fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Zielonka: Demokracja na świecie kuleje

Prof. Jan Zielonka
Fotorzepa, Robert Gardziński
Esencją demokracji jest to, że przegrani akceptują wynik wyborczy. Ta akceptacja zależy jednak od wielu czynników, które demokracja ma z założenia zapewnić.

Demokracja ma wiele odmian i bez końca możemy się spierać o to jakie warianty są najlepsze. Oczywiście demokracja to nie tylko wolne wybory, lecz nie jest demokratą ten kto nie potrafi się pogodzić z tym co znajduje w skrzynce wyborczej. Jednak obecnie mandat zwycięzców wyborczych jest coraz bardziej kwestionowany. Donald Trump i część republikanów nigdy nie zaakceptowała mandatu wyborczego Baracka Obamy. Trump nawet kwestionował obywatelstwo Obamy, nie mówiąc już o jego polityce. Dziś demokraci kwestionują mandat wyborczy Donalda Trumpa, któremu zarzucają oszustwa i kłamstwa.

We Włoszech Sylvio Berlusconi nigdy się nie cieszył legitymizacją opozycji, głównie z uwagi na jego podejrzane operacje finansowe. Odchodząc Berlusconi oskarżył przeciwników o zamach stanu. Kolejne rządy, głównie pod wodzą Partii Demokratycznej, powstały w wyniku przetasowań zakulisowych a nie wyborów parlamentarnych i nic dziwnego, że opozycja kwestionowała ich legitymację. Jak wybory wygrała koalicja Pięciu Gwiazd i Ligi, to Partia Demokratyczna ogłosiła koniec ery demokracji i początek ery populizmu. W Wielkiej Brytanii zwolennicy UE nigdy się nie pogodzili z wynikami referendum, które sami zwołali. Jak dojdzie do drugiego referendum z odmiennym rezultatem, to przegrani ogłoszą chyba zamach stanu. Koło się zamyka. Nie będę nawet pisał o sytuacji w Polsce.

Esencją demokracji jest to, że przegrani akceptują wynik wyborczy. Ta akceptacja zależy jednak od wielu czynników, które demokracja ma z założenia zapewnić. Po pierwsze, przegrani muszą mieć poczucie, iż ustalone procedury są przestrzegane. Nie chodzi tu tylko o oszustwa wyborcze. Chodzi o to, by prawa przegranych nie były gwałcone. Jeśli zwycięzca uważa, że może zrobić wszystko, to przegrani się buntują. Stąd każda demokratyczna konstytucja mówi o podziale władzy; mówi też ona o ograniczeniach władzy, głównie w stosunku do mniejszości. To wszystko nie musi prowadzić do niemocy rządu. Podział władzy nie oznacza weta sądów, czy Komisji Europejskiej na wszystko. Większość ograniczeń na spełnianie obietnic wyborczych narzucają rynki, technologia, czy zmiany klimatyczne, a nie ograniczenia konstytucyjne. Władza czuje się bezsilna, gdy brak jej szerszej legitymizacji politycznej. Jednak w systemie, w którym przegrani tracą wszystko, trudno o szeroką legitymizację.

Demokracja wymaga również zgody na obszary, które są wyjęte z rywalizacji politycznej. Zazwyczaj takim obszarem była polityka zagraniczna, oświata i służba zdrowia. To jednak historia. Dziś największe wojny polityczne toczą się właśnie o te sprawy. Po części wynika to z neoliberalnej ideologii, która wprowadziła kapitał prywatny do europejskich szkół i szpitali. Po części wynika to z postępów technologicznych. Internet zamazał pojęcie granic, a wraz z tym podział na to co jest polityką wewnętrzną, a co zagraniczną.

Demokracja to więc nie sztuka wygrywania wyborów, lecz sztuka szukania kompromisu. Powyższe dotyczy zarówno zwycięzców wyborczych, jak i przegranych. (Jak mówią Anglicy: it takes two to tango.) Alternatywą jest permanentny konflikt i chaos.

Autor jest profesorem studiów europejskich na Uniwersytecie w Oksfordzie

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA