fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bodył: Wigilia polska

materiały prasowe
Wyobraźcie sobie taką sytuację: Marszałek Marek Kuchciński przychodzi w Wigilię do protestujących posłów, dzieli się z nimi opłatkiem i śpiewa kolędy. Myślę, że taki obraz idealnie odpowiada polskiej tradycji przeżywania Świąt, również dlatego, że jest tyleż piękny, co lekko kiczowaty, naiwny i kompletnie nierealny – pisze publicysta

Jestem pewien, że Marszałek Marek Kuchciński podczas Wigilii dzielił się opłatkiem, składał i przyjmował życzenia, być może śpiewał kolędy. Czy myślał o tych posłach, którzy ten wieczór spędzali w Sejmie? Tego raczej się nie dowiemy. Ale myślę, że gdyby przyszedł do przebywających tam posłów to byłby naprawdę piękny, niesamowity i wzruszający gest. Tak właśnie w Polsce działają Święta.

Ale na poziomie racjonalnym wiemy oczywiście, że jest również niemożliwy – konflikt jest na tyle starannie pielęgnowany a nawet podsycany przez obie strony, że coś takiego nie ma prawa się wydarzyć.

Wchodzę do Internetu i widzę, że furorę w tym roku robi wpis: „Na Wigilię polecam zaprosić Jezusa. Urodziny bez solenizanta są do bani”. Patrząc na obrazki w Sejmu, myślę, że wygląd to trochę tak, że jest Wigilia, są goście, ale nie ma gospodarza – można bowiem powiedzieć, ze taka jest rola Marszałka w Sejmie. Dowiadujemy się, że różni ludzie podeślą a to pierogi a to kutię. Ale czy nie powinna to być również troska gospodarza tego miejsca? Oczywiście zaraz rozlegną się głosy, że to nie żadni goście, bo nikt ich tam nie chce. Ale czy podczas Wigilii w Polsce jakiś gość może być niechciany? Zakładam, że i na wigilijnym stole marszałka Kuchcińskiego stało jedno dodatkowe nakrycie

Cały czas uważając, że byłby to piękny gest i bardzo bym chciał, żeby do niego doszło, myślę jednocześnie, że byłby on również pusty i niechciany.

Pusty z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że nie sądzę, żeby stał się on jakimś przełomem i realnie byłby jakimś krokiem w stronę zażegnania tego konfliktu, którego jesteśmy świadkami (uczestnikami?). Raczej spodziewałbym się, że zostałby on wykorzystany przez obie strony jako kolejny element gry propagandowej. Może by więc nawet konflikt zaostrzył.

Ale sądzę, że byłby pusty z bardziej podstawowego powodu: opłatek, podobnie jak same Święta (a jakby nie było świętujemy urodzenie Jezusa Chrystusa), traci coraz bardziej swoje religijne znaczenie, a dzielnie się nim staje się po prostu jeszcze jednym towarzyskim rytuałem. Uprawianym również przez ludzi czy środowiska, których raczej trudno o jakąś religijnością specjalnie podejrzewać. Dlaczego te osoby dzielą się właśnie opłatkiem, a nie wafelkami czy biszkoptami jest dla mnie zagadką.

Niechcianym dlatego, że tak naprawdę nikomu niepotrzebnym. Nie wydaje się, żeby w ten sposób Marszałek Kuchciński coś zyskał, bo cokolwiek zrobi i tak zostanie to zanegowane przez jego oponentów. Trochę podobnie wygląda to z drugiej strony – cokolwiek by nie zrobił zostanie pochwalone przez swoich zwolenników, ale tu ryzyko jest znacznie większe. Spotykanie się, dzielenie opłatkiem, słowem fraternizowanie z opozycją mogłoby zostać przyjęte…źle? nieufnie? W każdym razie potencjalnie mogłoby spowodować jakieś kłopoty.

Podobnie ze strony opozycji. Co z takim gestem zrobić? Przyjąć – niedobrze, bo wygląda to na pozór zgody i wtedy co dalej? Odrzucić – nieładnie. Do produkcji memów też takie spotkanie średnio się nadaje, no bo jednak Święta i Wigilia…

Trudno mi sobie jednak wyobrazić cos gorszego, niż zadawanie sobie tych samych pytań za rok lub nawet w następnych latach, czego jednak do końca wykluczyć się nie da. Znaczyłoby to bowiem, że albo teraz nie jesteśmy w stanie się dogadać (mało prawdopodobne) albo że mamy następny konflikt, który przebiega w podobny sposób i niczego nie nauczyliśmy się za pierwszym razem.

Trochę ten tekst wygląda jak (nomen omen) groch z kapustą: religia, tradycja i obyczaje, polityka. Ale pewnie w wielu domach tak to właśnie teraz wygląda. Jak wspomniałem, być może nauczyliśmy się obchodzić te święta nawet abstrahując od ich religijnego znaczenia (co samo w sobie brzmi dziwacznie, ale chyba jest to prawda). Nawet jeśli tak jest, to wydaje się, że nawet wspólne wielogodzinne spędzanie czasu przy świątecznym stole i chwila zabawy z dziećmi nowym zestawem Lego czy lalkami Barbie to zdecydowanie lepszy pomył na spędzenie Świąt, niż tkwienie w opustoszałym Sejmie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA