fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Biznes Litwy prosi rząd o obronę przed Lidlem

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Trzy litewskie związki producenckie oficjalnie wystąpiły do rządu i parlamentu o obronę ich interesów i wsparcie w walce z niemiecką siecią Lidl.

List to najwyższych organów Łotwy wystosowały asocjacje producentów i przetwórców zbóż, mięsa oraz drobiu. Przedsiębiorcy mają za złe niemieckiej sieci to, że przedkłada towary z importu nad produkty litewskie. „Mówimy tutaj nie o ekskluzywnych towarach, ale o produktach codziennego użytku, masowych, ceny, których są takie jak w wypadku produktów tej samej jakości z importu" - cytuje portal Delfi.

Przedsiębiorcy podnoszą, że „taka sytuacja doprowadza do tego, że litewski klient nie zyskuje kupując taniej, bowiem ceny towarów w sklepach, z powodu dużego importu, praktycznie nie spadają. To przynosi szkodę gospodarce Litwy, gdyż spada produkcja krajowa i przetwórstwo, tracona jest duża część PKB. Ludzie tracą pracę, państwo - podatki. Miejsce produkcji towaru, to nie tylko informacja na etykiecie; ona zawiera informację o korzyściach czy stratach danego kraju".

Biznes podkreśla, że apel do rządu dotyczy sieci Lidl, natomiast przedsiębiorcy chwalą rodzimą sieć Maxima LT.

„Na spotkanie w ministerstwie rolnictwa zostali zaproszeni przedstawiciele Lidla i asocjacji handlowców, ale nie przyszedł nikt. Uważamy, że jest to sprawa na poziomie rządowym. Potrzebujemy wsparcia. Np. przy wznowieniu tworzenia znaku towarowego dla produktów wytwarzanych na Litwie - przyznał Egidijus Matskevičius, dyrektor Litewskiego Stowarzyszenia Przetwórstwa Mięsnego.

Biznes litewski chce wprowadzenia przez rząd obowiązku uwzględniania produktów litewskich w warunkach zamówień publicznych - przy zakupie produktów dla wojska i szkół itp.

Kolejnym bólem głowy litewskiego biznesu jest wpływ sieci Lidl na przetwórców. Matskevičius zaznaczył, że ta sieć koncentruje się na segmencie tanich produktów mięsnych. - Dane powinny być gromadzone przez Państwową Służbę ds. Żywności i Weterynarii, dla oceny, ile tam jest litewskich towarów. Są to tak zwane miękkie środki, ponieważ państwo nie ma możliwości ścisłej regulacji. Robią, co chcą i musimy znaleźć sposób, aby nasi klienci wybrali nasze produkty. Ta sieć nie jest dostępna dla naszych producentów - powiedział Matskevičius, który nie ukrywa, że biznes chciałby uzyskać więcej wsparcia rządowego.

Rzecznik Lidl na Litwie bronie sieci, tłumacząc, że kryteria bezpieczeństwa i jakości przez nią stosowane są „często wyższe od tych obowiązujących na rynku. Stosujemy je wobec dostawców niezależenie od tego, z jakiego są kraju. Część litewskich producentów musiała zrobić dodatkowe inwestycje, by sprostać naszym wymaganiom. Jesteśmy zadowoleni, że w ciągu trzech lat naszej działalności na Litwie rośnie liczba litewskich firm z nami współpracujących" - wyjaśnił Valdas Łopeta.

Dodał, że wiele współpracujących z siecią litewskich firm stało się też eksporterami, a na litewskich towarach w Lidlu widnieje napis Pagaminta Lietuvoje (Wyprodukowano na Litwie). Zapewnił, że litewski asortyment jest w Lidlu, ale nie podał, jaki to procent w stosunku do artykułów z importu.

Apelu biznesu do rządu nie podpisał Pieno centras - organizacja litewskich producentów mleka i nabiału.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA