fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Walka z oszustami: Rentgen dla rowerów

AFP
Władze tego sportu uczą się na błędach. Walkę z oszustami montującymi w rowerach silniczki traktują serio, zanim ten proceder wypaczy rywalizację.

Międzynarodowa Federacja Kolarska (UCI) zaprezentowała sprzęt, który ma zapobiec stosowaniu dopingu technologicznego.

Głównym elementem nowego urządzenia jest podłączony do komputera skaner wykorzystujący promienie rentgenowskie. Prześwietlenie roweru w ten sposób zajmuje zaledwie pięć minut. Skaner został umieszczony w busie.

Narzędzie skonstruowała amerykańska firma VJ Technologies. Produkt uzyskał atest we wszystkich krajach, w których przeprowadza się wyścigi kolarskie organizowane przez UCI. Jest bezpieczny dla operatorów oraz publiczności, która zapewne licznie będzie gromadzić się wokół busa.

Władze UCI zapowiedziały, że kontrole za pomocą rowerowego rentgena odbywać się będą w każdej kolarskiej dyscyplinie, w każdej kategorii wiekowej i na wszystkich kontynentach. Przewidziano, że w tym roku badania przeprowadzone zostaną podczas 150 dni wyścigowych, czyli praktycznie przez cały sezon.

Inicjatorem wprowadzenia ścisłej kontroli jest wybrany we wrześniu ubiegłego roku prezes UCI David Lappartient. Francuz uznał walkę z dopingiem technologicznym za główny punkt programu wyborczego.

Niedługo po objęciu stanowiska powołał zespół ds. Wyposażenia i Walki z Oszustwem Technologicznym. Na jego czele stanął były zawodnik, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie w kolarstwie górskim, Jean-Christophe Péraud. Jeszcze w trakcie kariery kolarskiej Péraud uzyskał dyplom chemika oraz inżyniera energetyka. Doskonale więc łączy wiedzę z zakresu technologii z doświadczeniem kolarskim.

Walkę z dopingiem technologicznym UCI na serio rozpoczęła w 2015 roku. Wtedy wprowadzono system kontroli i sankcji jako odpowiedź na informacje o stosowaniu tej metody w zawodowym peletonie.

Z czołówki najczęściej wytykano palcami Szwajcara Fabiana Cancellarę i Kanadyjczyka Rydera Hesjedala. Już podczas Giro d'Italia 2014 dziennikarze pytali też, dlaczego tak często rowery zmieniał Alberto Contador, ale żadnemu kolarzowi zawodowemu nie udowodniono oszustwa. Kontrole rowerów przeprowadzano dotychczas za pomocą kamer termowizyjnych i detektorów magnetycznych. Ta procedura była skuteczna, ale stosowano ją wybiórczo i trwała zbyt długo.

Jedyny stwierdzony przypadek użycia silniczka miał miejsce w trakcie przełajowych mistrzostw świata w Zolder w styczniu 2016 roku. Dotyczył startującej w wyścigu młodzieżowym Belgijki Femke Van den Driessche.

Użyty przez sędziów skaner – jeszcze bez promieni rentgenowskich – wykrył w zapasowym rowerze zawodniczki obecność urządzeń elektromechanicznych. Po zdjęciu siodełka z rury wystawały kable elektryczne, a w korbie znajdował się silniczek. UCI ukarała Van den Driessche sześcioletnią dyskwalifikacją, grzywną w wysokości 18 tys. euro oraz odebraniem tytułu mistrzyni Europy do lat 23. Jesienią ubiegłego roku stwierdzony został przypadek zastosowania silniczka elektrycznego podczas wyścigu amatorów w południowo-zachodniej Francji. Wykrył go Christopher Bassons, ten sam, który jako pierwszy zarzucił stosowanie dopingu Lance'owi Armstrongowi.

Prezes UCI zapowiada, że wprowadzenie nowego urządzenia ma za zadanie nie tyle znaleźć silniki w rowerach, ile usunąć wszelkie podejrzenia. Walka z tego typu dopingiem wydaje się łatwiejsza niż z tradycyjnym farmakologicznym wspomaganiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA