fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jan Maciejewski: Greta Thunberg i zaburzone supermoce

AFP
Oglądając słynne już przemówienie Grety Thunberg z Nowego Jorku, nie mogłem przestać się zastanawiać, czy ci, którzy wysunęli ją na pierwszą linię frontu, postanowili wykorzystać jej niezwykłe umiejętności czy raczej nadprzeciętną kruchość.

U jednej z najbliższych mi na świecie osób zaczęto przed kilkoma miesiącami podejrzewać zespół Aspergera. Do zamieszania wokół najsłynniejszej 16-latki świata ostatnich tygodni Grety Thunberg, u której również zdiagnozowano to zaburzenie, mam więc dość osobisty stosunek. I nie warto byłoby o tym w ogóle wspominać, gdyby nie fakt, że czego jak czego, ale akurat empatii to dziewczyna ta za wiele w ostatnim czasie nie doświadczyła.

Dla obu stron ideologicznej wojny o klimat jej wiek i konstrukcja psychiczna stały się idealną okazją do zamknięcia się wewnątrz własnych baniek. Nieważne, czy widzisz w niej nawiedzone dziecko z Bullerbyn czy bohaterkę łamiącej serce opowieści o obdarzonej supermocą dziewczynce stającej do walki z możnymi tego świata.

Przeczytaj też: Zespół Aspergera nie jest chorobą

Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie widzisz Grety Thunberg, tylko zlepek własnych przekonań i uprzedzeń. Bo kiedy cała ta wrzawa ucichnie – o ile już do tego nie doszło – będzie ona z powrotem samotna, bardziej niż ktoś, kto nie zetknął się nigdy bliżej z zespołem Aspergera, jest w stanie sobie wyobrazić.

Jasne, to zaburzenie z szerokiego spektrum autyzmu, które daje dotkniętym nim osobom umiejętność i pasję do szczegółowego zgłębiania wąskich dziedzin, i sprawia, że przewyższają wiedzą i inteligencją większość dorosłych. Ale emocjonalny koszt, jaki za to płacą, jest niejednokrotnie wyższy niż intelektualny zysk. Problemy z wychwytywaniem ironii i kontekstu czy tracenie nad sobą kontroli z najbardziej błahych powodów to tylko niektóre składowe tej ceny.

Oglądając słynne już przemówienie Grety Thunberg z Nowego Jorku, nie mogłem przestać się zastanawiać, czy ci, którzy wysunęli ją na pierwszą linię frontu, postanowili wykorzystać jej niezwykłe umiejętności czy raczej nadprzeciętną kruchość. Bo jeżeli ma się ona stać twarzą walki o przyszłość planety, to jednocześnie może być też jedną z pierwszych jej ofiar.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA