kilka dni wcześniej z prezydentem Erdoganem. Rosja i Turcja wspierają przeciwne strony w konflikcie i ich porozumienie wydawało się stwarzać właściwą atmosferę prowadzącą do zawieszenia broni. Weszło ono w życie w minioną niedzielę. Plan Angeli Merkel zakładał, że rozejm będzie trwały i 19 stycznia mogłaby się rozpocząć konferencja libijska w Berlinie. Rzecznik niemieckiego rządu twierdził w poniedziałek jedynie, że termin konferencji nie został ustalony.

– Zastanawiające, że Putin nie zdołał przekonać w Moskwie gen. Haftara do wstępnych uzgodnień z premierem Sarradżem. Nie wiadomo też, czy czynił takie próby – zwraca uwagę Gunter Mulack. Przy tym wykształcony w Rosji Haftar jest klientem Moskwy zaopatrywanym nie tylko w broń. Po jego stronie walczą też rosyjscy najemnicy z grupy Wagnera – paramilitarnej organizacji na usługach Kremla. Ich liczebność jest oceniana przez prezydenta Erdogana na ponad 2 tys. bojowników. Jak zapewniał Putin na konferencji prasowej z Merkel, nie reprezentują oni rosyjskich interesów i nie są finansowani przez państwo rosyjskie.

Bez ich pomocy jednak gen. Haftar nie byłby w stanie podjąć ofensywy na Trypolis znajdujący się pod kontrolą rządu Sarradża. Przeliczył się jednak w ocenie sytuacji, sądząc, że na jego stronę przejdzie spora część sił rządowych oraz innych milicji walczących w Libii. Nic takiego się nie stało, co oznacza, że konfliktu nie da się rozwiązać militarnie.

Tymczasem z Libii trafiają do Europy rocznie dziesiątki tysięcy uchodźców. W libijskich obozach w katastrofalnych warunkach przebywają tysiące ludzi, którzy nie mają szans na upragnioną przeprawę do Włoch. UE śle do Libii pomoc i organizuje akcje przesiedlania uchodźców w głąb Afryki, lecz w warunkach konfliktu zbrojnego takie działania są mało efektywne. Berlińska konferencja miałaby się zająć także tym problemem. Bez współpracy z Rosją jest to zadanie niewykonalne.

Dowiedz się więcej: Od początku roku niemal tysiąc migrantów zwrócono do Libii

– W Berlinie panuje przekonanie, że Władimir Putin jest bardziej przewidywalny niż Donald Trump i trzeba z nim rozmawiać – mówi „Rzeczpospolitej” pragnący zachować anonimowość ekspert z kręgów niemieckiego MSZ.

Jego zdaniem w relacjach niemiecko-rosyjskich obowiązuje stara zasada, że nie należy dopuścić do całkowitej izolacji Rosji na arenie międzynarodowej, czemu służy podtrzymanie dialogu politycznego. Przy tym żaden z przywódców światowych nie ma lepszych kontaktów z Władimirem Putinem niż Angela Merkel.

Ma to określony wpływ na budowę Nord Stream 2. Nie brak opinii, że w zakulisowych rozmowach Berlinowi udało się przekonać Waszyngton, by amerykańskie sankcje związane z Nord Stream 2 miały niemal symboliczny charakter i dotknęły jedynie szwajcarskiej firmy Allseas. Nie zagraża to w żaden sposób całemu projektowi.

– Zostanie zakończony do końca tego roku lub w pierwszym kwartale przyszłego – zapewniał w sobotę Władimir Putin. Kanclerz Merkel nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Przez lata twierdziła, że jest to projekt wyłącznie gospodarczy, by w końcu przyznać, że ma także znaczenie polityczne. W Moskwie potwierdziła, że Nord Stream 2 ma „znaczenie przede wszystkim gospodarcze”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA