fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Mariusz Cieślik: Wołający na puszczy

Maciej Gdula
Poseł Lewicy Maciej Gdula
Fotorzepa/ Jakub Czermiński
Demaskowanie idiotyzmów poprawności politycznej jest, szczerze mówiąc, dość nudne. Przypadek powieści „W pustyni i w puszczy" wymaga jednak szczególnego potraktowania.

Do sprawy powieści Henryka Sienkiewicza wrócił człowiek, którego zawsze ceniłem jako intelektualistę pozbawionego uprzedzeń (diagnozująca przyczyny zwycięstwa PiS książka „Dobra zmiana w Miastku"). Niestety, przypadek Macieja Gduli potwierdza, że kiedy intelektualista wejdzie na wiejską zabawę między ludzi okładających się sztachetami, sam zaczyna odczuwać potrzebę przywalenia komuś w łeb.

Profesor Gdula właśnie postanowił pójść śladem pewnej niezbyt mądrej polonistki z Sochaczewa, którą z kolei rozemocjonowały protesty Black Lives Matter w Ameryce. „Kali ma twarz George'a Floyda" (Afroamerykanina zastrzelonego przez białych policjantów) – pisała nauczycielka, domagając się od Ministerstwa Edukacji usunięcia powieści Henryka Sienkiewicza z listy lektur. Zebrała w tej sprawie nawet sporo podpisów. Dziś autora „W pustyni i w puszczy” o rasizm oskarża Maciej Gdula.

Dowiedz się więcej: Poseł Lewicy: Czy „W pustyni i w puszczy” nadaje się dla dzieci?

Nie pisałbym o tej sprawie, gdyby nie była reprezentatywna dla pewnego typu myślenia. Ahistorycznego i antynaukowego. I wcale nie dotyczy to jedynie szalikowców politycznej poprawności. Nie inaczej postępuje przecież konserwatywny Piotr Zychowicz, pouczając w swoich książkach polityków sprzed stu lat, jak powinni postępować. Z dzisiejszą wiedzą nie jest to trudne, tylko że oni jej nie mieli. I tak samo jest ze współczesnymi ocenami dzieł z przeszłości, które powstały dawno temu w określonym kontekście społecznym i historycznym.

Czy „W pustyni i w puszczy" jest rasistowskie? To zależy. Wedle dzisiejszych norm może budzić pewne wątpliwości, choć nie wynikają one z zachęty do poniżania ludzi o innym niż biały kolorze skóry. Idzie raczej o to, że w tamtych czasach Murzyni traktowani byli powszechnie jako osoby na poziomie umysłowym dzieci. Uważano ich za ludzi, ale takich, którzy nie wszystko rozumieją. Jednak dzięki odebraniu odpowiedniej edukacji od białych kiedyś może pojmą, jak naprawdę wygląda świat. I taki właśnie jest Kali. W tamtych czasach nie rozumiano po prostu, czym jest relatywizm kulturowy. Kultury miały swoją hierarchię, a na jej szczycie była ta zachodnia.

Prawdziwy problem z powieścią Sienkiewicza polega zupełnie na czym innym. „W pustyni i w puszczy" bardzo się pod względem literackim zestarzało i trudno dziś zmusić dzieci, by tę książkę czytały. Co wiem na przykładzie własnych córek i ich rówieśników.

Autor jest publicystą, scenarzystą i satyrykiem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA