fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundacje i stowarzyszenia

Starosta lub prezydent miasta nie ma nic do rejestracji stowarzyszenia

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Starosta lub prezydent miasta nie ma nic do rejestracji stowarzyszenia czy np. przeniesienia jego siedziby.

Dopiero po rejestracji stowarzyszenia starosta lub prezydent może nadzorować działalność takiej organizacji. To konsekwencja bardzo szerokiego rozumienia wolności zrzeszania się.

Czytaj także: Stowarzyszenie i jego jednostki

W efekcie organ sprawujący nadzór nad działalnością stowarzyszenia nie jest uczestnikiem postępowania w sprawie jego rejestracji oraz stosownych zmian w tym w rejestrze. To sedno najnowszej uchwały Sądu Najwyższego.

Wokół sopockich kortów

Kwestia ta wynikła w trwającym od dłuższego czasu sporze między działaczami i członkami Sopockiego Klubu Tenisowego nie tylko o władzę w tym klubie, ale też o władanie sporną nieruchomością opodal tamtejszego Grand Hotelu wykorzystywaną przez tenisistów. Na spór składa się kilka procesów. Ten dotyczył zmian we władzach stowarzyszenia, które nadzorował – a być może i nadzoruje, bo o to jest też spór – prezydent Sopotu. A jest nim od 20 lat Jacek Karnowski.

W tym postępowaniu formalnie chodzi o rejestrację nowych władz stowarzyszenia w nowej siedzibie – przeniesionej przez cześć „zbuntowanych" członków z nadmorskiego kurortu do Siedlec na wschodzie Mazowsza.

Przed SN sędzia Wojciech Katner zapytał klubowiczów, skąd wzięły się te Siedlce, i usłyszał, że chodziło chyba tylko o to, że część członków klubu chciała najwyraźniej wyjść spod nadzoru prezydenta Sopotu. W każdym razie nie tylko przenieśli siedzibę do Siedlec i dokonali zmian władz stowarzyszenia, ale wystąpili też do sądu rejestrowego o wpisanie zmian do Krajowego Rejestru Sądowego – co sąd uczynił.

Zmienił się też automatycznie organ sprawujący nadzór nad stowarzyszeniem, gdyż sprawuje go starosta właściwy ze względu na siedzibę stowarzyszenia (art. 8 prawa o stowarzyszeniach).

Prezydent Sopotu oponował i złożył apelację. Rozpatrując ją, Sąd Okręgowy w Gdański uznał za wskazane zapytać Sąd Najwyższy, czy organ sprawujący nadzór na działalnością stowarzyszenia jest uprawniony (ma status zainteresowanego) w sprawie o zmianę danych w rejestrze stowarzyszeń, w konsekwencji – czy jest legitymowany do zaskarżenia apelacją postanowienia sądu rejestrowego o ich ujawnieniu w rejestrze.

Oczywiście pełnomocnicy obu stron prezentowali przeciwstawne stanowiska, wręcz kwestionowali status nadzorczy drugiej strony.

Za wcześnie na nadzór

Sąd Najwyższy orzekł, że kompetencje prezydenta jako organu sprawującego nadzór nad działalnością stowarzyszenia nie obejmują etapu rejestracji.

Status stowarzyszeń przeszedł w naszych dziejach, poczynając od odzyskania niepodległości, dużą ewolucję. Przez większość tych lat stowarzyszenia podlegały daleko idącej kontroli administracji, jednak zmiany w prawie o stowarzyszeniach nastąpiły w 2015 r. Istotnie poszerzyły one wolność zrzeszania się – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Jacek Gudowski.

– Zrezygnowano z wstępnej kontroli organu nadzoru na etapie rejestracji, w tym władz stowarzyszenia. Uprawnienia do tego mają obecnie tylko sądy. Nie ma dziś mowy o udziale na tym etapie organu nadzorczego (administracji), a zatem także nie ma on uprawnienia do składania w tym zakresie apelacji. A jedyną formą nadzoru starosty (prezydenta) jest nadzór następczy dotyczący już konkretnej działalności stowarzyszenia – dodał sędzia Gudowski.

Oczywiście już w trakcie działalności stowarzyszenia organ nadzorczy może, w ramach kontroli zgodności jego działania z prawem i postanowieniami statutu, żądać np. niezbędnych wyjaśnień lub usunięcia nieprawidłowości. W przypadku niezastosowania się do jego uwag może wystąpić do sądu o nałożenie grzywny, a w skrajnym przypadku nawet o rozwiązanie stowarzyszenia.

Sygn. akt: III CZP 65/18

Opinia dla „rzeczpospolitej"

prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista Uniwersytet Warszawski

To trafne stanowisko, dlatego że ingerencja w sferę aktywności obywatelskiej musi być ograniczona, aby zapewniona została gwarantowana konstytucyjnie prawem o stowarzyszeniach wolność zrzeszania się.

O ile zatem sąd może odmówić ze wskazanych w ustawie powodów rejestracji stowarzyszenia, o tyle nie może w tym procesie założycielskim uczestniczyć administracja.

Słusznie SN wskazał, że rola nadzorcza starosty czy prezydenta miasta wchodzi w rachubę dopiero w trakcie działalności stowarzyszenia.

Tym bardziej że konstytucja dopuszcza odmowę rejestracji lub zakaz działalności, nie zaś swego rodzaju modelowanie działalności stowarzyszenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA