fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Widmo strat wisi nad polskimi kredytodawcami

Adobe Stock
Mniejsi i słabsi kredytodawcy już w pierwszych pięciu miesiącach tego roku są pod kreską. Ich sytuacja się jeszcze pogorszy, gdy spadną przychody po cięciu stóp i urosną rezerwy na pandemię.

Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że przez pięć miesięcy tego roku polski sektor bankowy zanotował 3,4 mld zł zysku netto. To o 42 proc. mniej niż rok temu.

Przyczyną spadku jest skokowy – aż o blisko połowę – wzrost odpisów kredytowych, do 5,1 mld zł. Na to nałożyła się słabość głównego źródła przychodów, czyli wyniku z odsetek – urósł tylko o 3,4 proc. Mimo niezłego na razie wzrostu wyniku z opłat i prowizji, o blisko 8 proc., łączne przychody operacyjne spadły o prawie 3 proc. – za sprawą niższych pozostałych przychodów.

W samym maju sektor miał nieco ponad 1 mld zł zysku (spadek o 36 proc. rok do roku spowodowany wzrostem rezerw). To taki sam zysk jak w kwietniu, ale wynik okazał się znacznie lepszy niż 300 mln zł straty netto z marca, spowodowanej dużym wzrostem rezerw (głównie ze względu na modelowe rezerwy, wynikające z pandemii).

Widać już jednak spadek, choć wciąż niewielki, wyniku z odsetek, co źle wróży temu rezultatowi w kolejnych miesiącach, biorąc pod uwagę najbardziej bolesną dla banków obniżkę stóp z końca maja oraz fakt, że dostosowanie oprocentowania kredytów do nowej stopy WIBOR zajmuje zwykle parę miesięcy (oznacza to, że pełny negatywny wpływ na przychody odsetkowe widoczny będzie dopiero pod koniec III kwartału). Po stronie cięcia kosztów finansowania banki wyczerpały już większość możliwości, bo największe z nich od kilku miesięcy oferują nowe lokaty oprocentowane na zero lub na kilka promili (pewne oszczędności przynosi jeszcze zamknięcie starszych lokat, założonych przed cięciem stóp).

Niepokoją banki, które już po pięciu miesiącach miały straty. Na koniec maja 16 banków (w tym dziesięć komercyjnych i sześć spółdzielczych) wykazało łączną stratę w wysokości ponad 330 mln zł. Pozostałe banki w sektorze (komercyjne i spółdzielcze) wykazały łącznie prawie 3,8 mld zł zysku netto. Wprawdzie pocieszające jest to, że banki notujące straty mają łącznie niewiele, bo tylko 7,5 proc., udziału w aktywach sektora, 9,4 proc. w kredytach i 7,1 proc. depozytach, ale jednocześnie widać, że problemy mają głównie mniejsze banki.

Szczególnie niepokoić może sytuacja spółdzielczych – ten sektor po pięciu miesiącach miał 314 mln zł zysku netto, podobnie jak rok temu, ale w samym maju zarobek spadł już o 45 proc., do 47 mln zł. Sektor ten jest bardziej wrażliwy na spadek stóp (wyższy udział wyniku z odsetek) i wzrost ryzyka (wyższy odsetek psujących się kredytów), co zwiastuje duże problemy z wynikami.

– Dane za maj są wstępem do głębszego pogorszenia wyników sektora bankowego – ocenił Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Wyjaśnił, że majowe rezultaty ujawniają niewielką na razie część oddziaływania niższych stóp procentowych na rentowność banków, ale efekt ten zobaczymy w pełni po mniej więcej trzech miesiącach od ostatniej obniżki stóp (pod koniec maja RPP ścięła stopę referencyjną do 0,1 proc.; przed pandemią główna stopa wynosiła 1,5 proc.), a niemal wszystkie kredyty w Polsce mają zmienne oprocentowanie. Piętno odciśnie też wzrost odpisów: częściowo już w raportach za I półrocze, gdy banki zawiążą kolejne modelowe rezerwy na skutki pandemii (pierwsze były w marcu), a niektóre też na ryzyko prawne hipotek frankowych. Na razie odpisy kredytowe nie wystrzeliły, bo firmy i klienci indywidualni korzystają ze wsparcia państwa i wakacji kredytowych. Gdy ich zabraknie, spłacalność kredytów pogorszy się i odpisy mocno urosną – ostrzegają bankowcy.

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, przyznał niedawno, że polskie banki znalazły się w „bezprecedensowej sytuacji". – Z jednej strony nadchodzi wyższy koszt ryzyka, z drugiej – bardzo duży spadek dochodów. Być może będzie to kolejny czynnik wywierający presję na konsolidację w sektorze – dodał. Prof. Marian Noga z wrocławskiej WSB ocenił, że obniżki stóp miały sprzyjać wzrostowi akcji kredytowej i gospodarki, ale jej skutek jest odwrotny, bo bankom znacznie mniej opłaca się – szczególnie przy dużym podatku bankowym i zwiększonym ryzyku – zwiększać akcję kredytową.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA