fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Krótka radość z zatrzymania podatku obrotowego

Adobe Stock
Jeśli resort finansów nie przygotuje nowelizacji ustawy z 2018 r., to danina i tak zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2020 r. Decyzję ma podjąć rząd.

Od uchwalenia ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej w 2016 r. i zablokowaniu jego pobierania przez Komisję Europejską, Ministerstwo Finansów co roku przygotowywało nowelizację, zgodnie z którą pobieranie podatku przesuwano. Wersja z końca 2018 r. zakłada, że ustawa zaczyna obowiązywać od stycznia 2020 r., a nadal nie wiadomo, czy będzie ponownie nowelizowana.

– Kwestie dotyczące dalszych rozwiązań odnośnie do podatku od sprzedaży detalicznej są przedmiotem prac rządu. Wspomniany podatek do końca roku jest zawieszony – wyjaśnia biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

W lipcu pojawił się również projekt nowelizacji zakładający przyspieszenie pobierania podatku od sprzedaży detalicznej na wrzesień 2019 r., ale skończyło się na zapowiedziach i nie ma już możliwości jej wejścia. Nowelizacja w ostatniej chwili spadała z harmonogramu posiedzeń rządu, a w gorącym okresie kampanii przedwyborczej temat ten niekoniecznie może zostać potraktowany jako priorytetowy.

Dodatkowo nowelizacja zakładała, że w razie gdyby Komisja Europejska odwołała się od niekorzystnego dla niej wyroku stwierdzającego, iż Polska jednak miała prawo na wprowadzenie takiego rozwiązania, to pobieranie podatku i tak byłoby zawieszone, choć firmy miały składać do urzędów skarbowych deklaracje o jego wysokości. Pod koniec lipca Komisja Europejska podała, że złożyła do Trybunału odwołanie od wcześniejszego wyroku sądu uznającego, że Polska mogła wprowadzić taką daninę. Na mocy nowelizacji oznaczałoby to rezygnację z pobierania opłaty, jednak obowiązująca ustawa takiego punktu nie zawiera.

Zdaniem Komisji Europejskiej progresywna skala i konstrukcja podatku sugerują, że to pomoc publiczna, bo wspierana jest w ten sposób grupa firm zwolnionych z daniny. Pułap, powyżej którego firma zaczyna płacić podatek obrotowy to 17 mln zł miesięcznie, zatem danina obejmie wciąż sporą grupę przedsiębiorstw handlowych, jednak większość będzie z niej zwolniona. Premiuje to także sieci franczyzowe, bo w ich ramach działa wiele spółek, a każda będzie się rozliczała oddzielnie. Dopiero powyżej 17 mln zł i do poziomu 170 mln zł przychodów ze sprzedaży detalicznej miesięcznie stawka wynosić ma 0,8 proc. Powyżej tego poziomu sprzedaży rośnie do 1,4 proc. Termin zapłaty to 25 dzień następnego miesiąca.

– Liczymy na to, że rząd poczeka na ostateczne rozstrzygniecie prawne i do tego czasu podatek nie będzie od firm pobierany. W sytuacji, gdyby Trybunał uznał jego bezzasadność, Skarb Państwa będzie musiał pobrane środki zwracać – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Z niedawnego opracowania Instytutu Jagiellońskiego wynika, że nowy podatek może spowodować też inne skutki niż tylko potencjalny wzrost cen. Jego efektem może być również spadek bądź ograniczenie dynamiki zatrudnienia w branży handlowej oraz spadek wpływów z innych podatków.

– Wzrosną ceny głównie tam, gdzie dużym sieciom przestanie się opłacać funkcjonowanie, tj. w małych miejscowościach i na terenach wiejskich. Biorąc pod uwagę, że podstawą sprzedaży jest tam żywność, to ta kategoria dóbr może sporo podrożeć w mniejszych ośrodkach miejskich i na wsi, gdzie konkurencja ostatecznie będzie znacznie ograniczona – piszą autorzy raportu.

Dla handlowców podatek będzie wyzwaniem, a dodatkowo start jego pobierania zbiegnie się z obowiązywaniem już pełnego zakazu handlu w niedzielę. Trzeba wziąć pod uwagę także coraz wyższą inflację oraz ogromną konkurencję na rynku.

W Polsce o klienta walczy się głównie na ceny, ponad 30 proc. sprzedaży produktów FMCG odbywa się w ramach najróżniejszych akcji promocyjnych, które są zarówno dla detalistów, jak i producentów sporym wyzwaniem. Wprowadzane zmiany, jak choćby podatek, tylko spowodują nasilenie walki konkurencyjnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA