fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Ocean's 8": Piękne i dowcipne złodziejki

Sandra Bullock, Sarah Paulson, Rihanna, Cate Blanchett i Awkwafina – pięć z ośmiu gwiazd „Ocean’s 8”
Warner
Plejada gwiazd z Sandrą Bullock, Cate Blanchett i Rihanną w „Ocean’s 8”. Film od piątku na ekranach.

Kobiety coraz śmielej upominają się o swoją pozycję w kinie. Już nie chodzi tylko o #MeToo i walkę o godne traktowanie przez producentów i kolegów z planu. Także o udział w przemyśle filmowym. O to, by kobiety częściej stawały za kamerą jako reżyserki i miały szanse kierować produkcją. Zmiany widać również na ekranie. Kobiety stają się postaciami pierwszoplanowymi, których problemy są ważne.

Powoli opanowują zresztą nie tylko kino społeczne i dramaty psychologiczne, ale też obrazy komercyjne. Grają tu główne role nie tylko w komediach romantycznych, ale i typowym, zdominowanym zazwyczaj przez mężczyzn kinie akcji. W ubiegłym roku w rolę żeńskiego Bonda, czyli agentkę MI6 wysłaną w okresie zimnej wojny do Londynu, wcieliła się w „Atomic Blonde” Charlize Theron, wsławiając się kilkunastominutową, nakręconą w jednym ujęciu sekwencją, w której najpierw wdawała się w bijatykę i strzelaninę, a następnie uczestniczyła w zwariowanym pościgu samochodowym.

 

Teraz zaś pojawiają się w przemyśle filmowym plotki, że i w prawdziwym „Bondzie” za jakiś czas może Daniela Craiga zastąpić kobieta, może nawet czarnoskóra. W rozmowie z „Daily Mail” producentka Barbara Broccoli wcale temu nie zaprzeczyła.

Skutki resocjalizacji

A na razie panie wdarły się szturmem do serii „Ocean’s...” I to z jakim skutkiem! Są na ekranie piękne, przebiegłe i niezmiernie precyzyjne. W „Ocean’s 8” Debbie Ocean wychodzi z więzienia. Stróżów prawa zapewnia, że będzie żyła „skromnie i zwyczajnie”. Ale już wymeldowując się z zakładu karnego, wygląda jak milion dolarów i wcale nie zamierza dotrzymać obietnicy.

Przez tych prawie sześć lat obmyśliła plan, który po pierwsze, pozwoli jej w czasie wielkiej gali Met, na oczach ochroniarzy i wszystkich gości, ukraść diamentowy naszyjnik Cartiera o wartości 150 milionów dolarów, a po drugie po babsku zemścić się na facecie, który kiedyś wystawił ją do wiatru. A przy okazji jeszcze wzbogacić się o kilka innych kosztownych drobiazgów.

Do realizacji tego planu Debbie potrzebuje tylko siedmiu wspólniczek. Zaczyna od swojej przyjaciółki Lou („Chyba nie będziesz do końca życia zarabiała na mieszaniu wódki z wodą?”), potem jeszcze dołączają do nich projektantka mody, oszustka uliczna, hakerka, jubilerka, paserka. No i jest jeszcze jedna bohaterka tego filmu – gwiazda kina, której też w planie Debbie przypada niebagatelna rola.

Wszystkie one mają do załatwienia swoje drobne sprawy, chcą przełamać życiowy impas albo przynajmniej na chwilę zapomnieć o szacownym życiu żony i matki i zaszaleć w dawnym stylu. Atutem filmu jest obsada. Dawno nie było na ekranie zestawu tak gwiazdorskiego, w którym nikt nie bije się o to, by grać pierwsze skrzypce. A nazwiska? Po kolei: w głównej roli Sandra Bullock, jej przyjaciółka to Cate Blanchett i dalej: Helena Bohnam-Carter, Rihanna, Anne Hathaway, Sara Paulson, Mindy Kaling i Awkwafina.

Kradzież w czasie gali

Do tego zachwycający, pełen energii Nowy Jork, zdjęcia w autentycznym sklepie Cartiera, a przede wszystkim w Metropolitan Museum. A że Met Gala – jedna z najważniejszych imprez modowych, mamy jeszcze eleganckie stroje. Wszystko zaś okraszone jest sporą dawką humoru i dystansu i sprawnie wyreżyserowane przez Gary’ego Rossa.

Ross to scenarzysta, który zaczynał filmową karierę jako autor „Dużego” z Tomem Hanksem, a dziś ma w swoim dorobku wielkie hity kasowe, jak choćby „Igrzyska śmierci”, które również wyreżyserował. Od członków Amerykańskiej Akademii Filmowej dostał cztery nominacje do Oscara, a o „Ocean’s 8” mówi: „Ten film to kombinacja wielu wypadkowych. Jest zabawny, ale daleko mu do standardowej komedii. Zawiera elementy kryminalne, ale nie jest dramatem. To radosne, pełne humoru, a przede wszystkim lekkie kino. Mam nadzieję, że widzowie będą się dobrze bawić” – stwierdza Ross.

Niestety, nie wszyscy recenzenci podzielali zdanie reżysera. Peter Bradshaw napisał w „Guardianie”, że realizatorom nie starczyło pary na cały film, inni też nie są zachwyceni, wyżej stawiając poprzednie części serii. Aktorki jednak mają własne zdanie. Brie Larson, a także Cate Blanchett i Mindy Kaling twierdzą, że „Ocean’s 8” ma nie najlepsze recenzje, ponieważ krytyka filmowa jest zdominowana przez mężczyzn, którzy nie zaakceptowali kobiecej obsady i kobiecej perspektywy w kryminale. „Gdybym opierała swoją karierę na tym, czego oczekiwali ode mnie biali mężczyźni, na pewno nie odniosłabym sukcesu” – powiedziała Kaling w rozmowie z „Yahoo Movies”, a dominację mężczyzn wśród krytyków nazwała „nie w porządku”. „To się musi zmienić – wtórowała jej Cate Blanchett. – Na mediach spoczywa dzisiaj duża odpowiedzialność”.

No, cóż, stosując kryteria aktorek, my w „Rzeczpospolitej”, jesteśmy w porządku. A film naprawdę mi się podobał. Fakt, „Ocean’s 8” nie wpisuje się w ambitne kino artystyczne, ale to komercja dobrej klasy, zrealizowana z przymrużeniem oka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA