fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Gigantyczne murale na silosach w Australii

MedienKontor / Geoffrey Carran / ARTE
Sztuka nie zna granic. Dowodem są gigantyczne murale powstające na silosach zbożowych w odludnych zakątkach Australii.

Australia jest jednym z największych światowych eksporterów pszenicy – na południu kraju zbudowano setki gigantycznych silosów zbożowych. Nie zdobią one jednak płaskiego jednolitego krajobrazu. W 2015 roku grupa znanych tamtejszych street-artowców została wynajęta do pomalowania połączonych ze sobą silosów w mieście Northam. 36-metrową konstrukcję pokryli falistymi, czarno-białymi portretami wczesnych lotników i baloniarzy, dla których tło stworzyły barwne, abstrakcyjne formy.

Nie spodziewano się jednak, że dzieło zwabi tak wielu turystów. To sprawiło, że postanowiono przekształcić jednorazowe działanie w cykliczny projekt. W ciągu ostatnich pięciu lat na australijskich silosach położonych wzdłuż sześciu szlaków komunikacyjnych, powstało blisko 50 gigantycznych murali (wysokich na kilkadziesiąt metrów i szerokich na kilkanaście metrów). Tak powstały największe galerie plenerowe świata – jadąc samochodem można je dostrzec z odległości wielu kilometrów.

Większość znajduje się na 200-kilometrowej trasie zwanej Silo Art Trail – Artystycznym Szlakiem Silosów.

Mural o nazwie „The Watering Hole” (czyli wodopój) przedstawia płomienny zachód słońca nad krajobrazem usianym owcami i tęczowymi papugami oraz nad drzewem z blizną. Artyści pracowali nad muralem 21 dni i zużyli aż 500 puszek farby. Było warto – ich pracę uznano za najlepsze dzieło sztuki publicznej na inauguracyjnym rozdaniu nagród Australian Street Art Awards w 2019 roku.

W kolejnych lokalizacjach na silosach zaczęły powstawać murale ze scenami z życia codziennego – lokalną tematykę pasującą do miejscowego krajobrazu sugerują mieszkańcy.

Tak powstał portret rolniczej pary na silosie w Lascelles, gigantyczny rubinowy pławikonik australijski w Albany. Jest i wielopokoleniowy portret rolników w Brim.

Silosy dominują też w krajobrazie malutkiego, zamieszkanego przez 300 mieszkańców Goroke (co znaczy: dzierzwobron, czyli sroka australijska, mieszkanka tych ziem). Zlecili on namalowanie na ogromnej powierzchni silosów dwóch ptaków: kukabury i australijskiej sroki, a potem jeszcze - różowej kakadu. Zadanie powierzono Geoffrey Carranowi, Nowozelandczykowi, wprawionemu w malowaniu realistycznych ptasich portretów. Jednak to jego pierwsza praca w tak pokaźnym formacie.

- To jak wystawienie dzieła w narodowej galerii sztuki – uważa Carran.

Widzowie zobaczą kolejne etapy powstawania dzieła, które w dużej części trzeba malować na specjalnym podnośniku. Detale okazują się ważne mimo ogromu powierzchni pracy i odległości, z jakiej widzowie podziwiają całość.

- Detale sprawiają, że obrazy nabierają życia – potwierdza Carran.

Zrealizowany przez Lou Petho dokument „Australia: sztuka na silosach” oglądać można do 7 czerwca na kanale arte.tv.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA