fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: Opozycja zaczyna od początku

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Spór zwolenników budowy jednej antypisowskiej listy i tezy o trzech blokach opozycji mogą rozstrzygnąć jedynie wyborcy.

Ogłoszenie przez Grzegorza Schetynę, że Koalicja Obywatelska wystartuje bez PSL i SLD to swego rodzaju punkt zero w polityce polskiej opozycji. Idea budowy jednej listy anty-PiS od centrum po lewicę ostatecznie została pogrzebana.

Zerwanie przez PO rozmów z SLD to dla PSL kłopot. Sensem samodzielnego startu ludowców, było twierdzenie, że budują nowe centrum, w sytuacji, w której PO skręca w lewo. Jeśli jednak PO idzie w węższym sojuszu cetntrowo-liberalnym, te partia Schetyny i ludowcy będą konkurować o część tego samego elektoratu. Lider PSL Władysław Kosiniak Kamysz ma rację, gdy twierdzi, że zaprezentowany w ubiegły tydzień przez PO program przesunął tę partię w lewo. Ale z drugiej strony samobójstwem Schetyny byłoby, gdyby zupełnie sobie odpuścił konserwatywną flankę. Inna rzecz, czy walka o centrowego czy konserwatywnego wyborcę przez PO będzie wiarygodna w sytuacji, gdy np. prezydent Warszawy przeprowadza w stolicy eksperyment z bardzo progresywną agendą. Tak bardzo progresywną, że osoby takie jak Aleksander Hall ogłaszają, że trzymają kciuki za PSL i w nim upatrują nadziei dla niepisowskiej konserwatywnej prawicy.

Osobny start jest też paradoksalnie szansą dla lewicy. W kraju, którego scena polityczna jest tak mocno przechylona na prawo istnienie trzech czy pięciu lewicowych klubów, inicjatyw czy partii jest absurdem. Nowa sytuacja jest testem dla liderów tych środowisk, czy bardziej zależy im na własnych ambicjach czy też na przynajmniej podjęciu próby zbudowania siły politycznej, która zdobyłaby dwucyfrowy wynik w wyborach do Sejmu i spróbowała wprowadzić lewicową agendę do polskiej polityki.

Ci, którzy przekonywali, że tylko jeden szeroki front opozycyjny miał szansę wygrać z PiS, mieli swoje argumenty. Ale też nie bez znaczenia są racje tych, którzy mówią, że trzy bloki mają szansę głębiej spenetrować i zmobilizować różne grupy elektoratu. W dodatku osobny start sprawia, że każdy z trzech bloków będzie musiał się postarać dotrzeć do swych sympatyków i zmobilizować ich. W efekcie mobilizacja opozycji może się okazać przez to skuteczniejsza. Szerokiego opozycyjnego bloku nie łączyło ideowo nic, poza niechęcią do Prawa i Sprawiedliwości.

Większości obywateli w Polsce żyje się dobrze, są w dodatku zadowoleni z sytuacji w kraju i pozostają optymistami co do przyszłości. W takich okolicznościach przekonywanie, że skrajna lewica powinna się jednoczyć z konserwatywnymi ludowcami, by powstrzymać pisowską katastrofę, wydaje się rozmijać ze społecznymi emocjami.

Ale spór zwolenników jednego bloku z wyznawcami trzech jest nierozstrzygalny. Rozstrzygnąć go mogą jedynie wyborcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA