fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Płaca minimalna: Duża podwyżka, niewielkie konsekwencje?

Adobe Stock
Największa od ponad dekady podwyżka płacy minimalnej będzie miała niewielki wpływ na polską gospodarkę. Nie podwyższy wyraźnie inflacji ani nie ograniczy popytu na pracowników.

Tak ekonomiści Narodowego Banku Polskiego zinterpretowali wyniki grudniowej ankiety wśród firm na temat ich oczekiwanej reakcji na podwyżkę płacy minimalnej w 2020 r. o niemal 16 proc., do 2600 zł brutto.

Większość przedsiębiorstw (56 proc.) zadeklarowała, że ta zmiana kosztów pracy nie wpłynie zauważalnie na ich kondycję. Około 40 proc. było innego zdania, ale według analityków NBP „nawet w tych przypadkach realne skutki podwyżki płacy minimalnej będą ograniczone, obejmujące co najwyżej kilkanaście procent respondentów, i to przeważnie firm małych".

Czytaj także: Trudniej wywalczyć wyższą pensję, nawet zmieniając pracodawcę

Jako najmniej prawdopodobne reakcje na wzrost płacy minimalnej firmy wymieniają ograniczenie etatów pracowników (73 proc. respondentów oceniło, że szanse na to są zerowe lub małe), wprowadzenie bardziej elastycznych form zatrudnienia (67 proc.) oraz zwolnienia pracowników (66 proc.). Duże szanse na to, że takie będą konsekwencje podwyżki płacy minimalnej, dostrzega od 7 do 10 proc. firm.

Najbardziej prawdopodobną reakcją będzie z kolei podnoszenie cen: 54 proc. respondentów oceniło, że są na to duże lub umiarkowane szanse, a 45 proc., że szanse są małe lub zerowe. Ekonomiści z NBP zwracają jednak uwagę, że w innych punktach cokwartalnej ankiety wśród firm (tzw. szybkiego monitoringu NBP), do której dodano tym razem pytania o konsekwencje wzrostu płacy minimalnej, nie widać wcale tak silnej gotowości do podwyższania cen. Przykładowo, spośród 24 proc. firm, które oświadczyły, że z dużym prawdopodobieństwem będą podwyższały ceny w reakcji na wzrost kosztów pracy, niewiele ponad połowa zapowiedziała te podwyżki na I kwartał, a około 72 proc. na 2020 r.

„Firm, które z największym prawdopodobieństwem będą zmuszone do podniesienia cen, tzn. takich, które już teraz są w złej sytuacji i negatywnie oceniają podwyżkę płacy minimalnej, jest 5,6 proc." – napisali analitycy z banku centralnego. Podkreślają również, że zamiar podnoszenia cen nie oznacza, że firmy będą w stanie to zrobić. „Części firm nie uda się – w warunkach słabnącej koniunktury – przerzucić całego wzrostu kosztów wynagrodzeń na ceny produkcji. Wskazywać na to może wzrost odsetka podmiotów (do 11 proc.), które w pytaniu o bariery funkcjonowania przedsiębiorstwa podają wzrost kosztów pracy" - wyjaśniają.

W ocenie ekonomistów z NBP nie należy też oczekiwać fali upadłości firm, skoro tylko 13 proc. przedsiębiorstw, czyli jedna trzecia spośród tych, które negatywnie oceniają skutki podnoszenia płacy minimalnej, jednocześnie uważa swoją aktualną sytuację ekonomiczną za złą.

Czy to wiarygodne ustalenia? Pytanie nasuwa się w związku z tym, że już we wrześniu ub.r., tuż po tym, jak rząd PiS zaproponował podwyżkę płacy minimalnej w 2020 r. do 2600 zł brutto, prezes NBP Adam Glapiński zawyrokował, że będzie to miało zaniedbywalny wpływ na inflację i zatrudnienie. Trudno oczekiwać, że analitycy NBP będą z prezesem polemizowali.

- Można mieć wątpliwości, czy ankieta to w tym przypadku idealna metoda badawcza, bo przedsiębiorstwa mogą co innego mówić, a co innego robić faktycznie – powiedział „Rz" Piotr Bartkiewicz, ekonomista z mBanku. Ale w jego ocenie same wnioski z tych ankietowych badań brzmią rozsądnie. Nawet gdyby przyjąć, że 75 proc. wzrostu kosztów pracy z tytułu podwyżki płacy minimalnej firmy przerzucą na swoich odbiorców podnosząc ceny – co jest mało prawdopodobne - to zwiększyłoby to inflację o zaledwie 0,2 pkt proc. Wynika to z tego, że udział kosztów pracy w całkowitych kosztach operacyjnych firm pozostaje niski, choć systematycznie rośnie. Z badań NBP wynika, że wynosi obecnie nieco ponad 12 proc.

Wpływ podwyżki płacy minimalnej na gospodarkę byłby większy, gdyby zmuszała ona firmy do przesuwania w górę całej siatki płat. – Ale obecne warunki temu nie sprzyjają – mówi Bartkiewicz, odnosząc się do spowolnienia w polskiej gospodarce i słabnącego zapotrzebowania na pracowników.

Innego zdania jest Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Według niego wyniki ankietowych badań wśród firm nie są jednoznaczne i można je interpretować inaczej, niż robią to analitycy NBP. - Z SM NBP wynika, że rośnie odsetek firm postrzegających koszty pracy jako barierę rozwoju. Następuje to w sytuacji, gdy popyt na pracowników słabnie. Wydaje się więc, że to efekt wzrostu płacy minimalnej – tłumaczy Kozłowski. Dodaje, że w ostatnich latach najniższe płace w gospodarce w górę pchały siły rynkowe, takie jak niedobór pracowników na rynku. – Rola tych sił będzie słabła, a w rezultacie coraz większe będą makroekonomiczne konsekwencje podwyżek płacy minimalnej – mówi ekonomista FPP, przypominając, że zgodnie z rządowym planem najniższe ustawowe wynagrodzenie ma rosnąć w szybkim tempie do 2024 r., gdy osiągnie 4000 zł brutto.

Firmy mogą jednak nie wierzyć, że ten plan zostanie zrealizowany. A wnioski NBP, że jednorazowa podwyżka płacy minimalnej nie będzie miała silnych negatywnych konsekwencji dla gospodarki, zdają się potwierdzać wyniki badań, które wśród klientów przeprowadziła w grudniu firma doradcza TMF Group we współpracy z „Rzeczpospolitą". Tylko 5 proc. ankietowanych przedsiębiorstw oceniło, że podwyżka najniższego wynagrodzenia ograniczy planowany przez nie wzrost zatrudnienia. Zwolnień nie sygnalizował nikt. Pozostałe firmy wskazały, że nie zatrudniają osób z wynagrodzeniem minimalnym.

Blisko 80 proc. firm oceniło, że szybki wzrost kosztów pracy nie przełoży się na ceny ich towarów i usług. Przy tym około połowa z nich tłumaczyła, że nie pozwoli na to konkurencja, a połowa, że nie będzie takiej potrzeby, bo ich rentowność nie ucierpi.

Z drugiej strony, badania TMF Group sugerują, że nie należy też oczekiwać silnego pozytywnego wpływu podwyżki płacy minimalnej na inwestycje firm. Tylko 14 proc. przedsiębiorstw oceniło, że ten wzrost kosztów pracy skłania je do zwiększenia wydatków inwestycyjnych w celu automatyzacji części procesów. Jednocześnie 12 proc. wskazało, że z powodu rosnących kosztów pracy musi ciąć wydatki inwestycyjne.

Do podobnych wniosków prowadzi badanie NBP. Tylko 14 proc. firm widzi duże szanse na to, że podwyżka płacy minimalnej skłoni je do wdrożenia rozwiązań technologicznych ograniczających zapotrzebowanie na pracowników. Kolejnych 27 proc. firm ocenia, że szanse na to są umiarkowane. – Takie inwestycje będą podejmowane, ale to będzie proces zachodzący w tle przez lata, a nie coś, co może podbić dynamikę inwestycji ogółem w najbliższych kwartałach – podkreśla Bartkiewicz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA