Reklama

Jędrzej Bielecki: Hiszpania idzie w ślady Polski

Odrzucenie przez Madryt wyroku TSUE w sprawie katalońskich secesjonistów oznacza, że prowadzony przez PiS spór o granice prawa unijnego nabiera szerszego wymiaru.
Oriol Junqueras odsiaduje wyrok 13 lat więzienia

Oriol Junqueras odsiaduje wyrok 13 lat więzienia

Foto: AFP

Od przejęcia władzy przez PiS w 2015 roku Polska stale jest na celowniku Brukseli. Najpierw poszło o odmowę podporządkowania się przez nasz kraj obowiązkowemu systemowi podziału uchodźców. Później była kwestia ochrony Puszczy Białowieskiej. Aż w końcu spór został całkowicie zdominowany przez zmiany w wymiarze sprawiedliwości.

Za szczegółowymi zapisami o sposobie powoływania sędziów Sądu Najwyższego czy kompetencji Krajowej Rady Sądownictwa kryje się jednak fundamentalne pytanie o granice ingerencji unijnych instytucji w życie krajów członkowskich. Inaczej mówiąc, rozstrzygnięcie, czy integracja wciąż opiera się na założeniu, że to państwa narodowe utworzyły Unię i zachowują nad nią kontrolę, czy też odwrotnie – ruszył nieodwracalny proces budowy federalnego, europejskiego państwa, a unijna centrala, w tym Trybunał Sprawiedliwości UE, jedynie rozstrzyga, czy ten proces ma posuwać się szybciej czy wolniej.

Dowiedz się więcej: Hiszpania: „Nowatorska” decyzja TSUE odrzucona przez Sąd Najwyższy

Odrzucając obowiązkowe kwoty uchodźców, rząd PiS chciał nie tyle ograniczyć liczbę imigrantów (tych nad Wisłę nigdy nie trafiło tylu, co w ostatnich czterech latach), ile ustalić, że to Sejm, a nie Parlament Europejski, będzie rozstrzygał, kto tworzy polski naród. Podobny spór kompetencyjny, choć z pewnością niezbyt dobrze wytłumaczony przez polskie władze, dotyczy także naszego sądownictwa.

W Brukseli, ale także w Polsce, wielu uważa, że podważanie kompetencji TSUE to prosta droga do wyprowadzenia kraju z Unii – polexitu. To rozumowanie zakłada, że nie ma pośredniego rozwiązania między uznaniem nieograniczonej nadrzędności prawa europejskiego nad prawem krajowym a odrzuceniem unijnych wyroków tam, gdzie istnieje podejrzenie, że wykraczają poza zakres ustalony przez unijne traktaty.

Reklama
Reklama

Czwartkowe orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego radykalnie zmienia jednak dynamikę tego sporu. W miejsce polsko-unijnej konfrontacji nabiera ona europejskiego wymiaru. Madryt odrzucił wyrok, w którym TSUE uznał, że Oriol Junqueras – skazany na 13 lat więzienia za organizację w 2017 r. nielegalnego referendum niepodległościowego lider katalońskiej partii secesjonistycznej Lewica Republikańska (ERC) – musi zostać wypuszczony na wolność, aby objąć mandat posła do Parlamentu Europejskiego.

Hiszpania to nie tylko jeden z najważniejszych krajów Unii, ale tradycyjnie jedno z najbardziej proeuropejskich państw członkowskich. Jego premier Pedro Sanchez jest kluczowym sojusznikiem Emmanuela Macrona. Co więcej, w tym tygodniu nie dostałby on wotum zaufania dla swojego rządu bez wstrzymania się od głosu posłów ERC.

W tej sprawie Królestwo ryzykuje więc wiele. Ale hiszpański Sąd Najwyższy uznał, że bezpośrednio ingerując w egzystencjalny spór o zachowanie integralności terytorialnej kraju, TSUE drastycznie przekroczył swoje uprawnienia. Żadne korzyści członkostwa nie mogą przecież usprawiedliwić ryzyka doprowadzenia do rozpadu państwa.

Carles Puigdemont, inny organizator referendum z 2017 r., który zbiegł do Brukseli przed hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości, zasiądzie jednak w przyszłym tygodniu w ławach europarlamentu. W czwartek uznał on wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego za „poważny błąd”. W ten sposób w oczach hiszpańskiego społeczeństwa unijna centrala staje się siłą rzeczy sojusznikiem secesjonistów. Może to mieć fatalne skutki dla przyszłości integracji.

Komentarze
Czy Czarnek może zostać przywódcą narodu? Tak, pod jednym warunkiem
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Normalny Polak kontra elity, czyli Przemysława Czarnka gra w klasy
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Kupując rosyjską ropę, przegramy z Władimirem Putinem. Węgry i Słowacja igrają z ogniem
Komentarze
Bogusław Chrabota: Męczeństwo Przemysława Czarnka
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama