fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komornicy

Może dojść do zapaści egzekucji

Fotolia.com
Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej: Może dojść do zapaści egzekucji

Rz: Ostrzeżenia samorządu komorników o groźbach plajty nie powstrzymały rządu od przyjęcia projektu dwóch ustaw reformujących tę profesję. Jesteście, panie prezesie, gotowi do tych zmian?

Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej: Środowisko jest przerażone. W szczególności młodzi komornicy, asesorzy, aplikanci i pracownicy kancelarii, którzy widzą, że projektowane zmiany najszybciej uderzą w nich. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że na te zmiany nie jest też gotowe państwo. Zostanie ono poważnie osłabione na skutek zapaści systemu egzekucji sądowej. Doprowadzić to może do poważnych negatywnych skutków gospodarczych i społecznych, takich jak zwiększenie zatorów płatniczych, jak też spadku zaufania społecznego i biznesowego, co wpływa na tempo rozwoju gospodarczego. W efekcie odczują to Polacy, którzy będą ponosić wyższe koszty kredytów i pożyczek oraz płacić więcej za różnego rodzaju usługi masowe. Drastycznie pogorszy się też ściągalność alimentów.

Zaprezentowali państwo raport o skutkach finansowych reformy. Zgodnie z nim 57 proc. kancelariom grozi przejście pod finansową kreskę, a nawet plajta. Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości głoszą, że są to dane niewiarygodne. Co pan na to?

W uzasadnieniach projektów nie ma żadnych kalkulacji skutków dla kancelarii komorniczych. Najbardziej szokuje, że na Komitet Stały Rady Ministrów, pomimo uwag Ministerstwa Rozwoju i Finansów oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych przekazano projekty, które zakładały, że komornik nie jest podatnikiem VAT. To dowód, że nie brano pod uwagę przy modelowaniu opłat VAT jako obciążenia przychodów kancelarii komorniczych. Komitet Stały przyjął zaś projekty w zmienionej wersji uznającej komorników sądowych za podatników VAT, co automatycznie obniża przychody kancelarii. Mimo to nie dokonano żadnych korekt w projektach.

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawia zbiorcze dane z PiT komorników za 2015 r. (nie opracowało jeszcze za 2016 r.), według których miesięczne dochody komorników wyniosły średnio znacznie powyżej 40 tys. zł. I wskazuje, że nawet gdyby na skutek proponowanych zmian miały spaść o połowę, to nadal będą bardzo wysokie, przekraczające wynagrodzenie prezydenta RP czy sędziów Sądu Najwyższego.

W tym właśnie tkwi problem. Mówimy o średniej za 2015 r., która obejmuje dochody kilkunastu milionerów, zamiast mówić o skutkach dla małych i średnich kancelarii, bo tylko takie teraz działają. Sytuacja zresztą radykalnie się zmieniła – ogólny wpływ spraw spadł o niemal połowę, przychody w skali kraju o 15 proc., wzrosła za to liczba komorników. Zbadano dochody 1285 komorników, a obecnie mamy 1635 kancelarii. Dlatego właśnie Krajowa Rada Komornicza zwróciła się o analizę skutków zmian do jednej z największych firm audytorskich na świecie. Analizowano dokumenty księgowe kancelarii o różnej wielkości za 2016 r. Wyniki są jednoznaczne – po wprowadzeniu zmian blisko 60 proc. kancelarii będzie zagrożona likwidacją. Chciałbym poznać inne wyliczenia oparte na aktualnych danych, z których będzie wynikać, że nie ma zagrożenia bankructwami kancelarii komorniczych.

Czas rekinów komorniczych się jednak kończy, ich wysokie dochody przejmą właśnie drobne kancelarie.

Na uzyskiwanie kolosalnych dochodów przez wąską grupę komorników pozwoliła wprowadzona w 2007 r. możliwość przyjmowania nieograniczonej liczby spraw. KRK przed tą zmianą przestrzegała. W jej wyniku systematycznie wzrastał wpływ spraw z wyboru i postępowała koncentracja spraw w wąskiej grupie kancelarii. Do największej kancelarii w 2015 r. wpłynął 1 mln spraw, a 10 proc. kancelarii miało 65 proc. całego rynku, co przekładało się na dochody największych. Od początku ubiegłego roku komorników ograniczają jednak limity przyjęć spraw z wyboru – odpowiednio 5 i 10 tys. spraw – i z danych za 2016 r. wynika, że 60 proc. kancelarii miało do 2,5 tys. spraw, a kolejne 30 proc. nie więcej niż 5 tys. W tej sytuacji nie możemy mówić o przepływie dochodów od największych kancelarii do mniejszych.

A co ze stawkami egzekucyjnymi? Mnie nawet stawka 15 proc. nie raziła – teraz ma być 10 proc. Trudno mi jednak zrozumieć, że 50 zł długu, np. za  brak opłaty parkingowej u komornika, urastało do kilkuset złotych.

Dyskusję o opłatach i dochodach komorników można i trzeba prowadzić, ale należy ją zacząć od policzenia, ile kosztuje funkcjonowanie systemu efektywnej egzekucji sądowej. Przy niedawnej reformie na Litwie tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości skorzystało z niezależnej firmy audytorskiej. Policzono koszty funkcjonowania kancelarii i ustalono wysokość opłat, które zaczynają się od 19 proc. i maleją wraz ze wzrostem wartości egzekwowanego świadczenia. W Czechach zaczynają się od 15 proc., a na Słowacji opłata wynosi 20 proc. Krajowa Rada Komornicza od dawna rekomendowała jednolitą stawkę, ponieważ jest to czytelniejsze. Projekt jednak nie wprowadza jednolitej stawki.

Mówi pan pewnie o niższych stawkach za dobrowolną zapłatę. Dla drobnego dłużnika było bardzo bolesne i niezrozumiałe to, że choć dobrowolnie po wezwaniu komornika zaniósł mu pieniądze, nie miał za to ulgi. Teraz będzie. To chyba dobra zmiana?

Niższe opłaty za wpłaty w terminie 14 dni po wszczęciu egzekucji obowiązują od dawna w Czechach i Słowacji.To jest sensowne, ale obniżona opłata od wpłat po tym terminie to już fatalny pomysł, niosący poważne konsekwencje dla finansów kancelarii. Można dyskutować też o wysokości opłaty minimalnej, ale całość systemu opłat musi być dobrze skalkulowana i zapewniać możliwość finansowania systemu egzekucji. Autorzy reformy zdecydowali się na pozostawienie modelu komornika jako podmiotu samofinansującego się, powinni zatem wykazać, że system egzekucji będzie miał zapewnione finansowanie. Nie zrobiono tego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA