fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Wojna bliźniaków

Włosi mieli powody do radości podczas wygranego 2:1 ćwierćfinałowego meczu z Belgią. Było to jedno z najlepszych spotkań Euro
AFPI FILES
We wtorek Włochy–Hiszpania, pierwszy z półfinałów na Wembley. Spotkanie drużyn miłujących atak i starcie dwóch trenerskich osobowości.

Najdziwniejsze mistrzostwa w historii, rozsiane po całej Europie i w każdym kraju rozgrywane w innym pandemicznym reżimie, dobiegają końca. Ale miejmy nadzieję, że najlepsze dopiero przed nami, a odwagi i fantazji – jak to często bywa, gdy stawka idzie w górę – nie zepchną na dalszy plan wyrachowanie i asekuracja.

Włosi przez lata słynęli z takiej gry, i choć pragmatyzmu całkiem się nie wyzbyli, dziś kojarzą się przede wszystkim z radosnym ofensywnym futbolem. Takim, który dotąd był znakiem firmowym Hiszpanii.

„To będzie bitwa o posiadanie piłki" – zapowiada „AS", nawiązując do wyznawanej przez Roberto Manciniego i Luisa Enrique bliźniaczo podobnej filozofii.

Trzech małych dżinów

„Mancini zbudował najbardziej kompletną reprezentację w Europie" – chwali trenera rywali „Marca".

Rzeczywiście, we włoskim zespole trudno znaleźć słabe punkty. Gianluigi Donnarumma jest w bramce godnym następcą swojego imiennika Buffona. Giorgio Chiellini i Leonardo Bonucci mają łącznie 70 lat, ale właśnie to doświadczenie sprawia, że kierowana przez nich defensywa praktycznie nie popełnia błędów. Linia pomocy z Jorginho, Marco Verrattim i Nicolo Barellą już porównywana jest do tria Sergio Busquets – Xavi – Andres Iniesta, które prowadziło Hiszpanię do tytułów. A w ataku Mancini może wybierać między Lorenzo Insigne, Federico Chiesą, Ciro Immobile czy Domenico Berardim.

Wyrównany skład i długa ławka rezerwowych na tym etapie mają już niebagatelne znaczenie. Włochom jedyne słabsze spotkanie zdarzyło się w jednej ósmej finału, gdy potrzebowali dogrywki, by pokonać Austrię. A ich kolejny mecz z Belgią, okupiony stratą kontuzjowanego Leonardo Spinazzoli, był majstersztykiem. „Gazzetta dello Sport" pisze, że finał dla Italii wyczarować mają „trzy małe dżiny": Verratti, Insigne i Barella.

Hiszpanie też mają w nogach dogrywkę z Chorwacją i karne ze Szwajcarią. Zdaniem Sergio Ramosa, który nie przyjechał na turniej, ale przygląda się grze kolegów, kluczem do sukcesu będzie szybkie wyjście na prowadzenie – jak w wygranym finale Euro 2012.

– Włosi mieli wtedy znakomity skład z Pirlo, Cassano i młodym Balotellim, ale nasz trener Vicente del Bosque położył duży nacisk na całą ich drużynę, a nie na pojedynczych zawodników – podkreśla w rozmowie z UEFA Ramos. – Włosi wiedzą, jak grać w takich meczach, mają większe doświadczenie – dodaje wieloletni kapitan Hiszpanów.

Zwycięstwo w Kijowie było symbolicznym kresem hiszpańskiej dominacji w futbolu. Z uczestników tamtego wieczoru w składach swoich reprezentacji pozostali tylko Busquets i Jordi Alba oraz Chiellini i Bonucci.

Dość powiedzieć, że z trzech kolejnych dużych turniejów Hiszpanie wracali do domu przed ćwierćfinałem (do czego przyczynili się także Włosi, odbierając im szansę na obronę tytułu na Euro 2016). A przełamali się akurat teraz, gdy po falstarcie ze Szwecją i Polską wydawało się, że dopiszą następny rozdział niechlubnej historii.

Parady nie było

– Każdy, kto obiektywnie patrzy na naszą grę, zauważy, że w pierwszym meczu byliśmy znakomici, ale nieskuteczni, w drugim słabsi, ale nadal tworzyliśmy sobie okazje. Spotkanie ze Słowacją oceniam jako wspaniałe, a z Chorwacją to było już dzieło sztuki. Ze Szwajcarią brakowało nam szczęścia. Cierpieliśmy, ale czego się spodziewaliście? Parady wojskowej? – broni swoich piłkarzy Luis Enrique.

Można dyskutować, czy rzeczywistość wygląda faktycznie tak różowo, jak przedstawia ją selekcjoner. Ale zwycięstwo nad Szwajcarami po karnych, które były przekleństwem Hiszpanów, może być impulsem. Takim jak wygrany konkurs jedenastek w 2008 roku, w ćwierćfinale z Włochami, torujący im drogę do pierwszego tytułu od 40 lat.

– Było mnóstwo krytyki, ale teraz czujemy, że ludzie są z nami – mówi Mikel Oyarzabal. Poczuł to zwłaszcza Unai Simon, który nie załamał się po zawaleniu bramki z Chorwacją i został jednym z bohaterów karnych ze Szwajcarią.

„Marca" zauważa, że Hiszpanie, choć pozbawieni wsparcia większej grupy kibiców ze względu na restrykcje w podróżowaniu, przyjadą do Londynu jak do siebie. Aż dziesięciu kadrowiczów gra na co dzień w Premier League, a Luis Enrique właśnie na Wembley debiutował w roli selekcjonera. I pokonał Anglię 2:1.

Włochów na Wyspach gra tylko dwóch (naturalizowani Brazylijczycy z Chelsea – Jorginho i Emerson), ale to ich trener Mancini kładł fundamenty pod sukcesy Manchesteru City, lepiąc z ligowego średniaka zespół na miarę mistrzostwa. Teraz tworzy wielką Italię.

PÓŁFINAŁY

Wtorek

Włochy – Hiszpania (21.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)

Środa

Anglia – Dania (21.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA