fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Sekret pokazu Quentina Tarantino

AFP
Uroczysty pokaz filmu „Dead Don't Die" Jima Jarmuscha rozpocznie dzisiaj wieczorem 72. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes.

Już od wtorkowego wieczoru po czerwonym dywanie będą się wspinać do Pałacu Festiwalowego najwybitniejsi artyści światowego kina. Zaczyna Jarmusch, który w „Dead Don't Die" wrócił do klimatów z „Tylko kochankowie przeżyją" i zrobił film o zombi, z plejadą gwiazd: Billem Murrayem, Adamem Driverem, Chloe Sevigny, Tildą Swinton i Iggym Popem.

O Złotą Palmę będą też walczyły nowe obrazy Pedro Almodovara, Kena Loacha, Terrence'a Malicka, Xaviera Dolana, braci Dardenne, Marca Bellocchia, Arnaud Desplechina, Elii Suleimana i Quentina Tarantino z wątkiem Romana Polańskiego, granego przez naszego Rafała Zawieruchę. Europę Wschodnią reprezentuje Rumun Corneliu Porumboiu.

Festiwal ma ambicje, by odkrywać nowe talenty. Dlatego są też w konkursie filmy twórców mniej znanych czy debiutanta Ladja Ly. Niespodzianki czekają widzów oficjalnej selekcji „Pewne spojrzenie" czy sekcji towarzyszących: „Piętnastki realizatorów" i „Tygodnia krytyki". A szef festiwalu Thierry Fremaux podkreśla, że Cannes odkrywa nowe zjawisko: budzi się filmowa Afryka kobiet. Filmy pokażą Senegalka Mati Diop, Marokanka Maryam Touzani i Mounia Meddour z Algierii.

Fremaux chwali się nie bez powodu. Festiwal krytykowany jest za niechęć do reżyserek. W ponad 70-letniej historii raz tylko odbierała tu Złotą Plamę kobieta – w 1994 r. Jane Campion za „Fortepian". Sam Fremaux nie bez racji w ostatnich latach deklarował, że ważny jest poziom filmu, a nie płeć twórcy.

Jednak w ubiegłym roku organizatorzy podpisali się pod projektem 5050 x 2020, czyli „połowa filmów w konkursie zrealizowanych przez kobiety w roku 2020". I tak w konkursie głównym filmy zaprezentują: Austriaczka Jessica Hausner, Francuzki Celine Sciamma i Justine Triet, właśnie Senegalka Diop. W oficjalnym programie są obrazy innych dziewięciu artystek.

Polscy twórcy do Cannes przebijają się z trudem. Po wyjątkowym ubiegłym roku, w którym Paweł Pawlikowski wyjechał z nagrodą za reżyserię „Zimnej wojny", a „Fuga" Agnieszki Smoczyńskiej trafiła do Tygodnia Krytyki, w obecnej edycji znów nie mamy okazji, by kibicować rodzimym artystom. Jedynie w konkursie filmów studenckich Cinefondation znalazła się animacja „Duszyczka" Barbary Rupik, wyprodukowana przez Szkołę Filmową w Łodzi. Jest też inna animacja „Roadkill" zgłoszona przez londyński uniwersytet, zrealizowana przez Leszka Mozgę, łodzianina mieszkającego w Wielkiej Brytanii.

Za to w jury konkursu głównego pod przewodnictwem Alejandro Gonzaleza Inarritu zasiądzie Paweł Pawlikowski. Zaszczyt to kolejne potwierdzenie, że twórca „Zimnej wojny" należy do filmowej elity.

Jakie będzie Cannes 2019? Thierry Fremaux zapowiada, że obok opowieści o kondycji współczesnego człowieka pojawi się w programie kilka filmów o problemach społecznych świata drugiej dekady XXI wieku. A na wszystko będzie patrzeć Agnes Varda, bo w Cannes wzrok przykuwa rozpostarty na Pałacu Festiwalowym plakat imprezy, na którym młoda Agnes Varda stoi na plecach technika z ekipy i z góry filmuje świat. Kręci debiutancki obraz „La Pointe Courte", który w 1955 r. trafił do Cannes.

Plakat to hołd dla zmarłej półtora miesiąca temu reżyserki. W czasach narastającej agresji jej ogromna wrażliwość i tolerancja są bardzo potrzebne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA