Konflikt na Ukrainie

Przywódca Donieckiej Republiki: Jesteśmy gotowi na wszystko

Denis Puszylin
Twitter/Denis Puszylin
Na razie wychodzimy z założenia, że porozumienia mińskie wciąż będą obowiązywać – mówi „Rzeczpospolitej" Denis Puszylin, pełniący obowiązki przywódcy samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.

Rzeczpospolita: Jaka atmosfera panuje w Doniecku po zabójstwie Aleksandra Zacharczenki? Czy już wiadomo, kto podłożył ładunek wybuchowy w restauracji, którą często odwiedzał?

Denis Puszylin: W tej sprawie trwa śledztwo, które wskazuje na to, że była to operacja ukraińskich służb. Ta sytuacja bardzo dobrze obrazuje atmosferę, jaka panuje w Mińsku (chodzi o spotkania grupy kontaktowej ds. uregulowania kryzysu w Donbasie – red.). Kijów na wszelkie sposoby sabotuje rozmowy pokojowe. Ukraińskie władze postanowiły grać na czas. W ciągu ponad trzech lat nie wykonano żadnego z postulatów, które zostały zawarte w „porozumieniach mińskich".

Czytaj także: "Syrena" z Doniecka zabita w Donbasie

W Kijowie mówią, że w Doniecku i Ługańsku siedzą marionetki Kremla, które nie podejmują żadnych decyzji bez zgody Rosji. Dzisiaj świat już chyba nie ma wątpliwości, że w Donbasie od kilku lat jest obecna rosyjska armia.

Niestety, na Ukrainie nie ma dzisiaj polityków, z którymi można byłoby rozmawiać o uregulowaniu tego konfliktu. Kijów trzyma się z daleka od miejsca, gdzie rzeczywiście jest rosyjska armia. Mam na myśli Krym. Gdyby w Donbasie była rosyjska armia, sytuacja potoczyłaby się zupełnie inaczej. Bardzo chcieliśmy, by do tego doszło w 2014 roku (w Donbasie trwały wtedy najcięższe walki, zginęło wtedy 6 tys. ludzi, ponad 15 tys. zostało rannych – red.). Niestety, broń musieli wziąć ludzie, którzy wcześniej w rękach trzymali młotki, pracowali w lokalnych fabrykach i kopalniach. Ukraina poniosła duże straty i postanowiła wytłumaczyć swoją porażkę obecnością batalionów rosyjskiej armii w Donbasie.

A co by się stało, gdyby jutro porozumienia mińskie nagle przestały obowiązywać, macie jakiś plan na taki wypadek? Żaden z sygnatariuszy tego dokumentu nie siedzi już za stołem rozmów w Mińsku.

Jest zbyt wcześnie, by o tym mówić. Oczywiście nasi analitycy rozważają bardzo różne scenariusze rozwoju sytuacji. Jesteśmy przygotowani na każdy z nich.

Który z tych scenariuszy według pana jest najbardziej prawdopodobny? W którym kierunku potoczy się tląca się od ponad czterech lat wojna w Donbasie?

Z naszych informacji wynika, że Ukraina zwiększa obecność swojej armii przy linii frontu i szykuje jakieś prowokacje. Nie wiadomo, czy zostaną zrealizowane, zobaczymy. To władze w Kijowie nie chcą politycznego uregulowania tego konfliktu. Mimo to, na razie wychodzimy z założenia, że porozumienia mińskie będą obowiązywać i rozmowy pokojowe będą nadal trwać.

Rosyjskie media wróżą, że to pan zostanie następnym „prezydentem donieckiej republiki".

Trudno o tym mówić, ponieważ niedawno pochowaliśmy byłego przywódcę.

Rozmowa została przeprowadzona na początku września. Wtedy Denis Puszylin stał na czele Rady Narodowej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej i był uczestnikiem rozmów pokojowych w Mińsku

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL