fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Chiny ostrzegają: Nie otwierajcie puszki Pandory

AFP
Szef MSZ Chin Wang Yi ostrzegł świat przed "otwarciem puszki Pandory na Bliskim Wschodzie". Potępił presje na Iran ze strony Stanów Zjednoczonych i wezwał, by nie rezygnowano z porozumienia nuklearnego z 2015 roku.

Obawy o konflikt między Iranem a Stanami Zjednoczonymi wzrosły po atakach na dwa tankowce w Zatoce Omańskiej. Waszyngton obwinia o atak władze w Teheranie, ponad rok po tym, jak prezydent Donald Trump postanowił wycofać się z irańskiego porozumienia nuklearnego z 2015 roku.

Iran odrzucił te oskarżenia i poinformował wczoraj, że w ciągu najbliższych 10 dni złamie ograniczenie dotyczące ilości wzbogacanego uranu, który może zgromadzić. Tego samego dnia Amerykanie zapowiedzieli, że wyślą na Bliski Wschód 1000 dodatkowych żołnierzy.

Przemawiając w Pekinie po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Syrii, Wang Yi powiedział, że Stany Zjednoczone nie powinny stosować "ekstremalnej presji", by rozwiązać swoje problemy z Iranem.

Szef MSZ powiedział, że Chiny są bardzo zaniepokojone obecną sytuacją i wzywają wszystkie strony do złagodzenia napięcia.

- Wzywamy wszystkie strony do zachowania racjonalności i powściągliwości. Nie eskalujcie napięcia, nie otwierajcie puszki Pandory - powiedział.

- Swoje metody w szczególności powinny zmienić Stany Zjednoczone - dodał.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

W Arabii Saudyjskiej odbył się nadzwyczajny szczyt państw arabskich w związku z napięciem wokół Iranu. Było to pokłosie sabotażu wobec czterech tankowców u wybrzeża ZEA oraz ataku dronów na szyby naftowe w Arabii Saudyjskiej. Teheran zaprzecza jakoby miał coś wspólnego z którymkolwiek z tych ataków, ale według USA miny użyte do sabotażu tankowców pochodziły z Iranu, z kolei rebelianci Huti z Jemenu, którzy zaatakowali saudyjskie szyby naftowe, są wspierani przez Teheran.

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA