fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Jaka ma być droga do ekologicznych domów

Branża budowlana chce, by wyznaczone były tylko współczynniki, jakie mają spełniać budynki, a nie była określona droga ich osiągnięcia
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Deweloperzy i producenci materiałów budowlanych wnioskują o zmiany w przepisach dotyczących efektywności energetycznej.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z POLSKIM ZWIĄZKIEM FIRM DEWELOPERSKICH ORAZ ZWIĄZKIEM POLSKIE OKNA I DRZWI

Od 1 stycznia będą obowiązywać nowe przepisy o efektywności energetycznej dla nowo powstających budynków. Po pierwsze, narzucą, iż łączne zużycie energii nowych budynków ma być o 20 proc. niższe niż teraz. Po drugie, niezależnie od pierwszego punktu, wskażą szczegółowe, bardziej restrykcyjne wymagania dla ścian, dachów i okien.

Wymogi są pokłosiem europejskich zobowiązań, aby od 2021 budować budynki „prawie zeroenergetyczne" (nazywane skrótowo z angielskiego „NZEB"). Każdy z krajów samodzielnie definiuje, co w jego uwarunkowaniach klimatycznych i ekonomicznych oznacza NZEB. W Polsce przepisy wprowadzane były etapami (w 2014, 2017 i 2021 r.). Przedsiębiorcy podnoszą, że kryteria wyznaczone w 2013 r. dziś okazują się nieefektywne i nieekonomiczne, a wyznaczone cele powinniśmy osiągać lepszymi sposobami. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii wskazuje, że branże miały dużo czasu na przygotowanie się do zmian.

O tym rozmawiali uczestnicy debaty „Ułatwienia dla branży budowlanej – jak pomóc przetrwać branży, nie rezygnując z podnoszenia efektywności energetycznej, zachowując jej wysoką pozycję eksportową bez wpływu na zwiększenie kosztów inwestorskich".

Energooszczędność to priorytet

Anna Kornecka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, przypomniała, że większość zagadnień dotyczących efektywności energetycznej reguluje rozporządzenie z 2013 r. Wówczas zostało wprowadzone etapowe dostosowanie branży do określonych współczynników i wskaźników.

– Obecnie wdrażamy ostatni z etapów. Po 31 grudnia 2020 r. mieliśmy dojść do etapu wysokiej efektywności energetycznej nowych czy gruntownie przebudowywanych budynków. Tego wymagają od nas przepisy unijne. Przy dochodzeniu do każdej z dat granicznych pojawiały się wątpliwości, czy rynek jest dostosowany do zmian. Analizując całe siedem lat, w naszej ocenie, branża miała bardzo dużo czasu, by się dostosować do wymogów – mówiła Anna Kornecka.

Przypomniała, że ministerstwo wysłuchało już jednego z postulatów w branży i przygotowało projekt zmian przepisów, tak aby wszystkie projekty, co do których inwestorzy złożą wnioski o pozwolenie na budowę do końca tego roku, mogły być przygotowane zgodnie z dotychczasowymi wymaganiami.

Jak dodała, resort w zakresie budownictwa będzie w najbliższym czasie zwracał szczególną uwagę na dwa aspekty: efektywność energetyczną i termomodernizację.

– To dwa słowa klucze, na które stawiamy ze względu na to, że pojawiają się we wszystkich strategiach, choćby w Zielonym Ładzie czy strategii dla sektora budowlanego „Fala renowacji" – mówiła.

Jakie wymogi

Zdaniem ministerstwa zapowiedzi zmian rozłożone na lata dają branży nie tylko impuls do rozwoju, wspierają innowacyjność przedsiębiorców i oznaczają pozytywny rachunek ekonomiczny po stronie konsumentów, ale także oznaczają stabilne otoczenie do działania, bo wiadomo, w jakim kierunku będzie szedł rynek.

Grzegorz Kiełpsz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD), wskazał, że gdy w 2013 r. projektowano przepisy dotyczące energooszczędności, aż do 2021 r. zakładano również, że do tego czasu istotnie wzrośnie dostępność mieszkaniowa, zwiększy się liczba mieszkań na 1 tys. mieszkańców i nie przewidywano oczywiście kryzysu pocovidowego, w który właśnie wchodzimy. Rzeczywistość okazała się inna.

– Wydaje się, że sytuacja wymaga, by tamte założenia zweryfikować. I to z kilku powodów. W trudnej sytuacji znaleźli się tak budujący pojedyncze domy, jak i całe budynki mieszkalne czy biurowe. Zawsze należy także zostawiać pewną swobodę specjalistom, którzy tworzą budynki – architektom i projektantom – aby mogli zastosować najlepsze dostępne rozwiązania. W ostatnich latach na rynku pojawiły się nowe technologie czy materiały, które powinny być szeroko stosowane. Właśnie, aby otworzyć drogę takim innowacyjnym rozwiązaniom, powinno się określać sam cel, a nie sposób jego osiągnięcia – mówił Grzegorz Kiełpsz.

– Chcemy rozmawiać o tym na dwóch poziomach: o swobodzie działania i doboru najnowszych rozwiązań, a z drugiej strony namawiamy ministerstwo, żeby rozmawiać o samych poziomach efektywności energetycznej. Mamy trudną sytuację nie tylko na rynku budowlanym, inwestorskim, ale i mieszkaniowym, związaną z dostępnością lokali dla klientów, nie mówiąc już o rynku biurowym – dodał prezes PZFD.

Podkreślił, że inwestorzy bardzo pozytywnie oceniają propozycję rządu, by o podleganiu dotychczasowym przepisom decydowała data złożenia wniosku, a nie data wydania pozwolenia na budowę.

Gdzie są straty

Jak mówił Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD, związek wyliczył, że łącznie tylko 6 proc. energii tracimy przez okna, ściany i stropy, a 94 proc. – przez wentylację i ciepłą wodę użytkową.

– Budynki cały czas wentylujemy oraz korzystamy z ciepłej wody do ogrzewania czy do celów gospodarczych. Tu tracimy energię. Przykładowo biorąc prysznic, woda, która wpada do kanalizacji, ma ok. 40 st. C. Nie odzyskujemy tej temperatury – mówił.

Dlatego PZFD zamówił raport w Narodowej Agencji Poszanowania Energii. – Wynika z niego, że najefektywniej jest inwestować w ochronę wentylacji. Dobre efekty przynosi także każde 100 zł zainwestowane w automatykę budynkową, tak by budynek nie ogrzewał się niepotrzebnie, kiedy nie ma w nim użytkowników, czyli np. kiedy wychodzimy z domu czy w czasie urlopu. Nieefektywne jest natomiast inwestowanie na siłę w jeszcze większą izolację stropów, ścian czy okien, podczas gdy te same pieniądze, które wydajemy w imieniu klientów, mają lepszy zwrot gdzie indziej – mówił Konrad Płochocki.

– Stąd nasza prośba do ministerstwa: dajcie nam – jako branży – cele, jak bardzo energooszczędne mają być nowe budynki, a po naszej stronie będzie dojście do osiągnięcia tych parametrów z pomocą architektów i producentów, tak by potem rachunki były jak najniższe i by wygrywało także środowisko – dodał dyrektor generalny PZFD.

Janusz Komurkiewicz, prezes Związku Polskie Okna i Drzwi, wskazał, że producenci materiałów budowlanych, szczególnie stolarki, włożyli wiele pracy w dostosowanie się do nadchodzących zmian.

– Perspektywa zmian przepisów przez ostatnie siedem lat to był świetny okres dla prac badawczo-rozwojowych i innowacji. Bardzo mocno w tym czasie pracowaliśmy i dziś ze swoimi produktami jesteśmy dobrze przygotowani do nowych wymagań. Mamy wszystkie potrzebne produkty i rozwiązania, jednak nie w tym problem – powiedział Janusz Komurkiewicz. – Bardzo łatwo jest dostosować się do zmiany parametrów w przypadku ścian i poddaszy, bo wystarczy choćby dołożyć grubości wełny czy styropianu i te koszty nie są zbyt wysokie. W przypadku okien problem jest inny, gdyż po nowym roku trzeba definitywnie odejść od okien jednokomorowych na rzecz dwukomorowych, czyli szyba będzie o 50 proc. cięższa. Zatem okucia, które pozwalają bez wysiłku otwierać czy przesuwać okna, muszą być dużo mocniejsze. Pamiętajmy, że przy dzisiejszych dużych rozmiarach okien skrzydło waży nawet 300–400 kg. Okucia przez te siedem lat przeszły rewolucję – mówił.

Nowe wymogi spowodują, że okna będą miały dodatkowy ciężar, inne okucia, inne profile. W efekcie okno pionowe będzie droższe o ok. 20–30 proc., okno dachowe nawet o ok. 30–50 proc. I tego się nie da zniwelować akcjami promocyjnymi czy rabatami, bo kosztują technologie. To jest po prostu zupełnie inny produkt. A już dzisiejsze okna są bardzo ciepłe – wyjaśnił Janusz Komurkiewicz. – Jesteśmy przygotowani do zmian, mamy odpowiednie produkty. Ale pytanie, czy przygotowany jest rynek i klient.

– Jesteśmy za tym, by rozmawiać, jak obniżać energię pierwotną zużywaną przez budynki, żeby były one rzeczywiście zeroenergetyczne i mniej emisyjne. Ale mówimy: zastanówmy się, jaką metodą do tego dochodzić. Czy ma sens bezkompromisowe obniżanie parametrów każdej przegrody? Okno to nie tylko element przegrody zewnętrznej budynku, który traci ciepło, ale także z energii słonecznej ciepło zyskuje. W zimie od strony południowej w bilansie energetycznym więcej energii pozyskujemy ze słońca, niż tracimy energii z ogrzewania. Ale jest to możliwe dlatego, że od strony południowej jest szyba jednokomorowa, a od północnej – dwukomorowa. O tym, gdzie i jakiej wielkości okno powinno być zastosowane, powinien decydować architekt. Zmiana przepisów usztywnia tę drogę – wskazał Janusz Komurkiewicz.

Janusz Komurkiewicz zwrócił uwagę na istotną rolę doprecyzowania w warunkach technicznych informacji o rozmiarze referencyjnym okien, tak jak to jest w wielu krajach UE zgodnie z normą unijną. Postulat ten był jednym z ważniejszych punktów sugerowanych przez Związek POiD w kolejnych propozycjach poprawek w zapisach warunków technicznych.

– Uwzględnienie wymiarów referencyjnych okien w zapisach warunków technicznych miałyby przede wszystkim wpływ na ujednolicenie interpretacji przepisów w czasie kontroli różnych instytucji nadzoru budowlanego. Deklarowanie przenikalności cieplnej na podstawie wymiarów referencyjnych pozwala klientowi na łatwe porównywanie różnych modeli okien. Korzystne jest również dla producentów, szczególnie w odniesieniu dla okien o bardzo małych wymiarach. Przyjęcie tej zasady pozwoli również na łatwe i szybkie porównanie pod względem parametrów przenikalności cieplnej wyprodukowanych w Polsce okien z wyrobami producentów z innych krajów, gdzie stosowane są takie same regulacje – wyjaśnia Janusz Komurkiewicz.

Anna Kornacka zdeklarowała uwzględnienie tego postulatu w dalszych pracach po zaopiniowaniu go przez Instytut Techniki Budowlanej.

Mariusz Ścisło, architekt, prezes FS&P Arcus, przytoczył wyliczenia z 2014 r. dotyczące wzrostu kosztów wynikających z wejścia w życie nowych warunków technicznych.

– Wyliczyliśmy, że każde zaostrzenie przepisów, tak w 2017, jak i w 2021 r., przyniesie w budownictwie mieszkaniowym wzrost kosztów między 3 a 5 proc. Chciałbym zaapelować o skoncentrowanie się na celu, a odpuszczenie drogi dojścia do niego. To także pozwoli na elastyczne kształtowanie cen, warunków i jakości materiałów producentom, którzy od 2013 r. wykonali ogromny krok – powiedział Mariusz Ścisło.

– Jeśli mamy zbyt restrykcyjne prawo, to ono zawsze ogranicza twórczość. Przy bardziej liberalnym prawie powstaje lepsza architektura – dodał dr inż. arch. Piotr Żabicki, członek Rady Izby Architektów.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z POLSKIM ZWIĄZKIEM FIRM DEWELOPERSKICH ORAZ ZWIĄZKIEM POLSKIE OKNA I DRZWI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA