fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Były szef CIA: Polska może polegać na Ameryce

Fotorzepa, Rafał Guz
Ważniejsze od tweetów Donalda Trumpa są realne działania Stanów Zjednoczonych. A te dowodzą, że nie opuszczają one swoich sojuszników - przekonuje David Petraeus, były szef CIA i głównodowodzący wojskami USA w Iraku oraz Afganistanie.

"Rzeczpospolita": Stany Zjednoczone nie odpowiedziały na atak Iranu na saudyjskie rafinerie. Stenogram z rozmowy Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim pokazał, jak instrumentalnie jest traktowana przez USA Ukraina. A teraz Kurdowie pozostawieni na pastwę Turcji. Czy Polska nie popełniła błędu, opierając swoje bezpieczeństwo niemal wyłącznie na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi?

David Petraeus: Oczywiście trzeba śledzić tweety prezydenta, czytać doniesienia mediów. Ale trzeba też patrzeć, gdzie są przemieszczane nasze siły zbrojne, gdzie inwestujmy w infrastrukturę wojskową, jaka jest nasza realna polityka. A to, jak podkreśla ambasador Mosbacher, pokazuje, że nasze relacje z Polską nigdy nie były takie bliskie. O tym świadczą wielkie zakupy broni, w tym Patriotów i innych strategicznych systemów obronnych, i F-35. Ale także plany budowy kwatery dowodzenia amerykańskiej dywizji i wzmocnienia o 1000 żołnierzy stałej rotacji około 4,5 tys. naszych żołnierzy. Coraz większa jest także obecność naszego lotnictwa w Polsce.

W samych Stanach Zjednoczonych nakłady na obronę w stosunku do PKB nigdy nie były tak duże przynajmniej od końca zimniej wojny: to 740 mld USD rocznie! Owszem, znaczna część z tego jest przeznaczona na umocnienie naszych sił w Azji i Pacyfiku, ale efektem jest także ogromne wzmocnienie gotowości amerykańskiej armii do zaangażowania się tu, w Europie. Administracja Trumpa nie tylko więc wypełnia plany prezydenta Obamy, ale także znacznie je rozwija!

Arabia Saudyjska też kupowała amerykańską broń, i to w znacznie większej ilości niż Polska…

Nie jest prawdą, że nie odpowiedzieliśmy na atak Iranu na saudyjskie rafinerie. Owszem, nie było z naszej strony reakcji kinetycznej, uderzenia fizycznego. Ale przeprowadziliśmy uderzenie w cyberprzestrzeni, inne niejawne działania. Wprowadziliśmy dodatkowe sankcje gospodarcze. A to właśnie te sankcje wepchnęły Iran w kozi róg, postawiły go w tak beznadziejnym położeniu.

Irańczycy są dziś w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, wiedzą o tym i starają się znaleźć sposób, aby z tego wyjść bez posuwania się do kroków, które sprowokują porażającą odpowiedź Ameryki. Chcą przyciągnąć naszą uwagę, wymusić podjęcie rozmów. Ale Iran musi być niezwykle ostrożny, aby nie przekroczyć czerwonej linii, której przebieg bardzo trudno zresztą precyzyjnie określić. To uderzenie było bardzo znaczące, zniszczyło 5 proc. światowego potencjału wydobycia ropy. Na szczęście bardzo szybko udało się go odbudować, istotnej premii ryzyka na ceny ropy z tego nie będzie.

Może dojść do wojny z Iranem?

Nie, nie jesteśmy na tym etapie, choć z pewnością takie ryzyko rośnie. Jednak najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei, prezydent Ruhani i prezydent Trump, ale także saudyjski następca tronu Mohamed bin Salman i następca tronu Abu Zabi Mohamed bin Zajed oraz inni przywódcy krajów Zatoki Perskiej wojny nie chcą. Po prostu.

Wszyscy zdają sobie sprawę, co by ona oznaczała dla obu stron. Nie wyszedłby z niej żaden zwycięzca, byliby tylko więksi i mniejsi przegrani. Właśnie dlatego jesteśmy przekonani, że Iran szuka drogi wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazł z powodu maksymalnej presji, jaką na niego wywiera Ameryka.

Donald Trump powtarza, że chciałby doprowadzić do dealu z Władimirem Putinem, już w przyszłym roku zamierza przywrócić Rosję w prawach członka G8. Gdyby te plany się spełniły, jaką możemy mieć pewność, że Ameryka nie wycofa się z Polski, z Europy Środkowo-Wschodniej?

Znowu: nasze działania w żadnym wypadku o takiej możliwości nie świadczą. To przecież administracja Trumpa wydała zgodę na sprzedaż Ukrainie pocisków przeciwpancernych Javelin, na co Barack Obama nie chciał się zdecydować. I właśnie ogłosiła, że jest gotowa przekazać ich znacznie większą ilość niż do tej pory zakładano. Po pewnej zwłoce przekazaliśmy też Ukraińcom 400 mln dol. na wsparcie modernizacji sił zbrojnych. To zdecydowanie więcej niż pomoc tego rodzaju uruchomiona przez inne kraje, w szczególności państwa europejskie.

Dlaczego jest to w interesie Ameryki?

Tu nie chodzi tylko o Stany, ale o całe NATO. Znam całkiem dobrze sekretarza generalnego Jensa Stoltenberga. Mówi bardzo jasno, że pakt chce i musi udzielić zdecydowanej odpowiedzi na bez wątpienia agresywne działania Moskwy nie tylko w południowym Kaukazie, na Krymie, w Donbasie, przeciw państwom bałtyckim, ale i w wielu innych obszarach, w szczególności cyberprzestrzeni. Kreml próbował przecież bardzo brutalnie ingerować nie tylko w amerykańskie wybory, ale także w wybory w wielu krajach europejskich, forsować swoją propagandę, wykorzystując media społecznościowe i szerzej możliwości internetu.

To są więc działania przeciw niemal wszystkim krajom NATO, demokratycznym państwom położonym nie tylko na geograficznej peryferii, w Europie Środkowej i Wschodniej. Powiedziałbym więc, że Putin jest największym prezentem, jaki NATO mogło sobie wyobrazić! Jeszcze kilkanaście lat temu sojusz szukał przecież sensu istnienia. Dziś z tym problemu nie ma.

Prezydent Trump może zostać odsunięty od władzy?

Naprawdę nie wiem, jak zakończy się proces impeachmentu. Przewodnicząca Izby Reprezentantów rozpoczęła w tej sprawie odpowiednią procedurę. Chcę jednak to zostawić politykom, jestem żołnierzem, który stał się szefem wywiadu. Zwrócę tylko uwagę, że od czasu Billa Clintona mamy w Ameryce rosnącą polaryzację sceny politycznej. Republikanie stają się coraz bardziej konserwatywni, demokraci – coraz bardziej liberalni. To bardzo utrudnia porozumienie w Kongresie, kompromis.

Na defiladzie 1 października z okazji 70. rocznicy proklamowania Republiki Ludowej Chiny pokazały wiele nowych rodzajów broni, w tym rakiety balistyczne z ładunkiem jądrowym z bezprecedensowym zasięgiem. Jak duże stanowi to zagrożenie dla Stanów?

Chiny są z pewnością dla nas najważniejszym wyzwaniem geostrategicznym. Ale są jednocześnie największym partnerem handlowym. Dlatego musimy znaleźć sposób wyjścia ze sporu, w jaki w tej chwili się wdaliśmy, utrzymać stosunki, które są wzajemnie korzystne dla naszych krajów.

Wojna handlowa może wymknąć się spod kontroli?

Nie, po obu stronach zajmują się tym ludzie zdolni do chłodnego osądu. Chińczycy doskonale też zdają sobie sprawę, że Ameryka jest dominującą potęgą wojskową świata, nasze wydatki na obronę są większe niż Chin i kolejnych dziesięciu krajów.

Co prawda nakłady na zbrojenia Pekinu szybko rosną i w niektórych obszarach, w szczególności gdy idzie o Morze Południowochińskie, cyberprzestrzeń i lotnictwo, chiński potencjał jest poważny. Zdajemy sobie z tego sprawę, podobnie jak oni zdają sobie sprawę z naszych możliwości. Chciałbym jednak też zwrócić uwagę, że chińskie siły zbrojne od dziesięcioleci nie były wypróbowane w walce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA