Komentarze

Haszczyński: Niemieckie święta, europejskie konsekwencje

AFP
Rząd Niemiec miał być gotowy na Boże Narodzenie 2017 r., będzie - na Wielkanoc 2018 r. To pomieszanie świąt urasta do rangi symbolu. Od wrześniowych wyborów do Bundestagu najważniejszy kraj Unii przeszedł przemianę. Przestał być wzorem stabilności, odsłonił słabości swoich liderów, którzy mieli się pozytywnie wyróżniać na tle unijnych - niepewnych jutra - kolegów.

Niemcy nie widzą się już w roli Świętego Mikołaja. Otwartość na imigrantów to przeszłość, dziś programy dotyczące przybyszów z zagranicy pisze się w Berlinie pod dyktando antymuzułmańskej Alternatywy dla Niemiec. Wpływ AfD na federalną scenę polityczną zapewne szybko nie zmaleje, partia ta w niektórych sondażach zajmuje drugie miejsce po ugrupowaniu Angeli Merkel, a przed jej partnerem koalicyjnym SPD.

Paradoksalnie SPD, choć tak słaba, w rządzie ma najważniejsze ministerstwa. Jeżeli socjaldemokratyczny charakter nowego gabinetu Merkel nie pozostanie wyłącznie na papierze, to jedną z niewielu poważnych zmian, której możemy się spodziewać z Berlina, będzie ponowne otwarcie na Rosję. Bo na poważną zmianę w sprawach unijnych – marsz ku mniejszej, bardziej zintegrowanej politycznie wspólnocie państw strefy euro – nie liczy już nawet jej utalentowany piewca, prezydent Francji Emmanuel Macron.

Stosunki Niemiec z Ameryką Trumpa się pogarszają, a to dodatkowy argument za zwycięstwem prorosyjskiego kursu SPD w niemieckiej dyplomacji. Wiele powie nam ostateczna decyzja w sprawie budowy drugiej nitki rurociągu z surowcem Gazpromu. W ostatnich dniach we „Frankfurter Allgemeine Zeitung" ukazały się dwa teksty napisane przez niemieckich polityków. Jeden pod tytułem „Nord Stream 2 szkodzi Europie", drugi „Nord Stream 2 wzmacnia Europę". Podpisy posłów SPD znalazły się tylko pod drugim. Politycy CDU i CSU są podzieleni, ale ci o prorosyjskim nastawieniu chyba jednak wśród nich dominują.

Fiasko Macronowych pomysłów na Unię to dobra wiadomość dla Polski. Niepokojem napawa cena, którą Merkel – ostatni po staroświecku propolski kanclerz Niemiec – zapłaci w polityce wschodniej i transatlantyckiej za współrządzenie z SPD.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL