Komentarze

Szułdrzyński: Może ujawnimy aferę Rywina jeszcze raz

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Trudno mi było ukryć zaskoczenie, gdy na pierwszej stronie tygodnika „W Sieci" przeczytałem: „Mamy dowód! Platforma kryła Amber Gold. Ujawniamy kluczowy, dotąd tajny dokument dotyczący afery". Inne media, głównie z prawej strony, przekazywały dalej informację o „ujawnieniu" kluczowego dokumentu.

Skąd moje zdziwienie? Wszak artykuł dobrych dziennikarzy Marka Pyzy i Marcina Wikły jest ciekawy i rzetelny. Stanowi opis dokumentów, które wytworzyła ABW w sprawie piramidy finansowej założonej przez Marcina P., pokazujących bezradność agencji wobec Amber Gold. Tyle że autorzy tekstu sami przyznają, iż będąca gwoździem numeru notatka ABW z maja 2012 r., w której ostrzegano przed działalnością piramidy finansowej, była... już wcześniej opisywana. Nowością było przedstawienie jej kopii.

No właśnie. Już we wrześniu 2012 r. pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" o treści tej notatki i tłumaczeniach ówczesnego premiera Donalda Tuska, który zapewniał: „W czasie, o którym rozmawiamy, a więc późną wiosną i wczesnym latem, żadna z informacji, jakie otrzymywałem, nie wykraczała poza to, o czym media informowały dość szeroko".

Pisaliśmy, że przeczyły temu słowa jego najbliższego współpracownika: „Rzecznik rządu Paweł Graś przyznaje, że pismo ABW wpłynęło 24 maja. Co do jego szczegółów Graś zasłania się tajemnicą państwową. Ale o treści tego dokumentu mówił (...) Jacek Cichocki [ówczesny koordynator służb – red]. – Informował o działalności Amber Gold i o swoich podejrzeniach dotyczących tej działalności, wskazując, że Amber Gold może opierać działalność na mechanizmie tzw. piramidy finansowej, a także że środki z AG mogą być wyprowadzane niezgodnie z zasadą funkcjonowania spółki, m.in. na działalność grupy OLT – mówił. Dodał, że w tej notatce była informacja, że ABW dopatrzyła się w działalności firm P. nawet więcej przestępstw niż prokuratura".

Pisaliśmy też, iż dowodem, że to piramida finansowa, była informacja z banku, w którym miało być zdeponowane złoto klientów Amber Gold. Tyle że większość z wynajętych na kruszec skrytek... nie była w ogóle używana.

Owszem, sprawa jest niezwykle kłopotliwa dla Donalda Tuska, ponieważ sam przyznał, że w czerwcu 2012 roku, gdy dowiedział się, że jego syn pracuje dla Marcina P., zrobił mu awanturę. Stąd uzasadnione jest pytanie: czy ówczesny premier, mając od służb wiedzę o działalności Amber Gold, ostrzegł syna, lecz nie ostrzegł Polaków?

Tyle tylko, że twierdzenie, iż opisany już pięć lat temu w mediach dokument jest przełomem w aferze Amber Gold, jest sporym nadużyciem. Równie dobrze można by dziś ujawnić jeszcze raz aferę Rywina.

Tekst z 2012 r. na rp.pl/ABW_o_Amber.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL