fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

W I półroczu upadło 1,5 tys. sklepów, głównie spożywczych

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Mimo większych niż zazwyczaj zakupów w marcu i kwietniu, kiedy Polacy robili domowe zapasy, segment spożywczy najmocniej odczuwa likwidację placówek. Co trzeci zamknięty w pierwszym półroczu sklep zajmował się głównie sprzedażą żywności – wynika z analizy wywiadowni Bisnode Polska na podstawie danych GUS.

- W ujęciu ilościowym najwięcej ubyło małych sklepów niewyspecjalizowanych – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Bisnode Polska. Na tle większości sektorów ze spadkiem liczby placówek widać za to dwa, w których jest ich wzrost. – W półroczu przybyło sklepów sprzedających owoce i warzywa oraz piekarniczo-ciastkarskich – mówi Starzyk. To efekt zmian w zachowianiach konsumenckich – zwłaszcza podczas lockdownu wielu klientów wolało robić zakupy jak najbliżej domu, co pomogło sklepom specjalistycznym. Co prawda nie wszystkim, bo mięsnych ubyło, ale to wynik innego trendu.

Sklepów ubędzie

Kurczenie się liczby sklepów w Polsce widać od lat; ogółem ich liczba wynosi ponad 257 tys., niemniej od 2009 r. ubyło ich ponad 100 tys. W ostatnich latach trend wyhamowuje, niemniej nadal w czołówce najczęściej zamykanych są te sprzedające ubrania i materiały tekstylne, elektronikę czy książki. W tych sektorach, zwłaszcza w ostatnich miesiącach, widać zdecydowany zwrot w stronę e-handlu, spowodowany zamknięciem większości stacjonarnych sklepów w marcu i kwietniu. Wymuszona pandemią sytuacja spowodowała jednak zmiany zachowań, które utrzymują się i będą jeszcze przyspieszać.

Czytaj także: Przeciwnicy zakazu handlu mają większość 

– Pandemia o takiej skali to w naszych czasach zjawisko bez precedensu. Jej prawdziwy wpływ na handel i pozostałe segmenty gospodarki poznamy pewnie dopiero za kilka lat – mówi Sascha Stockem, prezes Nethansy, która wprowadza polskie i niemieckie firmy na Amazona, gdzie kompleksowo zarządza ich obecnością i sprzedażą. – Nie można jednak powiedzieć, że obecna fala bankructw to wyłącznie efekt zamknięcia sklepów na kilka tygodni. Część firm od dawna zmagała się z problemami, a lockdown przyspieszył pewne procesy – dodaje.

Skala zmian w Polsce i tak jest niewielka, w USA można mówić o prawdziwym pogromie wśród sklepów. Według prognoz Coresight Research w tym roku może ich zniknąć 25 tys., z czego nawet 60 proc. działa w galeriach handlowych. To kilka razy więcej niż przed rokiem – w 2019 r. w USA zamknięto 9,3 tys. sklepów. Obecny skok to także efekt upadłości wielu znanych marek, jak Brooks Brothers, J.Crew czy True Religion.

Internet nie pomaga

W Polsce na razie takich informacji nie ma. Z naszego rynku zdecydowała się wycofać francuska sieć Camaieu, a w ostatnim czasie wręcz mamy debiuty nowych marek, jak Primark. Jednak zdecydowanie szybciej rośnie liczba klientów kupujących ubrania online, a potencjalna druga faza pandemii jeszcze to nakręci. – Po kolejnym pełnym miesiącu od zdjęcia większości restrykcji w prowadzeniu handlu i robieniu zakupów e-commerce, którego udział w handlu na koniec lipca wyniósł 6,5 proc., nadal trzyma się mocno i jest silniejszy niż kiedykolwiek przed wybuchem pandemii – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, partner zarządzający Unity Group. – Dynamicznemu rozkwitowi pomagają nie tylko działania e-sklepów, które bardzo szybko zareagowały na nowe realia zwiększonymi inwestycjami w rozwój narzędzi do dalszego poprawiania komfortu i bezpieczeństwa robiących zakupy. Swój coraz większy wkład mają również sklepy i sieci handlowe, dla których kanał online był do niedawna tylko uzupełnieniem głównego obszaru sprzedaży, a dziś jest polem ich największej aktywności – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA