Film

Siedem żyć Elvisa

MGM (eBay) [Public domain], via Wikimedia Commons
16 sierpnia mija 41. rocznica śmierci Elvisa Presleya, ikony popkultury.

John Lennon miał powiedzieć: „Przed Elvisem nie było nic”. Wciąż pozostaje królem rock and rolla, genialnym piosenkarzem i artystą wszechczasów. Jego fenomen widać także w liczbach: co roku, przychód z jego tantiem przewyższa wpływy Michaela Jacksona, Franka Sinatry i Davida Bowiego razem wziętych. Sprzedał miliard płyt. Po pierwszych filmowych rolach okrzyknięty został drugim Jamesem Deanem. Zagrał w 33. filmach, będąc sowicie wynagradzanym aktorem Hollywood. 

Presley urodził się w 1935 roku w bardzo biednej rodzinie, i wychowywał w dwuizbowym baraku. Od początku miał szczęście – przeżył jako jedno z dwójki bliźniąt. Po przeprowadzce z rodzicami do Memphis, gdy miał 12 lat, zdobywał kolejne doświadczenia – tak życiowe jak i muzyczne.

Lansky Bros czyli „sukiennik króla” opowiada, że właśnie u niego ubierał się przez całe życie, zakupując z upodobaniem wyraziste koszule i spodnie. Znający go potwierdzają, że chciał się wyróżniać i na wiele sposobów szukał siebie. Ameryka była wtedy krajem segregacji rasowej, a Elvis proponował mieszankę muzyki białej i czarnej. Występował coraz częściej i regularniej, budząc zachwyt na koncertach nie tylko swoją grą i śpiewem, ale i atrakcyjnym wyglądem. Coraz więcej stacji nadawało jego muzykę. W 1956 roku nagrał pierwszy singiel – stąd droga do telewizji była już na wyciągnięcie ręki. Ale i mówiono o nim: „wieśniak z Południa”. Wtedy właśnie pułkownik Tom Parker obserwując go na koncertach śpiewającego country, dostrzegł w nim żyłę złota i zaproponował kontrakt. Musieli się na to zgodzić rodzice, bo przyszły idol nie miał jeszcze 21 lat. Obowiązujący do końca życia Elvisa cyrograf – został podpisany. Przestał być już tylko miejscowym artystą. Jego koncerty wzbudzały coraz większa histerię. W purytańskim społeczeństwie jego ruchy biodrami wzbudzały także i zgorszenie uznawane były za wulgarne.

Niegrzeczna muzyka, którą Presley śpiewał, do tego strój, włosy uczesane w „kaczy kuper” – nie pozwalały go zapomnieć.

Kiedy nabył dom w Memphis oczywiste było dla niego zamieszkanie w nim z rodzicami. Matkę kochał bardzo i z jej zdaniem liczył się najbardziej.
U szczytu popularności otrzymał powołanie do wojska na dwa lata. W tym czasie zmarła jego matka – to był olbrzymi cios.

Zaczął występować w Las Vegas. 56 koncertów w ciągu 28 dni pobiły światowe rekordy frekwencji. Zarabiał krocie. Ale jego życie zmierzało ku upadkowi. Zatracił granice tak na scenie, jak i prywatnie. Choroby, tabletki, depresje, rozpad małżeństwa. No i tył. W 1975 roku anulował już jedną czwartą swoich koncertów…

Atrakcją filmu skupiającego się na karierze Presleya, są wypowiedzi ludzi, którzy go znali, w tym jego osobistego fryzjera oraz Dolores Hart, gwiazdy „Kochając ciebie” i „Król Kreol” – dziś siostry zakonnej.

Premiera brytyjskiego dokumentu „7 żyć Elvisa” w niedzielę 12 sierpnia o 22. w Planete.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL