fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Anna Cieślak-Wróblewska: Dylematy nie dla jaj

Adobe Stock
Co wybierzemy: mięso tanie czy etyczne w produkcji? Podczas codziennych wyborów kierujemy się kompasem moralnym czy zasobnością portfela?

Zakaz chowu klatkowego zwierząt w całej Unii jest coraz bardziej prawdopodobny. Debatuje nad tym Komisja Europejska, a poparcie postulatów zgłoszonych przez Europejską Inicjatywę Obywatelską „Koniec epoki klatkowej" deklaruje sporo europosłów, w tym także tych z Polski, i unijnych komisarzy. Rozwiązania dążące do poprawy dobrostanu zwierząt gospodarskich zapewne przypadną też do gustu samym europejskim konsumentom. Przecież nikt nie chce kupować żywności, która powstała w procesie maltretowania zwierząt. Podobnie jak nieetyczne jest noszenie ubrań, które zostały wytworzone kosztem wyzysku mieszkańców krajów rozwijających się, albo kupowanie produktów, które przyczyniają się degradacji naszego środowiska naturalnego.

Idea etycznego konsumpcjonizmu zagościła w Europie już na dobre. Przynajmniej w wymiarze teoretycznym. Łatwo nam zadeklarować, że mając do wyboru jaja od kur trzymanych w ciasnych klatkach i od kur z wolnego wybiegu, oczywiście sięgniemy pod te drugie. Podobnie oczywista wydaje się odpowiedź o wybór między autem napędzanym jakimś „brudnym" paliwem kopalnym a autem z „czystym" napędem. Gdy jednak do elementu etycznego dodamy element ekonomiczny, czyli ceny, praktyka nie wygląda już tak różowo. Wówczas najczęściej kierujemy się czystym pragmatyzmem wynikającym z zasobności naszych portfeli.

Przed Komisją Europejską stoi więc wielkie wyzwanie. Nie wystarczy zakazać chowu klatkowego i już. Tak radykalną reformę trzeba porządnie przygotować. Koszty alternatywnych metod hodowli kurczaków są nawet do trzech razy większe niż tej klatkowej, co przekłada się na ich ceny. Potrzebne są więc programy wsparcia finansowego dla rolników na dostosowanie się do zmian i programy utrzymania poziomu konkurencyjności europejskiej produkcji żywności wobec krajów, które nie stosują podobnych standardów, zarówno w eksporcie, jak i imporcie. Tak, by przynajmniej ochronić europejski rynek przed zalewem supertanich, choć mało etycznych, jaj z innych części świata.

To szczególnie ważne dla Polski. Jesteśmy jednym z największych w UE producentów i eksporterów mięsa i produktów odzwierzęcych, a jednocześnie aż 82 proc. naszych zwierząt hodowlanych – wedle szacunków Inicjatywy „Koniec epoki klatkowej" – żyje w klatkach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA