fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Bośnia i Hercegowina: Pomoc z Moskwy niemile widziana

fot. Shutterstock
Bośnia i Hercegowina nie wpuściła rosyjskiego wojskowego konwoju medycznego.

– Mamy własne oddziały, które wyszkolono w prowadzeniu dezynfekcji. Mamy wystarczająco środków i powinniśmy opierać się na własnych zasobach – powiedział o problemach rosyjskiej pomocy przewodniczący prezydium Bośni i Hercegowiny (kolektywnego szefa państwa) Šefik Džaferović.

Konwój składający się z pięciu samochodów, w których jechało 25 wojskowych lekarzy, utknął na przejściu granicznym, mimo że o taką pomoc poprosił Moskwę jeden z bośniackich polityków – Dragan Čović. Rosjanie w drugiej połowie kwietnia dezynfekowali różne obiekty w Republice Serbskiej (będącej jedną z części Bośni i Hercegowiny). Na stałe jednak stacjonują w Belgradzie, dokąd wojskowi przybyli na początku kwietnia.

Teraz mieli odkażać jeden ze szpitali w Mostarze. O to prosił ich były chorwacki członek prezydium BiH Čović, obecnie przewodniczący izby wyższej bośniackiego parlamentu. Ale natknął się na opór muzułmańskich polityków. Najwyższe władze składają się z przedstawicieli Serbów, Chorwatów i bośniackich Muzułmanów. Rzadko kiedy przedstawiciele wszystkich grup są w stanie się porozumieć.

Teraz Džaferović stwierdził, że nie otrzymał w sprawie konwoju ani opinii ministerstw, ani decyzji prezydium rządu. Tłumacząc, dlaczego wcześniej rosyjskich wojskowych wpuszczono do Republiki Serbskiej, wyjaśnił, że Rosjanie nie poinformowali, iż chodzi o konwój wojskowy.

Obecnie w Bośni i Hercegowinie obowiązują bardzo ostre zasady kwarantanny, w tym zakaz poruszania się po drogach. Wśród wyjątków znalazły się jednak nie tylko karetki pogotowia, ale i pojazdy wojskowe – jeśli należą do sił NATO.

– To czystej wody polityzacja, za którą stoi cały czas rusofobia bośniackich polityków, długi czas wspierana przy pomocy zagranicznych suflerów i lobby – powiedział o decyzji prezydium reprezentujący w nim Serbów Milorad Dodik. Serbowie zarówno z Bośni, jak i Belgradu tradycyjnie szukają wsparcia w Moskwie.

– Čović traci USA, UE, a nawet Chorwację, dlatego zwraca się na wschód i zacieśnia kontakty z przywódcą bośniackich Serbów Dodikiem i Rosją – wyjaśnił z kolei miejscowy analityk Iwan Marić. Przywódca Chorwatów stracił miejsce w prezydium po oskarżeniach o korupcję. Podobne zarzuty ciążą też na Dodiku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA