Na lotnisku w Brukseli grzeje silniki samolot, który ma przewieźć Unię Europejską w przyszłość. Podróż ma trwać siedem lat i przenieść przytłoczone koronakryzysem kraje członkowskie do końca kolejnej perspektywy budżetowej. Pasy zapięło już 25 pasażerów. Nie wszyscy są zadowoleni z planu podróży, ale wszyscy, którzy wsiedli, uznali, że lepszy zły kompromis niż choćby najlepsza, ale niepodpisana propozycja. Tylko Polak i Węgier stoją na lotnisku, przekonując się wzajemnie: – Zobaczysz, bez nas nie odlecą. Nie mogą. Muszą nam ustąpić. Zobaczysz...