fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

11 Orłów dla „Bożego ciała”

materiały prasowe
Takiego sukcesu nie odniósł jeszcze w historii Polskich Nagród Filmowych żaden film. „Boże ciało” - wielki zwycięzca tegorocznej edycji zebrał 11 Orłów. Członkowie Polskiej Akademii Filmowej uznali je za najlepszy film roku. Podobnie jak publiczność.

— Od początku chcieliśmy zrobić film, który będzie nas łączył, a nie dzielił — mówił Jan Komasa.

A dziękując publiczności stwierdził:

— Dziękuję, bo to w was się wsłuchuję, was obserwuję i wy mi dajecie siłę, by realizować kolejne filmy.

Poza tym twórcy „Bożego ciała” zgarnęli jeszcze statuetki w kolejnych dziewięciu kategoriach. Jan Komasa za reżyserię. Mateusz Pacewicz za scenariusz i jako odkrycie roku. Piotr Sobociński za zdjęcia. Przemysław Chruścielewski za montaż.

I wreszcie wspaniali aktorzy: absolutnie charyzmatyczny Bartosz Bielenia i świetna Aleksandra Konieczna za role pierwszoplanowe oraz Eliza Rycembel i Łukasz Simlat za role drugoplanowe

W „Panu T.” Marcina Krzyształowicza Akademicy docenili scenografię Magdaleny Dipont i Roberta Przesaka oraz kostiumy Magdaleny Biedrzyckiej. W „Ikarze. Legendzie Mietka Kosza” Macieja Pieprzycy – muzykę Leszka Możdżera oraz dźwięk Macieja Pawłowskiego i Roberta Czyżewicza.

Po raz pierwszy przyznany został Orzeł za charakteryzację. Przypadł on Dariuszowi Krysiakowi za pracę, jaką wykonał w filmie „Krew Boga”.

Orła za najlepszy film dokumentalny odebrali bracia Tomasz i Marek Sekielscy za odważny obraz o pedofilii w kościele „Tylko nie mów nikomu”

Orła za najlepszy serial dostała „Wataha”. Statuetkę odbierały dwie reżyserki Katarzyna Adamik i Olga Chajdas.

Za najlepszy film europejski członkowie Polskiej Akademii Filmowej uznali „Faworytę”.

Na początku imprezy Maciej Stuhr wykonał słynny ostatnio gest i podarł na oczach widzów scenariusz gali, zapowiadając że nie będzie sypał żartami politycznymi. Ale zaraz dodał: „Nie bójmy się”. I: „Nie bądźmy obojętni”. Wracały też wielokrotnie w czasie gali słowa Olgi Tokarczuk o potrzebie czułości.

Bo przecież środowisko filmowe jest jednym z najodważniejszych i najbardziej solidarnych. Więc wciąż pojawiały się uwagi, które wzbudzały na sali brawa.

— Żebyśmy w dobie jedynie słusznych narracji zauważali półcienie — napisał w SMS-ie Łukasz Simlat, a Eliza Rycembel zacytowała piękny list Zbigniewa Herberta do studentów szkół teatralnych: „Bądźcie w każdej chwili, w każdym wypowiedzianym ze sceny słowie po stronie wartości, za pięknym rzemiosłem, przeciw tandecie, za nieustającym wysiłkiem woli i umysłu, przeciw łatwej manierze, za prawdą, przeciw obłudzie, kłamstwu i przemocy. I nie bądźcie na litość Boską nowocześni. Bądźcie rzetelni. Hodujcie w sobie odwagę i skromność. Niech Wam towarzyszy wiara w nieosiągalną doskonałość i nie opuszcza niepokój i wieczna udręka, które mówią, że to co osiągnęliśmy dzisiaj to stanowczo za mało”.

— Wysłaliśmy wiadomość o miłości. I mam nadzieję, że będziemy jej wierni mimo podziałów — powiedział Bartosz Bielenia.

— Chyba się starzeję, staję się coraz bardziej sentymentalny, ale chcę powiedzieć, że cieszę się, że jestem jednym z was — dodał Robert Więckiewicz, który ex-aequo z Łukaszem Simlatem dostał Orła za drugoplanową rolę męską w „Ukrytej grze”.

— Hasłem tego sezonu było przekraczanie własnych granic. I życzę wszystkim, żebyśmy dalej mogli to robić — powiedziała na scenie Olga Chajdas

O uczciwości i odwadze mówili bracia Sekielscy odbierając nagrodę za najlepszy film dokumentalny „Tylko nie mów nikomu”.

Owację na stojąco dostała Maja Komorowska, tegoroczna laureatka nagrody za całokształt twórczości.

— Mam dwie minuty, żeby mówić o pani Mai, a mógłbym mówić dwa lata — stwierdził wzruszony Krzysztof Zanussi wygłaszając laudację. Przypomniał, że Maja Komorowska jest wybitną aktorką teatralną i filmową. A że była bohaterką wielu jego filmów, skromnie dodał: „Te filmy, jeśli zdobyły jakieś uznanie, to dlatego, że była w nich pani Maja.

A mówiąc o tym, że Komorowska wykształciła i wychowywała całe pokolenia aktorów, stwierdził: „Uczyła nie tylko jak zagrać, ale przede wszystkim po co”. I dodał: „Pani Maja jest bojownikiem przeciwko bylejakości w sztuce, w życiu, w polityce".

Wzruszona Maja Komorowska powiedziała m.in.:

— Cieszę się, że te Orły zdążyły do mnie dolecieć, mimo trudnych frontów atmosferycznych. Chcę podziękować przewodniczącemu Akademii Dariuszowi Jabłońskiemu, że Oleg Sencow - człowiek, który miał milczeć, zrobił dzięki niemu film. Jestem dumna, że mogliśmy walczyć i nie byliśmy obojętni. I mam nadzieję, że nie będziemy obojętni wobec tego, co dzieje się teraz. Mam nadzieję, że nasze Orły będą wolne.

Sencow, o którym mówiła Maja Komorowska, sprawił Akademikom niespodziankę. Przez kilka lat uczestnicy gali Orłów podnosili w górę żółte kartki z napisem „Uwolnić Olega Sencowa”.

Teraz stanął przed nimi, by im podziękować.

— Nie codziennie mam okazję przemawiać do takiej sali — powiedział. — W więzieniu co rok dostawałem takie same zdjęcia. Nie mogłem zrozumieć dlaczego, a potem okazało się, że to były inne fotografie - ten protest i apel co rok się powtarzały. Jestem wam wdzięczny. Zadziałało. Walka Ukrainy z agresorem nie zakończyła się z moim uwolnieniem. Jeszcze stu takich chłopaków jak ja znajduje się w rękach rosyjskich. Jestem wdzięczny, że naród polski nas wspiera w walce z rosyjskim agresorem. Będę kontynuował tę walkę, ale wracam też do filmu. Wczoraj odbyła się w Gdańsku premiera moich „Numerów”. Nie jest łatwo reżyserować z więzienia. I mam nadzieję, że to się już nie powtórzy. Wszyscy pragniemy żyć spokojnie. Na razie Ukraina tego robić nie może. Ale wierzę w nasze zwycięstwo. Wierzę, że wszyscy będziemy wolni. Dziękuję Wam za wasze wsparcie.

— Akademia to rodzina — mówił z kolei Dariusz Jabłoński, wybrany na przewodniczącego Polskiej Akademii Filmowej na kolejną kadencję. — To wspólnota. I ta wspólnota doprowadziła do rozkwitu polskiego filmu, dbając o jego jakość i niezależność. Tego będziemy pilnować.

A przypominając apele o uwolnienie Sencowa dodał:

— Zrozumieliśmy, że razem jesteśmy silniejsi. Nie damy się podzielić.

Przedstawiciele Akademii wręczyli specjalne Orły dla Canal Plus i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, bez których pomocy film polski po transformacji by nie rozkwitł.

Co zostanie po tej gali w pamięci? Wielki sukces „Bożego ciała” i atmosfera w sali Teatru Wielkiego. Nie trzeba było wielu słów, by zrozumieć, jak pięknie solidarne i odważne jest to środowisko, które ponad wszystko ceni swoją wolność.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA