fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: Wielkie kroki papieża w krainie islamu

AFP
Franciszek broni chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Wyciągając rękę do przywódców świata muzułmańskiego, którzy rozumieją, jakie zagrożenie tkwi w szerzeniu radykalnych poglądów religijnych.
Chrześcijanie byli na Bliskim Wschodzie, zanim pojawili się tam muzułmanie. To oczywistość, o której warto jednak przypominać. Ich liczba maleje od dawna, jeszcze w połowie ubiegłego wieku stanowili wieloprocentową społeczność w licznych krajach, często o statusie elit. Ale w ostatnich dwóch dekadach zanikanie nabrało takiego tempa, że grozi zniknięciem czy ograniczeniem do garstki strażników ocalałych świątyń.
Powodów jest wiele. Z jednej strony demografia, muzułmanie mają więcej dzieci, i – paradoksalnie – samo wyznanie, chrześcijanie częściej mają rodziny na Zachodzie, łatwiej im wyemigrować, i są zazwyczaj lepiej przygotowani do życia tam. Z drugiej strony strach przed muzułmańskimi sąsiadami, zwłaszcza w czasach chaosu i wojen, a takich doświadczają nie tylko Syria i Irak. Zachód miał wpływ na radykalizację wyznawców islamu, ale nie interesuje się losem tych, których ona dotyka – bliskowschodnich chrześcijan. Robi to papież Franciszek.
Nie tylko dodaje otuchy chrześcijanom, nie tylko nawołuje: zostańcie! Przede wszystkim znajduje sojuszników poza Zachodem, którzy pomogą odrzucić nawracającą myśl o emigracji z krainy przodków. Może to być Władimir Putin, który wspierając militarnie krwawego syryjskiego dyktatora w walce z fundamentalistami islamskimi, ratuje też chroniących się pod skrzydłami Baszara Asada wyznawców Chrystusa.
Tym bardziej mogą być to umiarkowani przywódcy religijni świata islamu. Zarówno w wersji sunnickiej, jak i szyickiej. Podczas pierwszej w historii pielgrzymki na Półwysep Arabski – dwa lata temu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – Franciszkowi towarzyszył szejk Ahmed at-Tajeb, imam najważniejszego ośrodka myśli sunnickiej – kairskiego Al-Azharu. Teraz w Iraku papież spotkał się z wielkim ajatollahem Alim Sistanim, przywódcą duchowym irackich szyitów. Znalazł w nim sojusznika, Sistani dał sygnał szyitom, stanowiącym większość w Iraku: pozwólcie tu żyć chrześcijanom godnie, spokojnie, na równych prawach.
Szyici dzielili trudny los z chrześcijanami, gdy znaczną częścią Iraku i Syrii brutalnie władali dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego, radykałowie sunniccy. Nie znaczy to, że i wśród nich nie ma nienawiści do innowierców. Dlatego tak ważna jest przychylność wielkiego ajatollaha ze świętego miasta Nadżaf. Przez lata fundamentalistów sunnickich wspierały bogate kraje Zatoki Perskiej. Ale i tam, choć nie w najważniejszej Arabii Saudyjskiej, widać zmiany. W Emiratach powstają kościoły, coś niezwykłego na półwyspie, gdzie zrodził się islam. Nam może się wydawać, że to, co przywódcy świata islamu robią wobec chrześcijan, to niewiele. To ich pierwsze próby, nie wiadomo, do czego doprowadzą. Ale papież swoją determinacją i odwagą podtrzymuje nadzieję, że chrześcijaństwo w regionie, w którym zrodziło się znacznie wcześniej niż islam, nie zniknie.
Franciszek robi wielkie kroki. Przywódcy Zachodu nawet nie próbowali.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA